REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Euro to nie tylko korzyści, ale też zagrożenia

Piotr Lonczak2013-02-28 06:00
publikacja
2013-02-28 06:00
Dodaj Bankier.pl w Google
Zastąpienie złotego przez euro powinno być celem dla polskiej gospodarki. Trzeba jednak zachować ostrożność, bo oprócz niewątpliwych korzyści wspólna waluta może przynieść sporo problemów.

Wbrew powszechnym przekonaniom euro nie odpowiada za kryzys ostatnich lat. Załamanie finansów publicznych krajów Południa wynika z nierozważnej polityki fiskalnej, prowadzonej przez poszczególne rządy. Natomiast wspólna waluta była jedynie narzędziem wykorzystanym do taniego sfinansowania przerośniętych deficytów budżetowych, zwłaszcza w krajach Południa.

Zobacz też:
Rostowski: euro w Polsce nie za mojej kadencji
Zastąpienie walut narodowych przez euro skutkowało obniżeniem stóp procentowych do poziomu właściwego niemieckiej gospodarce. Na to zjawisko złożyły się obniżenie oczekiwań inflacyjnych i wzrost wiarygodności europejskiego pieniądza, dla którego wzorem miała być zawsze silna marka. Ponadto zintegrowanie sektorów bankowych i rynków finansowych otworzyło krajom Południa dostęp do oszczędności zgromadzonych przez bogatsze kraje Północy. Niemalże z dnia na dzień Grecja mogła zadłużać się wielokrotnie taniej, niż jeszcze kilka lat wcześniej.

Spadek stóp procentowych po powstaniu strefy euro
Spadek stóp procentowych po powstaniu strefy euro
Źródło: Eurostat

Jednocześnie niskie stopy procentowe serwowane przez Europejski Bank Centralny sprawiły, że kredyt na zakupu nieruchomości stał się niebywale tani. To zjawisko było najlepiej widoczne w Hiszpanii i Irlandii, gdzie ożywienie w sektorze budowlanym było motorem silnego wzrostu gospodarek przez ponad pół dekady. Także kredyt na zakup samochodu zdecydowanie potaniał, co zwiększyło jego dostępność.

Iluzja bogactwa wiedzie na pokuszenie

Wzrost dostępności nisko oprocentowanego kredytu sprawił, że mieszkańcy krajów stosunkowo niezamożnych padli ofiarą iluzji bogactwa. Pieniądze udostępnione im dzięki zintegrowanym rynkom finansowym zostały przeznaczone na zakup wymarzonych mieszkań czy samochodów. Z kolei politycy, zamiast wykorzystać możliwości dane przez euro do zreformowania gospodarek w kierunku ich uelastycznienia i zmniejszenia obciążeń fiskalnych, wykorzystali tani kredyt do powiększenia rozmiarów państwa opiekuńczego.

Kredyt prywatny i stopa bezrobocia
Kredyt prywatny i stopa bezrobocia
Źródło: EBC, Eurostat

Trwanie w iluzji bogactwa przyniosło bańki inwestycyjne na rynku obligacji rządowych, rynku nieruchomości oraz rynku motoryzacyjnym. Zastrzyk pieniądza, szczególnie do gospodarek krajów Południa, przestał być powiązany z realnymi oszczędnościami, nabierając charakteru coraz bardziej inflacyjnego, co wywołało cykl koniunkturalny, prowadzący wprost do widocznego dzisiaj załamania.

Rzeczywiste źródło kryzysu

Euro samo w sobie nie może wywołać kryzysu. Za kryzys, oprócz rządowych deficytów, odpowiada konstrukcja współczesnego systemu bankowego, która co do istoty jest identyczna zarówno w Polsce, jak i unii monetarnej. Jednocześnie przerośnięty sektor publiczny i skrępowany rynek pracy, a szczególnie wyłączenie rynkowego mechanizmu bankructwa stanowią źródła tak silnego i długotrwałego załamania.

 Czy Polska powinna wstąpić do strefy euro?» Czy Polska powinna wstąpić do strefy euro?
Z kolei owocem ostatnich kryzysowych lat jest dostrzeżenie konieczności zmniejszenia udziału państwa w gospodarce, co jest realizowane przez programy prywatyzacji, działania w kierunku ograniczenia deficytów oraz uelastycznienie rynku pracy – między innymi przez podniesienie wieku emerytalnego. Także banki zostaną w pewnym stopniu pozbawione możliwości kreowania kredytu ze względu na stosunkowo restrykcyjny charakter trzeciej wersji reguł bazylejskich.

Jeżeli Polska po przyjęciu wspólnej waluty zdoła uniknąć dwóch podstawowych zagrożeń, czyli przerostu prywatnego kredytu oraz dewastującej finanse publiczne bańki inwestycyjnej na obligacjach, to integracja monetarna, podobnie jak wejście do Unii Europejskiej, będzie naszym sukcesem. Stąd rezygnacja ze złotego to olbrzymie wyzwanie, zwłaszcza dla KNF i ministra finansów.

