Mimo środowych spadków głównych indeksów GPW, "frankowe" banki radzą sobie bardzo dobrze. Wczoraj Izba Cywilna Sądu Najwyższego odroczyła posiedzenie, które miało być kluczowym dla hipotek walutowych.


Choć w środę na GPW przeważa czerwień, to jednak dwa banki z dużymi frankowymi portfelami zdecydowanie wyróżniają się na tle sektora i rynku. O blisko 6 proc. w górę idą notowania mBanku, 5,5 proc. zyskuje Millennium. To odpowiednio trzeci i drugi bank najmocniej obciążony frankami.
To najprawdopodobniej efekt wczorajszych wydarzeń. Izba Cywilna Sądu Najwyższego w pełnym składzie odroczyła we wtorek bez terminu posiedzenie ws. zagadnień prawnych przedstawionych przez I prezes SN Małgorzatę Manowską i dotyczącą spraw odnoszących się do kredytów walutowych - poinformował rzecznik prasowy SN sędzia Aleksander Stępkowski. Podał, że sędziowie zdecydowali się poprosić o opinie w rozstrzyganych wątpliwościach kilka instytucji: Rzecznika Praw Obywatelskich, Rzecznika Praw Dziecka, Narodowego Banku Polskiego, Komisji Nadzoru Finansowego oraz Rzecznika Finansowego.
Dla banków to z jednej strony sygnał, że wciąż brak jest zdecydowania, by sprawę rozwiązać. To akcjonariusze mogą przyjmować jako korzystną kartę. Z drugiej strony przedłuża to niepewność i wielki znak zapytania nad sektorem będzie wisiał jeszcze przez miesiąc, kilka miesięcy, a może jeszcze dłużej?

W przypadku Millennium nie można zapominać także o opublikowanych wczoraj po sesji wynikach. Strata netto grupy w I kwartale 2021 roku wyniosła 311,3 mln zł, podczas gdy rok wcześniej zysk wynosił 18,1 mln zł - poinformował bank w raporcie. Wynik banku okazał się zbliżony do oczekiwań, bowiem konsensus PAP Biznes zakładał stratę na poziomie 317,8 mln zł. Co warte uwagi, przedstawiciele Banku Millennium ocenili we wtorek, że ostatni wyrok TSUE oraz uchwała Izby Cywilnej w 7-osobowym składzie były pozytywne dla banków i zwiększają prawdopodobieństwo scenariusza ugód w klientami.
Wspomniany TSUE nad frankami pochylił się w kwietniu i w przypadku wątpliwości wokół umów kredytów „frankowych” odesłał do prawa krajowego. Wówczas także banki zareagowały wzrostami i to wyraźniejszymi niż dziś.
Wśród najmocniej obciążonych frankami banków wyraźnych wzrostów nie notował tylko lider zestawienia - PKO BP. Tutaj warto jednak pamiętać o wczorajszej niespodziewanej decyzji o rezygnacji wieloletniego prezesa banku - Zbigniewa Jagiełły. Wczorajszą sesję bank zakończył przeceną o ponad 7 proc., dziś traci kolejny 2 proc. To głównie za sprawą PKO BP WIG-Banki jest dziś czerwony, choć na początku dnia udawało mu się utrzymywać ponad kreską wbrew rynkowi.
Warto dodać, że w przypadku PKO BP istotny jest jeszcze inny wątek frankowy. Jak informuje "Puls Biznesu": "Rezygnacja Zbigniewa Jagiełły nie jest zaskoczeniem dla najbliższego kręgu współpracowników ani Ministerstwa Aktywów Państwowych. To MAP stoi za dymisją prezesa PKO BP. Według naszych informacji resort jest niezadowolony ze sposobu zaangażowania się banku w program ugód frankowych. Miał on mieć, według zapewnień PKO BP, charakter ogólnorynkowy, a w ostatecznym rachunku został on na placu boju sam".
Pozostałe banki nie notowały dziś większych zmian. Jedynym odstępstwem był BOŚ, którego papiery spadały o 4 proc. Jak podano przed dzisiejszą sesją zysk netto grupy BOŚ Banku w I kwartale 2021 roku wyniósł 2,1 mln zł wobec 23,6 mln zł przed rokiem. Bank podał, że bezpośredni wpływ pandemii COVID-19 na wynik wynosi 26,9 mln zł (obniżenie stóp procentowych i koszty administracyjne).
Adam Torchała


























































