Chiny zyskują na ustępstwach prezydenta Donalda Trumpa, ponieważ grają na czas, by budować potęgę i gospodarkę odporną na naciski USA - ocenia w piątek "New York Times", komentując wizytę państwową Xi Jinpinga w Waszyngtonie


Trump, który przyjął chińskiego przywódcę z niezwykłą pompą i de facto zawarł z nim rozejm w wojnie handlowej, podarował Chinom to, czego najbardziej potrzebują - czas - pisze z Pekinu specjalista "NYT" od relacji amerykańsko-chińskich Keith Bradsher.
I to jest właśnie największą korzyścią, jaką Xi mógł wynieść ze szczytu w Waszyngtonie, ponieważ daje mu to sposobność, by zająć się wewnętrznymi problemami Chin, a zarazem kontynuować realizację długofalowych celów Pekinu, jak budowa potęgi gospodarczej, niezależnej od ryzykownych rynków zbytu, jak rynek USA - wyjaśnia autor.
Jak ocenia, Chiny zyskały to, na czym im zależało - najpierw pokazały Ameryce, że one również są w stanie wywierać na nią bardzo bolesną presję gospodarczą, ograniczając eksport metali ziem rzadkich, co storpedowało pomysł Trumpa na obłożenie ich eksportu kolosalnymi cłami. A teraz zawieszenie broni w wojnie celnej pozwala im na skoncentrowanie się na rozwoju zaawansowanych technologii oraz wdrażaniu rozwiązań, które pozwolą im uniezależnić się energetycznie od reszty świata.
Xi zawarł skądinąd bardzo krótki rozejm z Trumpem; według ministra finansów USA Scotta Bessenta ma on obowiązywać do 10 stycznia.

Taki termin może świadczyć o tym, że Xi spodziewa się, iż Republikanie poniosą poważne straty w listopadowych wyborach środka kadencji do Kongresu, Trump będzie znacznie osłabiony, a wtedy pozycja negocjacyjna Pekinu znacznie się poprawi - spekuluje autor.
Wygląda na to, że od powrotu Trumpa do Białego Domu Chiny tylko umacniają swoją pozycję. Prezydent groził im surowymi cłami, by zmusić Pekin do odejścia od modelu ekonomicznego opartego w dużej mierze na eksporcie. Tymczasem od początku jego drugiej prezydentury nadwyżka Chin w wymianie handlowej z USA gwałtownie wzrosła, w ubiegłym roku wynosiła rekordowe 1,2 bln dol., i nadal rośnie - przypomina Bradsher.
Pekin zamanifestował też siłę swej gospodarki i zdolność do wywierania presji ekonomicznej. Trump wzmocnił zaś pozycję Xi, który spotkania z prezydentem USA wykorzystuje w polityce wewnętrznej i zagranicznej do budowania wizerunku męża stanu światowego formatu - uważa publicysta.
Dla chińskiego przywódcy kolejny taki szczyt z Trumpem kończący się bez wojny handlowej i bolesnych taryf "może być największym jego zwycięstwem" - konkluduje Bradsher.
Xi kończy w piątek trzydniową wizytę państwową w Waszyngtonie, w której towarzyszy mu małżonka Peng Liyuan. To trzecie spotkanie chińskiego przywódcy i prezydenta USA w ciągu ostatniego roku, po rozmowach w Korei Płd. w październiku ubiegłego roku i wizycie Trumpa w Pekinie w maju. (PAP)
fit/ kar/





























