Piotr Lonczak
Bankier.pl
p.lonczak@bankier.pl

Źródło:
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (9)

dodaj komentarz
~pobudka
Euro nie jest nam do niczego potrzebne. Jest potrzebne garstce ludzi którzy obracają grubą forsa i tracą na przewalutowaniu spredzie. Szaremu szaraczkowi euro się tak odbije ze szkoda gadać. Każdy kto choć trochę myśli wie ze do uni wstąpić mieliśmy jako silna gospodarka ( własne zakłady fabryki itp...) a wstapilismy zadluzylismysię.Euro nie jest nam do niczego potrzebne. Jest potrzebne garstce ludzi którzy obracają grubą forsa i tracą na przewalutowaniu spredzie. Szaremu szaraczkowi euro się tak odbije ze szkoda gadać. Każdy kto choć trochę myśli wie ze do uni wstąpić mieliśmy jako silna gospodarka ( własne zakłady fabryki itp...) a wstapilismy zadluzylismysię. Mądry donald posprzedawal nasze zaklady żeby spłacac odsetki od zaciągniętych kredytów i jak jest to wszyscy wiemy. Większość pracuje w zakładach którymi właścicielami są zachodni przedsiebiorcy. Im to wlasnie najbardziej zależy na euro w polsce wyciagajac zyski tracą na przewalutowaniu. Druga polowa której tak zależy na euro to ci którzy liczą na wykup tego co zostało. Oczywiste jest też to że ludzie którzy są teraz u władzy media itp są sponsorowani przez wyżej opisanych na reszte sa "teczki" jak donosili rujnowali polskę itp w posiadaniu także w/w.
~ekonom
Jedna rzecz mnie nurtuje: wmawia się nam, że niskie stopy procentowe to dobrodziejstwo, za wszelką cenę niskie stopy. A gdzie jest rynek? A może w kraju, gdzie kapitału jest mało, stopy powinny być wysokie, ustalone w formie rzeczywistej ceny pieniądza? Nie byłoby baniek kredytowych i zakupów na 25 lat naprzód, czyli byłoby normalnie,Jedna rzecz mnie nurtuje: wmawia się nam, że niskie stopy procentowe to dobrodziejstwo, za wszelką cenę niskie stopy. A gdzie jest rynek? A może w kraju, gdzie kapitału jest mało, stopy powinny być wysokie, ustalone w formie rzeczywistej ceny pieniądza? Nie byłoby baniek kredytowych i zakupów na 25 lat naprzód, czyli byłoby normalnie, tzn. każdy kupuje na tyle, na ile go stać. Żaden zakup na kredyt nie jest owocem realnego bogactwa, a kredyt wzięty dziś zmniejsza realny dochód w przyszłości, więc nie jest zadnym "motorem" czegokolwiek. kiedy to wreszcie pojmą włodarze tego świata?
~Zeno
Stwierdzenie że nie ma u nas kapitału wynika chyba z osobistych doświadczeń piszącego bo patrząc na dane GUS wskazujące na 2 cyfrowy wzrost oszczędności twierdze że nie to jest problemem. Problemem jest spekulowanie na złotówce, w tej chwili głównie przez zawyżanie kursu CHF i EUR i skutki tego działania na całą naszą gospodarkę.Stwierdzenie że nie ma u nas kapitału wynika chyba z osobistych doświadczeń piszącego bo patrząc na dane GUS wskazujące na 2 cyfrowy wzrost oszczędności twierdze że nie to jest problemem. Problemem jest spekulowanie na złotówce, w tej chwili głównie przez zawyżanie kursu CHF i EUR i skutki tego działania na całą naszą gospodarkę.
Wprowadzenie Euro teoretycznie ten problem złagodzi, ale sam proces wprowadzenia będzie poprzedzony serią takich strzałów spekulacyjnych że na tym mocno ucierpimy.
~K4
Lonczak swoje - propagandy ciąg dalszy (na pewno opłacony). Unia dotacji nie daje za darmo jak to pięknie wygląda - ileś % musimy zadłużyć się. Mamy piękne autostrady, na których nie ma ruchu samochodów, ale jeśli pojedziemy "darmową" drogą to ruch jest 3-4 razy większy niż na autostradzie. Jeśli przyszłoby, niektórym jeździć Lonczak swoje - propagandy ciąg dalszy (na pewno opłacony). Unia dotacji nie daje za darmo jak to pięknie wygląda - ileś % musimy zadłużyć się. Mamy piękne autostrady, na których nie ma ruchu samochodów, ale jeśli pojedziemy "darmową" drogą to ruch jest 3-4 razy większy niż na autostradzie. Jeśli przyszłoby, niektórym jeździć 2 razy dziennie autostradą do i z pracy - to średniej krajowej zapewne by nie było. Chociaż minister czy ktoś tam od dróg (nie pamiętam) powiedział na konferencji, że opłat za przejazd autostradą nie mamy najdroższych w ue - zapomniał porównać do zarobków. Cukier najtańszy w europie (ktoś kiedyś obiecał zbadać kto jest odpowiedzialny za zamykanie cukrowni). Banki "polskie" (chociaż z nazwy jeszcze pozostały niektóre) też dają tanie kredyty. Piękny chwyt został wykonany przez sąsiadów zachodnich od bundesbanku kiedy to wprowadzili u siebie wymianę klatek w kurnikach na większe, to Polacy od nich praktycznie wszystko odkupili, a za chwile ue wprowadza przepis przymusowej wymiany klatek na większe :) O żarówkach również można wspomnieć dyrektywa wycofująca tanie żarówki na "energooszczędne" o utylizacji elektroniki w nich nikt nie wspomina oraz, że ulegają przedwczesnemu wypaleniu od częstego wył. Z euro też się ucieszymy niedługo jak Grecja i Hiszpania!
~Antyinflacjonista
Podstawowym zagrożeniem jej skok inflacji. W Eurozonie wystarczą stopy procentowe rzędu 1-1,5%, by ją utrzymać w ryzach,. U nas do tego potrzeba 3,5-4%, a i to nie zawsze wystarcza.
Zatem, jakby u nas obowiązywały „europejskie” stopy procentowe, mielibyśmy dwucyfrową inflację.
Pozdr.
~mz
No ciekawe jak rząd bez wpływu na politykę monetarną po przyjęciu EURO miałby uchronić nas od tych "dwóch podstawowych zagrożeń, czyli przerostu prywatnego kredytu oraz dewastującej finanse publiczne bańki inwestycyjnej na obligacjach".

