Podczas gdy w Europie wtorek upłynął pod znakiem wzrostów, nad Wisłą przeważała czerwień. Emocji dostarczały przede wszystkim informacje z wczorajszych raportów "last minute".


Wiele sygnałów wskazywało, że wtorek na europejskich parkietach może być dniem słabym. Z chińskiej gospodarki przypłynęły kolejne sygnały sugerujące spowolnienie, szczególnie pozytywnie nie nastrajał festiwal EuroPMI. Na poziomie spółkowym głównymi tematami na zachodzie była ogromna strata Glencore (-3,0%) i słabe dane z Barclays (-8,5%). Mimo wszystko giełdy Starego Kontynentu zostały zdominowane przez kolor zielony. Tuż przed końcem sesji DAX zyskiwał 2,1%, FTSE MIB 1,9%, a CAC 1%.
Od europejskiej czołówki wyraźnie odstawała dzisiaj warszawska GPW. Po neutralnym starcie wraz z kolejnymi minutami handlu przychodziły coraz to głębsze dzienne minima. W pewnym momencie WIG20 spadł nawet poniżej poziomu 1800 punktów, a na trzy kwadranse przed zamknięciem sesji spadki sięgały 1,5%. Wszystko odmieniło się jednak w ostatnich minutach handlu oraz na fixingu. WIG20 dzień zakończył 0,05% ponad kreską. Taka nagła zmiana wyniku na fixingu bywa nazywana "cudofixingiem".
Przejść na zieloną stronę nie udało się jednak pozostałym głównym indeksom. WIG stracił 0,2%, a mWIG 1%. Obroty na szerokim rynku wyniosły 688 mln zł.
Festiwal raportów z korzyścią dla Comarchu
Na poziomie spółkowym uwagę przykuwały przede wszystkim te podmioty, które po wczorajszej sesji publikowały wyniki finansowe za IV kwartał. Wśród pozytywów należy wymienić przede wszystkim Comarch (+12,9%). Spółka z branży IT w IV kwartale osiągnęła zyski o połowę większe od oczekiwań. Analitycy pomylili się także w przypadku przychodów, które okazały się o 12% wyższe od ich prognoz. Były one także o 11% wyższe, niż przed rokiem. Akcje Comarchu drożeją o 8,6%.
Po drugiej stronie rozczarował głównie Inter Cars, który zaraportował zysk netto na poziomie 9,1 mln zł, wobec 51,4 mln zł oczekiwań. Spółka straciła dziś ponad 14% swojej giełdowej wartości. Mocniej od Inter Carsu traciła m.in. Netia (-16,3%), spadki tej spółki związane są jednak z zerwaniem z dotychczasową polityką dywidendy.
Wyższe przychody w modzie, niższe ratingi banków
Z kolei raporty miesięczne były dziś języczkiem u wagi inwestorów śledzących sektor modowy. Skonsolidowane przychody ze sprzedaży CCC w lutym 2016 r. wyniosły 149 mln zł i były o 46,7% wyższe niż rok wcześniej. Nie zapewniło to jednak spółce z Polkowic wzrostów, zakończyła ona dzień 3,4% pod kreską. Spadków uniknęło LPP (+0,8%), które zaraportowało przychody na poziomie 342 mln zł, a więc 20% wyższe niż rok wcześniej.
LPP, mimo nieprzekraczającego procenta wzrostu, było jednym z mocniejszych blue chipów. Największy wzrost zanotowało Asseco (+3,3%). Ponad procent zyskały także walory Pekao, PKO oraz Synthosa.
W morzu raportów, które zalało Książęcą, warto wyróżnić także jeszcze jeden, ten Fitcha dotyczący polskich banków. Agencja potwierdziła ratingi dla mBanku, Millennium, Aliora oraz BZ WBK, obniżyła jednak dla dwóch innych przedstawicieli sektora notowanych na GPW. Z "BB" na "BB-" zdegradowany został Getin Bank, o którym wczoraj szerzej pisaliśmy w tekście "Mix zagrożeń dla Getin Noble Banku". Dotychczasowy rating stracił także BOŚ Bank (-4%), analitycy ścięli go z "BB" do "B+".






























































