Facebook dla inwestorów wchodzi do Polski

analityk Bankier.pl

Połączenie platformy umożliwiającej inwestowanie z serwisem społecznościowym  - ten dość niecodzienny model działania wybrał funkcjonujący od 2007 roku serwis eToro. Wkrótce firma zamierza mocniej wejść na polski rynek. O czynnikach sukcesu w branży social trading i wpływie regulacji na sektor fintech rozmawiamy z Yonim Assią, jednym z założycieli eToro.

 Internetowe społeczności inwestorów to zjawisko o dość długiej historii. Pierwsze serwisy social investing debiutowały na amerykańskim rynku już ponad 10 lat temu. W Polsce swoich sił w tej dziedzinie próbował w 2011 r. Dom Maklerski BZ WBK, promując platformę gieldokracja.pl.

Jednym z najbardziej znanych graczy łączących platformę inwestycyjną z serwisem społecznościowym jest eToro. Firma zamierza wkrótce mocniej zaznaczyć swoją obecność w Polsce. O zjawisku social trading i wyzwaniach stojących przed sektorem fintech rozmawiamy z Yonim Assią, prezesem firmy.

Yoni Assia, CEO eToro
Yoni Assia, CEO eToro (eToro)

Michał Kisiel, Bankier.pl: Rynek platform inwestycyjnych jest dość zatłoczony, o względy traderów konkuruje wiele podmiotów. Na czym polega specyfika działania eToro? Co kryje się pod hasłem social investing?

Yoni Assia: eToro jest dziś największą platformą typu social investing na świecie. To sieć społecznościowa dla inwestorów i handlujących instrumentami finansowymi. Użytkownicy mogą śledzić wybranych traderów, obserwować ich ruchy i kopiować transakcje. Dziś mamy około 5 mln użytkowników ze stu krajów, którzy są aktywni na globalnych rynkach akcji, indeksów, ETF, walut i surowców. Każdy użytkownik ma swój profil, dzięki czemu można sprawdzić osiągane wyniki, wykonywane operacje w czasie rzeczywistym oraz skład portfela wraz z danymi historycznymi – transakcja po transakcji. Na „wallu" użytkownik może także zamieszczać komentarze dotyczące tego, co dzieje się na rynku.

Nasza wizja to umożliwienie połączenia się inwestorów na całym świecie i otwarcie globalnych rynków, dla każdego, kto chce handlować w prosty i przejrzysty sposób. Żeby to urzeczywistnić, budujemy sieć społecznościową, gdzie ludzie nie tylko mogą komunikować się ze sobą i podglądać, jakie transakcje wykonują inni, ale także kopiować najlepszych graczy w sieci  i fundusze tworzone zarówno przez nas, jak i wybranych traderów.

„Copy trading”, który stanowi unikalną funkcję eToro, to pojęcie, które mieści się w idei „zarządzania majątkiem 2.0”. Dziś, jeśli chcemy, aby ktoś zarządzał naszym portfelem, musimy wybrać doradcę, spotkać się z nim twarzą w twarz i oddać mu pod opiekę co najmniej 100 tys. dolarów. Na naszej platformie można spotkać tysiące inwestorów z całego świata, aktywnych albo na lokalnych albo na globalnych rynkach. Można kopiować ich posunięcia, mając do dyspozycji nawet zaledwie 100 dolarów.

W jaki sposób to może działać w praktyce?

Załóżmy, że masz do dyspozycji 5 tys. dolarów i chcesz kopiować transakcje kogoś, kto działa na amerykańskim rynku akcji. Copy trading sprawia, że automatycznie będziesz otwierać takie pozycje jak on. Jeśli on 10 proc. swojego portfela zainwestował w Google, 10 proc. w Twittera, 10 proc. w Facebooka, nasza platforma automatycznie skopiuje jego ruchy – zainwestuje twoje 500 dolarów w Google, 500 – w Twittera itd.

Ilekroć wybrany przez ciebie „przewodnik” dokona zmian w swoim portfelu, zostanie to odzwierciedlone w twoim portfelu. Jeśli odnotował w zeszłym roku 20-procentową stopę zwrotu i będzie miał taki sam rezultat teraz, to zarobisz na swojej inwestycji 1000 dolarów.