A te oszczędności w Europie powiększają bezrobocie i hamują wzrost gospodarczy.
No ciekawe jak rząd bez wpływu na politykę monetarną po przyjęciu EURO miałby uchronić nas od tych "dwóch podstawowych zagrożeń, czyli przerostu prywatnego kredytu oraz dewastującej finanse publiczne bańki inwestycyjnej na obligacjach".

A te oszczędności w Europie powiększają bezrobocie i hamują wzrost gospodarczy. Odsyłam do Paula Krugmana i Richarda Koo.

Jak przyjmiemy EURO to będziemy mieć nagle niskie stopy procentowe i sektor prywatny zapożyczy się ile się da. Przy braku możliwości kreowania umiarkowanej inflacji sektor prywatny zacznie się oddłużać i po boomie sektor prywatny będzie się oddłużał więc PKB będzie musiało spadać. Deficyt budżetowy urośnie, nie ze względu na nadmierne wydatki państwowe ale z powodu mniejszych dochodów państwa.

I to nie rządy doprowadziły do kryzysu, tylko brak umiejętnych regulacji wolnego rynku i brak możliwości prowadzenia własnej polityki monetarnej przez biedniejsze państwa strefy Euro. Wystarczy spojrzeć na Hiszpanię. W 2005 roku mieli nadwyżkę budżetową. To nie nadmierne wydatki państwowe, tylko spadek przychodów spowodował problemy z zadłużeniem.

Wielkie NIE dla EURO. Nie stać nas na to. Kryteria przyjęcie i owszem, ale walutę nie. No chyba, że będziemy tacy bogaci jak Niemcy. Wtedy nam się opłaci.
~Jaromin007
Ciekawy jestem co pozwala sądzić naszym "ekonomistom", że w Niemcach mamy dobrego wujka który tylko marzy aby nam uchylić nieba. Daje nam pieniądze, dba o gospodarkę, finanse a nawet chce abyśmy przyjęli ich walutę. Jak na razie to na wejściu do Unii ponieśliśmy tylko klęskę. Zlikwidowano większość zakładów które podobno Ciekawy jestem co pozwala sądzić naszym "ekonomistom", że w Niemcach mamy dobrego wujka który tylko marzy aby nam uchylić nieba. Daje nam pieniądze, dba o gospodarkę, finanse a nawet chce abyśmy przyjęli ich walutę. Jak na razie to na wejściu do Unii ponieśliśmy tylko klęskę. Zlikwidowano większość zakładów które podobno były nierentowne w tym cukrownie, mleczarnie, przemysł ciężki, chemiczny itd. Bezrobocie wzrosło do niebotycznych poziomów pomimo wyjazdu za chlebem co zdolniejszych Polaków. Jeszcze trochę to pozostaną tylko emeryci i renciści oraz znajomi królika do zarządzania i wyprzedaży resztek. Biurokracja oprócz naszej powiększyła się o "europejską" którą oczywiście musimy utrzymywać. Nie mówiąc o tym, że aby dostać cokolwiek z Unii trzeba zatrudnić specjalistów do obsługi grantów. Ale jeśli już jesteśmy w tej Unii to najwyższy czas aby na tyle poprawić gospodarkę POLSKĄ aby zarobki zaczęły wreszcie dorównywać unijnym. Wówczas ostatecznie możemy się zastanowić nad euro. W chili obecnej to grozi katastrofą dla większości Polaków. A kto tego nie widzi niech jeszcze raz uda się po naukę do "podstawówki".
~UE
Niestety euro to narzędzie dla poważnych, dorosłych, odpowiedzialnych ludzi. W rękach nierobów, cwaniaków i obiboków to granat, który niektórym już wybuchł. Obawiam się, że Polacy długo jeszcze nie dorosną to tego, żeby mieć tę walutę.

Powiązane: Waluty

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki