Dzisiaj GUS potwierdził to, co wiadomo od dwóch tygodni, czyli że bezrobocie przekroczyło 14,2%. Do danych należy podchodzić z rezerwą, bo mamy końcówkę lutego, a prezentowany wynik był aktualny na 31 stycznia, więc stopa bezrobocia może powoli dochodzić do 15%.
Liczba bezrobotnych wynosi niemal 2,3 mln osób. Miesięcznie legalną pracę traci ponad 100 tysięcy ludzi. Premier Donald Tusk zapowiedział, że już niedługo rząd rozpocznie prawdziwą "walkę z bezrobociem", a na ten cel przeznaczymy prawie 4 mld zł. W grę wchodzi dofinansowywanie robót interwencyjnych, programów stażowych, przekazywanie środków na rozpoczęcie działalności gospodarczej oraz reforma urzędów pracy.
To nie koniec. "Walka z bezrobociem" jest nierówna, bo część bezrobotnych rejestruje się tylko po to, by mieć prawo do darmowego ubezpieczenia zdrowotnego i innych świadczeń wypłacanych z pomocy społecznej. W tym samym czasie ci sami bezrobotni wykonują pracę na "czarno". Zwykle na własny rachunek, ale nierzadko dla innych przedsiębiorców, którzy sami namawiali ich do zwolnienia, a następnie podjęcia pracy bez żadnej umowy, bez składek i innych ubezpieczeń. Z szacunków Pracodawców RP wynika, że w zależności od powiatu odsetek nieuczciwych bezrobotnych waha się od 30% do 70%.
![]() | » Spełniają się najgorsze prognozy bezrobocia |
Przyczyny nielegalnego zatrudnienia
Innymi słowy, prawdopodobnie milion bezrobotnych tak naprawdę wykonuje pracę zarobkową, albo nie ma najmniejszego zamiaru podejmować jakiegokolwiek zatrudnienia. Rząd postanowił wyjść im naprzeciw i dokonać małejale niezwykle istotnej zmiany w kwestii ubezpieczenia zdrowotnego. Otóż bezrobotny, który nie może znaleźć pracy, będzie angażowany przez urząd pracy na 20 godzin w tygodniu, z tego 10 godzin zajmą mu prace społecznie użyteczne.
Minister Kosiniak-Kamysz przekonywał, że nie jest to przymus pracy. Ma to być filtr na osoby, które "pracują na czarno" i po prostu z braku czasu nie będą mogły uczestniczyć w zajęciach przygotowanych w PUP-ach. Dzięki temu szybko stracą prawo do ubezpieczenia zdrowotnego i zostaną wyrejestrowane ze statystyk. Rząd odniesie ogromny sukces. Równocześnie ma to ich zniechęcić do pracy w szarej strefie, a co za tym idzie - wymusić legalizację zatrudnienia. Ponadto osoby, które z automatu stracą ubezpieczenie zdrowotne, będą pierwsi w kolejce do kontroli źródeł dochodu przez fiskusa.
Praca na czarno szkodzi, bo sprawia, że przedsiębiorstwa korzystające z tej formy zatrudnienia są bardziej konkurencyjne niż pozostali uczciwi uczestnicy rynku. Jednak nie każdy nielegalnie zatrudniony człowiek robi tak z powodu nieuczciwości i cwaniactwa. Duża większość po prostu nie ma żadnego wyboru - taka praca lub żadna. Nie należy więc szukać przyczyn wysokiego statystycznego bezrobocia w nieuczciwości pracowników. Winne są natomiast wysokie koszty składek do ZUS. Gdyby klin podatkowy był dużo niższy, tzn. nie stanowił 41% kwoty przeznaczonej na wynagrodzenie, tylko np. 15%, to prawdopodobnie większości bezrobotnych nie opłacałoby się pracować na czarno.
![]() | » Zmiany w kodeksie pracy mają zahamować bezrobocie |
Pomysł dobry, ale na krótką metę
Kuracja zaproponowana przez ministra pracy jest niepełna. To dobry pomysł, ale niestety w dalszym ciągu jest tylko leczeniem objawów, a nie przyczyn choroby. To, że wielu ludzi znajdzie się pomiędzy młotem a kowadłem, nie jest żadnym rozwiązaniem. Osoby, które na bezrobociu zarabiają grosze, stracą ubezpieczenie zdrowotne. Po jego zapłaceniu nie będą mieli na życie, więc tak czy inaczej trzeba będzie im wypłacać świadczenia. Dodatkowo pracownik urzędu pracy będzie miał zajęcie polegające na wymyślaniu prac społecznie użytecznych.
Co zrobić, aby nie dochodziło do takich sytuacji? Zlikwidować składkę zdrowotną, która i tak w znakomitej większości odliczana jest od podatku. Za bezrobotnego, który nie ma dochodu i tak trzeba ją płacić, co jest niczym innym jak transferem środków z jednego urzędu do drugiego. Urzędy pracy, zamiast pomagać ją znaleźć, pełnią rolę punktów rejestracyjnych. Ponadto opieka zdrowotna w Polsce teoretycznie ma status bezpłatnej i powszechnej. Uzależnianie jej od formy zatrudnienia jest tylko niepotrzebną komplikacją, która z natury rzeczy prowadzi do absurdu.
O wiele lepszym sposobem na walkę z bezrobociem jest obniżenie składek wszystkim pracującym, a także zwiększenie kwoty wolnej od podatku. W ostatecznym rozrachunku państwo finansowo na tym nie straci, a może zyskać obywateli świadomych tego, że nie żyją poza systemem. Istnieje jadnak obawa, że poziom zadłużenia naszego kraju jest tak duży, że nie da się sfinansować żadnego okresu przejściowego koniecznego na pokrycie kosztów związanych z poważnymi reformami. Niestety oznacza to, że każda poważna zmiana wymaga cięcia wydatków sztywnych, a to musi się wiązać ze zwolnieniami w administracji publicznej.
Łukasz Piechowiak






























