Zamiast mieć portfel z jednym zarządzającym, który sięga tylko po lokalne instrumenty i realizuje tylko jedną strategię, można mieć portfolio, które kopiuje ruchy 10, 20 a nawet 50 różnych inwestorów z całego świata. Pozwala to zdywersyfikować portfel pod względem geograficznym, stosowanych strategii i klas aktywów. To umożliwia ludziom bez angażowania wielkich środków inwestowanie w taki sposób, jak robią to fundusze hedgingowe i instytucje finansowe.

Firma powstała w 2006 r., mamy ponad 350 pracowników w Izraelu, Europie, UK, Rosji, Chinach. Urośliśmy znacząco w ostatnich latach, a na naszej platformie pośredniczyliśmy w ponad 200 mln transakcji. Teraz zamierzamy uruchomić naszą platformę social trading w Polsce.

Skupmy się na chwilę na kwestii budowy społeczności. W Polsce niektórzy gracze próbowali stworzyć serwisy społecznościowe dla inwestorów, ale próby te nie powiodły się.  Co jest kluczowe, aby zbudować zaangażowanie członków społeczności? Czy eksperymentowaliście po drodze z różnymi podejściami do nagradzania traderów, budowania ich prestiżu w społeczności?

Jak w każdej sieci społecznościowej kluczem jest masa krytyczna. Trzeba zgromadzić odpowiednią liczbę użytkowników, by móc przyciągać następnych, a jednocześnie zbudować zaangażowanie wewnątrz istniejącej już sieci. Wśród naszych 5 mln zarejestrowanych użytkowników, mamy kilkaset tysięcy aktywnych codziennie w ramach platformy. Zawsze w platformach społecznościowych istnieje pewna proporcja - użytkowników rzeczywiście aktywnych do ogółu. W wielu krajach widzimy, że lokalni gracze startujący na rynku nie są w stanie osiągnąć masy krytycznej aktywnych użytkowników koniecznej, żeby powstała rzeczywista społeczność.

Jedną z naszych przewag, np. przy rozszerzeniu działalności na polski rynek, jest fakt, że mamy już skalowalną platformę i aktywną społeczność. Jeśli np. zechcesz zaangażować się w inwestowanie w akcje z niemieckiego rynku, na eToro znajdziesz tysiące inwestorów z Niemiec obracających tamtejszymi akcjami. Jeśli interesuje cię ropa naftowa, znajdziesz tysiące osób z całego świata aktywnych na rynkach surowców – ropy, złota, palladu.

A zatem dla powodzenia w budowaniu społeczności szczególnie istotne jest to, że platforma działa globalnie. Mamy masę krytyczną użytkowników. Drugim ważnym czynnikiem jest oczywiście produkt. Nieprzerwanie rozwijamy platformę, mamy duże centrum R&D i opieramy się na feedbacku od użytkowników. Przykładowo, na bieżąco śledzimy dane obrazujące to, jak ludzie korzystają z naszego produktu. I używamy tej wiedzy, żeby wprowadzać poprawki i podnosić wskaźniki zaangażowania, konwersji i retencji. Żeby skutecznie i ciągle poprawiać produkt, potrzebna jest nie tylko wiedza, ale także masa krytyczna użytkowników.

W ciągu ostatniego roku uruchomiliśmy nową wersję platformy eToro, która łączy narzędzia społecznościowe i transakcyjne, mobilne i desktop w jedno rozwiązanie. To był duży projekt, a nasi deweloperzy poświęcili temu mnóstwo czasu (300-400 roboczolat). Skala przydaje się zatem także w tworzeniu rozwiązań informatycznych.

W ostatnich dwóch tygodniach uruchomiliśmy nowy produkt inwestycyjny – Copy Funds. Umożliwia on profesjonalnym zarządzającym funduszami nawiązanie współpracy z eToro i uruchomienie funduszy różnego typu i z różnymi strategiami. Możliwe więc będzie nie tylko kopiowanie posunięć inwestorów z całego świata, ale także inwestowanie w fundusze zarządzane zarówno przez naszych zarządzających, jak i innych menedżerów.

