Eksport z Chin niespodziewanie spadł w październiku w stosunku do analogicznego miesiąca ubiegłego roku. Ale za sprawą najniższego od niemal dwóch lat importu, nadwyżka handlowa pozostała bardzo wysoka.


Analitycy od dobrych kilku miesięcy wskazywali szereg czynników ciążących chińskiemu eksportowi: spadek popytu zagranicznego na dobra wytwarzane za Murem na rzecz miejscowych usług, wysoką inflację i rosnące stopy procentowe na świecie, pogorszenie globalnej koniunktury czy zakłócenia łańcuchów dostaw. Przez długi czas wyniki handlu opierały się niesprzyjającym prognozom.
Jeszcze w lipcu eksport z Chin wzrósł o ponad 17 proc. w porównaniu do lipca 2021 r. W kolejnych miesiącach dynamika jednak stopniowo spadała. W końcu w październiku znalazła się minimalnie pod kreską po raz pierwszy od maja 2020 r.
Wartość sprzedaży za granicę spadła poniżej 300 mld dol. po raz pierwszy od kwietnia. A to wszystko w warunkach utrzymującego się wysokiego tempa wzrostu cen - w ujęciu realnym eksport de facto zmniejszał się już trzeci miesiąc z rzędu.
W ostatnich miesiącach nominalna wartość importu pozostawała na poziomach z poprzedniego roku. Ale w październiku, podobnie jak w przypadku eksportu, również osunęła się pod kreskę - po raz pierwszy od sierpnia 2021 r. Pominąwszy dane za luty, które są sezonowo zaburzane przez ruchome obchody chińskiego Nowego Roku, import był najniższy od stycznia 2021 r.

W efekcie Chiny utrzymały bardzo wysoką - czwartą w historii - nadwyżkę w handlu zagranicznym, przekraczającą 85 mld dol.
Powyższe dane są o tyle istotne, że od wybuchu pandemii koronawirusa (z przerwą w I kwartale bieżącego roku) eksport ponownie stał się istotnym źródłem wzrostu gospodarczego w Chinach. Spadek sprzedaży może więc niepokoić, szczególnie zważywszy na nadchodzący szczyt sezonu: najwięcej towarów jest wysyłanych za granicę w listopadzie i grudniu. Tymczasem pojawiają się kolejne wiadomości nie tylko o słabnącym popycie, ale i problemach z podażą - Apple poinformował w weekend, że fabryka iPhone'ów w Zhengzhou nie pracuje obecnie z pełną mocą z powodu restrykcji covidowych.
Gdyby import również spadał - czyli utrzymywałaby się wysoka nadwyżka - nie przełożyłoby się to na spadek tempa wzrostu gospodarczego. Tyle że słabość popytu na zagraniczne towary nie jest oznaką siły chińskiej gospodarki, lecz kolejnym sygnałem słabego popytu - czy to inwestycyjnego, czy konsumpcyjnego. Z drugiej strony, gdyby władze w Pekinie wykonały oczekiwany przez inwestorów (i miliony Chińczyków) piwot ws. polityki "zero Covid" i istotnie rozluźniły restrykcje ograniczające aktywność gospodarczą (m.in. konsumpcję), to wsparłyby import i doprowadziły do zmniejszenia nadwyżki handlowej. W najbliższych miesiącach się jednak na to nie zanosi.


























































