Pierwszym impulsem do tego, by myśleć o Polakach jako dbających o środowisko jest obserwacja poczyniona w supermarkecie. Abstrahując od polityki przedsiębiorców, z miesiąca na miesiąc coraz mniej klientów domaga się foliowych torebek na zakupy. Debata społeczna mająca wzbudzić w obywatelach poczucie odpowiedzialności za środowisko zaczyna skutkować. Jedni segregują śmieci, inni idą krok dalej wybierając mieszkanie w zgodzie z naturą.
Nieruchomości powodujące mniejszą niż przeciętna uciążliwość dla środowiska naturalnego, cieszą się coraz większą popularnością. Nie jest to jednak oferta skierowana do przeciętnego Kowalskiego. Aby założenia projektantów mogły się sprawdzić, potrzeba pewnej konsekwencji i rozwagi po stronie przyszłych potencjalnych mieszkańców. Stąd na przyjazne środowisku budownictwo decydują się najczęściej ci, których świadomość w tym zakresie jest ukształtowana i którym pozwala na to… ustabilizowana sytuacja ekonomiczna. Mówiąc wprost – projekty domów ekologicznych, które dziś nadal nie należą do powszechnych, są często znacznie bardziej kosztowne.
Nie każdy dom ekologiczny
Ogrody umiejscawiane na dachach domów i pojedyncze baterie słoneczne – takie były początki ekologicznego budownictwa. Dziś projekty architektów są coraz bardziej wymyślne, a narzucony przez nich trend jest dosyć wyraźny – od pojedynczych domów mających pomóc w oszczędzaniu energii zmierzamy w kierunku inteligentnych, ekologicznych kompleksów mieszkaniowych. Takie nieruchomości powstały już lub są w budowie m.in. w podwarszawskiej Zielonce (GreenPark), w gminie Leszno (Zaborówek) czy w Siewierzu na Śląsku (Miasteczko Siewierz).
Czym wyróżniają się nieruchomości z metką environmental friendly (przyjazne środowisku)? Są to najczęściej:
- kolektory słoneczne umiejscawiane na dachach budynków – mają ogrzewać budynek, ale i wodę, również tę w basenie,
- pompy cieplne pobierające energię z wnętrza ziemi,
- naturalne materiały budowlane: piaskowiec, drewno czy marmur,
- recykling wody – gromadzenie deszczówki wykorzystywanej do podlewania ogrodu, mycia samochodu i spłukiwania toalet,
- segregacja śmieci; odpadki żywnościowe przekształcone na biogaz mogą stać się źródłem energii elektrycznej; kompostowane śmieci służą jako nawóz,
- grube ściany utrzymujące ciepło w budynku,
- liczniki kontrolujące zużycie energii, montowane w widocznych miejscach.
Ponadto, w rozbudowanych wariantach budownictwa ekologicznego:
- elewacje budynków są zaprojektowane w zgodzie z lokalnymi warunkami klimatycznymi; najwyższe budynki znajdują się od wietrznej strony (na przykład od strony rzeki), chroniąc przed wiatrem pozostałą część kompleksu; pomieszczenia kuchenne, w których na co dzień utrzymuje się najwyższa temperatura zajmują północną stronę budynku, ku południu natomiast zwrócone są przeszklone, wystawione na światło pokoje dzienne,
- stosuje się centralne wyłączniki (umożliwiają wyłączenie światła w kilku pomieszczeniach naraz jednym ruchem) i włączniki oświetlenia z tzw. funkcją paniki zapalającą światło, gdy w nocy na posesji dzieje się coś podejrzanego,
- oświetlenie posiada funkcję symulacji obecności – zapamiętuje, a w razie choćby wakacyjnego wyjazdu domowników włącza i wyłącza światło w tempie, w jakim miało to miejsce przez ostatni tydzień ich obecności w domu.
Ekologia w zachodnim wydaniu
Ekologiczne miasteczka, które nie przyjęły się jeszcze na dobre w Polsce, znajdują uznanie w krajach Europy Zachodniej.