Jednym z gorąco dyskutowanych wątków dotyczących branży fintech jest rola regulacji prawnych. Na jakie problemy natknęliście się w staraniach, by dopasować się do wymogów regulatorów?  W jaki sposób nadzorcy rynku podchodzą do waszego modelu działania w różnych krajach? 

Po pierwsze, nie uznałbym regulacji za problem. Określiłbym je raczej jako wyzwanie dla sektora fintech. Myślę, że uwarunkowania prawne są istotnym elementem budowania dobrego produktu finansowego. W Europie jesteśmy objęci regulacją MIFID, nadzorowani przez FCA w Wielkiej Brytanii. Oczywiście stosujemy się do wymagań obowiązujących na kontynencie zdefiniowanych przez ESMA i dyrektywę MIFID. Jesteśmy licencjonowanym zarządzającym portfelem i brokerem-dealerem.

Prowadzimy ciągły dialog z regulatorami w Europie, Australii, Rosji, Chinach, by mieć pewność, że wszystko co robimy spełnia w najwyższym stopniu wymagania narzucane przez prawo. Przy okazji w wielu przypadkach bierzemy udział w tworzeniu procesów regulacyjnych definiujących nasz biznes. Jako innowatorzy w branży social trading mamy istotny udział w określaniu wymogów regulacyjnych dla zjawisk takich jak automatyczne zarządzanie portfelem czy zautomatyzowana ocena profilu ryzyka klienta.

Firmy fintech chcą zadowolonych klientów, czujących się bezpiecznie i zadowolonych z doświadczenia. Ten sam cel przyświeca regulatorom. Współpraca z nadzorcami rynku jest zawsze istotnym elementem działania, zwłaszcza dużych firm fintech o globalnym zasięgu.

Inwestorzy indywidualni, zwłaszcza na niektórych rynkach, takich jak forex, w większości tracą pieniądze. Na problem ochrony najmniej doświadczonych uczestników rynku zwracał uwagę m.in. polski nadzór finansowy. W jaki sposób wasza platforma podchodzi do kwestii minimalizacji ryzyka ponoszonego przez użytkowników? 

W tym obszarze istotne są dwa główne elementy. Pierwszym z nich jest przejrzystość, możliwość sprawdzenia, co ty robisz i co robią inni. Sądzimy, że samodzielne inwestowanie jest ryzykowne, szczególnie przy wysokiej dźwigni finansowej. Dlatego uważamy, że istotna jest możliwość kopiowania doświadczonych i, w niektórych przypadkach, profesjonalnie zajmujących się taką działalnością traderów. To pozwala znacząco zredukować ryzyko. Jednym z głównych rysów idei social trading jest przekonanie, że przejrzystość pozwala ludziom podejmować lepsze, bardziej rozsądne decyzje. Osiąganie zysków nie jest proste, ale można się tego uczyć także od innych.

Po drugie, umożliwiamy transakcje zarówno z wysoką, jak i niską dźwignią finansową. To bardzo unikalne podejście w branży CFD. Umożliwiamy np. inwestowanie na rynku akcji z mnożnikiem 1. Nie musisz zatem brać na siebie znaczącego ryzyka, grając na eToro. Może ono być takie jak przy korzystaniu z rachunku maklerskiego np. w banku.

Częścią doświadczenia eToro jest rozbudowana weryfikacja profilu klienta i jego odpowiedniości do produktu. Zadajemy wiele pytań i tworzymy własny profil ryzyka użytkownika. Dopasowujemy przy tym platformę do specyfiki klienta. Np. w Polsce obniżyliśmy zarówno domyślny, jak i maksymalny poziom dźwigni finansowej, w praktyce bardziej niż tego oczekuje lokalny regulator.

