WAKACJE NA GIEŁDZIE

Strach przy spadkach, euforia przy wzrostach. Tak inwestorzy wpadają w pułapkę emocji

2026-08-11 06:00
publikacja
2026-08-11 06:00
Dodaj Bankier.pl w Google

Duża zmienność, lawina informacji i emocjonalne reakcje inwestorów – tak w ostatnich miesiącach wyglądają rynki kapitałowe. Czy mamy do czynienia z nową rzeczywistością, czy raczej z kolejną odsłoną dobrze znanego cyklu rynkowego? Sebastian Zadora z Domu Maklerskiego BOŚ wskazuje, skąd bierze się obecny chaos i wyjaśnia, dlaczego w trudnych momentach kluczowe znaczenie ma plan, cierpliwość i umiejętność panowania nad emocjami.

Strach przy spadkach, euforia przy wzrostach. Tak inwestorzy wpadają w pułapkę emocji
Strach przy spadkach, euforia przy wzrostach. Tak inwestorzy wpadają w pułapkę emocji

Jak inwestor powinien się zachowywać w trudnych czasach, podczas dużej zmienności na rynka, jak wtedy inwestować? Co stoi za zjawiskiem podwyższonej zmienności w ostatnich miesiącach i czy jest to może nowa rzeczywistość, do której inwestorzy muszą się przystosować i nauczyć inwestowania w takich warunkach?

Wielu inwestorów, zwłaszcza tych, którzy stawiają swoje pierwsze kroki na rynku – a takich mamy sporo w ostatnich latach – mogą mieć przeświadczenie, że wylądowali w jakimś zwariowanym świecie, tak? Albo wręcz rynki zwariowały. [...] Natomiast rzeczywiście, jak się dzisiaj ląduje na rynkach kapitałowych, to ma się takie wrażenie, że tu się dzieją jakieś strasznie dziwne rzeczy. Z dnia na dzień zmieniają się nastroje. Natomiast z takiej perspektywy właśnie wieloletniej, (w moim przypadku ponad 20-letniej historii) obserwowania tego, co się dzieje na rynkach, to muszę powiedzieć, że właściwie nie jest to nic nowego. To znaczy w ujęciu rynków zawsze mieliśmy do czynienia z ogromnym wolumenem informacji, który po prostu napływał i był przetwarzany przez inwestorów i oni w jakiś sposób dyskontowali, czyli swoimi zleceniami budowali ceny na rynkach, czyli uwzględniali w swoich zleceniami właśnie to, co się działo, co napływało w ramach tych informacji - mówi Sebastian Zadora, Dom Maklerski BOŚ.

Natomiast wydaje mi się, że mamy do czynienia z taką percepcją tej zmienności i tego chaosu związaną po prostu z rozwojem technologii. To znaczy z jednej strony mamy do czynienia przede wszystkim z rozwojem social mediów, które powodują, że te informacje się rozprzestrzeniają niesamowicie szybko. Kiedyś plotki giełdowe się rozprzestrzeniały przez kilka dni w ograniczonym zbiorze ludzi, tak naprawdę, już wśród tych będących w rynku. Dzisiaj w social mediach w ciągu godziny miliony czy dziesiątki, czy setki milionów ludzi mają dostęp do tych samych informacji, do tych samych filmów, nagrań, więc automatycznie jesteśmy tym bombardowani - dodaje Zadora.

Na pewno też się zmieniło trochę na rynkach. Pamiętajmy o tym, że na rynkach kapitałowych mamy do czynienia już dzisiaj na porządku dziennym z automatami transakcyjnymi, wykorzystywanymi przez duże instytucje finansowe, mamy algotrading, więc też szybko realizują się pewnego rodzaju operacje w odpowiedzi na napływające informacje. Ale inwestorzy indywidualni tutaj też mają duże, większe pole do popisu, bo dzisiaj dążymy do sytuacji, kiedy to w przypadku 100% transakcji handel będzie się koncentrował w kanale mobilnym. Czyli każdy ma w telefonie dzisiaj bardzo szeroki podgląd pod rynki - ocenia Sebastian Zadora z Domu Maklerskiego BOŚ.