W londyńskim Beddington udało się Brytyjczykom stworzyć BedZed (Beddington Zero Energy Development). Koncepcję niskiej emisji CO2, obejmującą 99 przystosowanych do tego domów (powstawały w latach 2000-2002) oceniono jako zwycięską w wielu konkursach architektonicznych. Całe osiedle rozplanowano tak, by zmaksymalizować efektywność energetyczną przy możliwie najmniejszej uciążliwości dla środowiska. Oprócz tego, Londyńczycy podjęli próbę walki z systemem komunikacyjnym. W strefie BedZed przywileje w postaci chociażby miejsc parkingowych należą się pojazdom zasilanym elektrycznie lub gazowo, „benzynowce” ponoszą wyższe koszty wjazdu.
Również Niemcy włączyli się w światowy nurt walki o przyrodę. Vauban to najbardziej ekologiczna dzielnica Fryburga – najbardziej ekologicznego spośród niemieckich miast. Dachy drewnianych domów porastają tam roślinnością, budynki są energetycznie samowystarczalne, wyposażone w potrójne szyby i ściany pokryte styropianem trzydziestocentymetrowej grubości. Również tutaj infrastruktura nie pozostawia wątpliwości: absolutne pierwszeństwo przed samochodami osobowymi mają piesi, rowerzyści i komunikacja miejska.
Nieprzeciętną operatywnością wykazali się Szwedzi. Ich Bo01-City of Tomorrow to obszar przyjazny ekologicznie, nieprzypadkowo zlokalizowany na terenie dawnej stoczni. Skandynawowie oprócz odpowiednio skonstruowanych budynków, wyszli ze swoją koncepcją na zewnątrz – w odległości ok. 3 km od Bo01 ustawiono wiatrak - jedno z podstawowych źródeł energii. Dzięki podłączeniu sieci energetycznej i ciepłowniczej do sieci miejskich, bezpieczeństwo energetyczne jest zachowane. Zimą, gdy potrzeby rosną, dodatkowa energia pobierana jest z zewnątrz, dokąd z kolei trafia prąd wytworzony w „Mieście Przyszłości” w nadmiarze.
Projekty mieszkalnictwa ekologicznego nie omijają również budynków wielokondygnacyjnych. Nowa siedziba Bank of America w Nowym Jorku ma być drapaczem chmur aż w 50% zasilanym energią pochodzącą z alternatywnych źródeł. Plany architektów zakładają zainstalowanie w budynku dwustu pisuarów obywających się bez wody. Dzięki temu, przy zastosowaniu filtrów pochłaniających nieprzyjemne zapachy, możliwa jest oszczędność ponad 100 tys. litrów wody rocznie. Również tutaj gromadzona woda deszczowa znajdzie zastosowanie przy klimatyzacji czy spłukiwaniu toalet. W biurowcu, gdzie rocznie wytwarzane są setki ton papierowych odpadów, przewidziano ich przetwarzanie w specjalnej kadzi w źródła dodatkowej energii.
Na polskim podwórku
Do tak zaawansowanych technologii, stosowanych na podobną skalę, na polskim podwórku jeszcze daleko. Póki co, rynkowa oferta nie jest zanadto rozbudowana. Obok oczywistych względów cenowych, powodem są trudności w odpowiedzi na pytanie, jakie będą wrażenia mieszkańców eko-osiedli za kilkanaście lat. Obniżenie wydatków na energię elektryczną powoduje zwrot poniesionych kosztów dopiero po około dziesięciu latach. Dla niektórych taki okres wydaje się zbyt długi. Bez względu na powstające lub nie ekologiczne miasteczka, równolegle rozwija się rynek budownictwa indywidualnego, gdzie odważni i zdeterminowani stosują alternatywne rozwiązania na własną rękę, wspomagając się coraz częściej unijnymi dotacjami.
Malwina Wrotniak





























