Nasze podejście do limitowania ekspozycji na ryzyko klientów zawiera się w haśle „odpowiedzialny trading”. Przykładowo przy wykorzystaniu schematu copy trading, jeśli klient nie spełnia specyficznych wymogów (dotyczących dochodu i majątku oraz apetytu na ryzyko), ograniczamy możliwość straty do maksymalnie 10 proc. deklarowanej wartości netto. Automatycznie limitujemy straty w portfelu, bazując na tym, co wiemy o użytkowniku.

Dziękuję za rozmowę.

Yoni Assia wystąpi na scenie kongresu Impact’16 FinTech/InsurTech 7-8 grudnia we Wrocławiu.  Bankier.pl jest patronem medialnym wydarzenia.

Michał Kisiel

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 0 ~midas

Niebezpieczne. To, do czego miał dostęp tylko jeden MM, teraz rozlezie się do wielu. Gratuluje pomysłu na Forex Amber Gold

! Odpowiedz
0 0 ~Jac


To pisał Gann 100 lat temu i nic się nie zmieniło :

Only fools expect the fellow who is on the inside of the game, playing against them, to tell them what he is doing.

! Odpowiedz
1 1 ~savik

czy bankier.pl jest partnerem eToro i zarabia na programie partnerskim ? bo z tego co jest tu "nacukierkowane" to zapewne tak jest.

! Odpowiedz
0 1 ~eeer

już dawno jest dostępna w porównywarkach brokerów, np. http://kurencja.com/forex

! Odpowiedz
1 2 ~Frajer

Co jeśli taki 'przewodnik' zgarnie cały dostępny na rynku po określonej cenie pakiet akcji? Frajer kupi proporcjonalnie tyle samo ale po innej cenie i samo odzwierciedlenie procentowej dywersyfikacji i momentu kupna/sprzedaży ma mu zapewnić zysk? Dobre.

! Odpowiedz
0 0 ~bumbum

Dlatego sens ma kopiowanie jedynie długoterminowych inwestycji. Załóżmy, że guru kupuje po 25, ty się spóźniasz i kupujesz po 26, a za 3 lata jest 40.

! Odpowiedz
0 0 ~Jac

Frajer to frajer... myślisz że ten eToro będzie fizycznie kupował jakieś akcje ???
Ropę, złoto itp...;-) Dlatego potrzebna jest ta masa krytyczna, żeby wszystkie transakcje odbywały się pomiędzy graczami wewnątrz platformy + animatorzy. Tak jak na większości (90%) platform na FX.

Widziałem kiedyś ich ofertę tych eToro - platformę bardzo podobną do TradeStation, dlatego mnie zaintersowała ;-) , ale chyba poszli w innym kierunku, jak wynika z artykułu. Zobaczymy co z tego wyniknie.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 9 ~plebs

Piekna reklama. Omijac.

! Odpowiedz
0 3 ~tamon

Idealna platforma do dojenia ulicy, oszukiwania i tworzenia baniek spekulacyjnych. Na pewno profesjonalny trader nie będzie grał na drugim rachunku wbrew temu jak gra dla śledzących go użytkowników. Jak każdy będzie widział jakie kto zawiera pozycje to będzie raj dla bankierów.

! Odpowiedz
0 0 ~bumbum

Kopiowanie cudzych ruchów ma sens JEŚLI weryfikujemy je dodatkowo własną analizą fundamentalną. Wtedy odróżnimy guru od naganiacza. Zakupy łebskich długoterminowców to po prostu dodatkowa wskazówka.

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne
WIG 0,19% 56 729,11
2019-12-13 17:15:02
WIG20 0,21% 2 106,51
2019-12-13 17:15:00
WIG30 0,16% 2 415,03
2019-12-13 17:15:00
MWIG40 -0,11% 3 837,35
2019-12-13 17:15:01
DAX 0,46% 13 282,72
2019-12-13 17:37:00
NASDAQ 0,20% 8 734,88
2019-12-13 22:03:00
SP500 0,01% 3 168,80
2019-12-13 22:08:00

Znajdź profil

Przejdź do strony za 5 Przejdź do strony »

Czy wiesz, że korzystasz z adblocka?
Reklamy nie są takie złe

To dzięki nim możemy udostępniać
Ci nasze treści.