Wakacje na giełdzie

Jakie błędy najczęściej popełniają młodzi inwestorzy wchodząc na rynek, który jest zmienny, właśnie pod wpływem emocji, chociażby takich spowodowanych tym szybkim i łatwym dostępem do informacji i naciskiem na szybką reakcję na te informacje?

To jest znak naszych czasów, że klikamy i natychmiast musimy mieć pewnego rodzaju efekt i jesteśmy do tego przyzwyczajeni. Ja to widzę po swoich dzieciach, że tam po prostu musi być natychmiast reakcja na jakąś wykonaną akcję. A inwestowanie w ogóle nie na tym polega. To znaczy inwestowanie przede wszystkim wymaga cierpliwości - zaznacza Zadora.

Wszystkie błędy, te najpopularniejsze, biorą się z jednego fundamentu. To znaczy z braku planu na naszą inwestycję. Przez plan oczywiście można powiedzieć, że to slogan, że to wiele rzeczy można tutaj umieścić. Natomiast ja przez plan rozumiem przede wszystkim analizę różnych scenariuszy, które wiążą się z tą inwestycją, i przygotowanie naszych akcji na te scenariusze. Brak planu sprawia, że w trudnych momentach automatycznie zaczynają dominować emocje. Jest to szczególnie widoczne podczas kolejnych faz cyklu rynkowego, ponieważ rynki poruszają się właśnie w pewnych powtarzalnych cyklach - tłumaczy ekspert z Domu Maklerskiego BOŚ.

Jak mówi Zadora w dalszej części rozmowy, początkiem takiego cyklu może być panika i gwałtowny krach. W tym momencie uwaga inwestorów koncentruje się przede wszystkim na negatywnych informacjach, a ceny aktywów mocno spadają. To właśnie wtedy wiele osób, działając pod wpływem strachu, decyduje się sprzedać akcje. Paradoks polega na tym, że dzieje się to często w momencie, gdy sytuacja wygląda najgorzej, a rynek znajduje się w pobliżu dołka.

Następnie pojawia się faza zniechęcenia. Inwestorzy nadal nie wierzą, że rynek może się odbudować. Wydarzenia, które właśnie miały miejsce, są wciąż świeże, dlatego trudno dostrzec perspektywę poprawy. Tymczasem z obiektywnego punktu widzenia, jeśli spojrzymy na wskaźniki finansowe i fundamentalne dane spółek, właśnie wtedy wyceny mogą być najbardziej atrakcyjne. To moment, w którym potencjalnie pojawiają się najlepsze okazje inwestycyjne, choć jednocześnie psychologicznie jest to jeden z najtrudniejszych momentów na podjęcie decyzji o zakupie.

W kolejnej fazie sytuacja zaczyna się odwracać. Ceny rosną, a wraz z nimi rośnie optymizm inwestorów. Kiedy rynek zbliża się do szczytów, coraz więcej osób zaczyna chwalić się swoimi wynikami, między innymi w mediach społecznościowych. Obserwujemy osiągane przez innych stopy zwrotu, widzimy rosnące wykresy i zaczynamy żałować, że sami pozostaliśmy poza rynkiem. Wtedy pojawia się kolejny błąd — nagle zyskujemy odwagę do inwestowania, często znacznie większą niż w okresie, gdy ceny były wielokrotnie niższe.

W skrajnych przypadkach inwestorzy sięgają nawet po pożyczone pieniądze i wykorzystują mechanizm margin trading. Ale nawet bez korzystania z dźwigni finansowej często dochodzi do podobnego zjawiska: wycofujemy oszczędności z bezpieczniejszych instrumentów, takich jak lokaty, i kierujemy je na giełdę właśnie wtedy, gdy wyceny są już bardzo wysokie. Tymczasem w okresie największych przecen brakowało nam odwagi, aby kupować aktywa po znacznie bardziej atrakcyjnych cenach.

Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Rodzinne urodziny Zygmunta Solorza we Florencji. Czy to zwiastun końca sporu o sukcesję?
Tematy

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: Wakacje na giełdzie - konkurs Bankier.pl i GPW

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki