Wbrew powszechnym przekonaniom euro nie odpowiada za kryzys ostatnich lat. Załamanie finansów publicznych krajów Południa wynika z nierozważnej polityki fiskalnej, prowadzonej przez poszczególne rządy. Natomiast wspólna waluta była jedynie narzędziem wykorzystanym do taniego sfinansowania przerośniętych deficytów budżetowych, zwłaszcza w krajach Południa.
| Zobacz też: | |
| Rostowski: euro w Polsce nie za mojej kadencji | |
Spadek stóp procentowych po powstaniu strefy euro
Źródło: Eurostat
Jednocześnie niskie stopy procentowe serwowane przez Europejski Bank Centralny sprawiły, że kredyt na zakupu nieruchomości stał się niebywale tani. To zjawisko było najlepiej widoczne w Hiszpanii i Irlandii, gdzie ożywienie w sektorze budowlanym było motorem silnego wzrostu gospodarek przez ponad pół dekady. Także kredyt na zakup samochodu zdecydowanie potaniał, co zwiększyło jego dostępność.
Iluzja bogactwa wiedzie na pokuszenie
Wzrost dostępności nisko oprocentowanego kredytu sprawił, że mieszkańcy krajów stosunkowo niezamożnych padli ofiarą iluzji bogactwa. Pieniądze udostępnione im dzięki zintegrowanym rynkom finansowym zostały przeznaczone na zakup wymarzonych mieszkań czy samochodów. Z kolei politycy, zamiast wykorzystać możliwości dane przez euro do zreformowania gospodarek w kierunku ich uelastycznienia i zmniejszenia obciążeń fiskalnych, wykorzystali tani kredyt do powiększenia rozmiarów państwa opiekuńczego.
Kredyt prywatny i stopa bezrobocia
Źródło: EBC, Eurostat
Trwanie w iluzji bogactwa przyniosło bańki inwestycyjne na rynku obligacji rządowych, rynku nieruchomości oraz rynku motoryzacyjnym. Zastrzyk pieniądza, szczególnie do gospodarek krajów Południa, przestał być powiązany z realnymi oszczędnościami, nabierając charakteru coraz bardziej inflacyjnego, co wywołało cykl koniunkturalny, prowadzący wprost do widocznego dzisiaj załamania.
Rzeczywiste źródło kryzysu
Euro samo w sobie nie może wywołać kryzysu. Za kryzys, oprócz rządowych deficytów, odpowiada konstrukcja współczesnego systemu bankowego, która co do istoty jest identyczna zarówno w Polsce, jak i unii monetarnej. Jednocześnie przerośnięty sektor publiczny i skrępowany rynek pracy, a szczególnie wyłączenie rynkowego mechanizmu bankructwa stanowią źródła tak silnego i długotrwałego załamania.
![]() | » Czy Polska powinna wstąpić do strefy euro? |
Jeżeli Polska po przyjęciu wspólnej waluty zdoła uniknąć dwóch podstawowych zagrożeń, czyli przerostu prywatnego kredytu oraz dewastującej finanse publiczne bańki inwestycyjnej na obligacjach, to integracja monetarna, podobnie jak wejście do Unii Europejskiej, będzie naszym sukcesem. Stąd rezygnacja ze złotego to olbrzymie wyzwanie, zwłaszcza dla KNF i ministra finansów.
Piotr Lonczak
Bankier.pl
p.lonczak@bankier.pl





























































