Wracam po kilkunastu dniach przerwy, w czasie której restartowałem akumulatory mózgowe. Patrzę na sytuację gospodarczą i widzę dwa kluczowe zjawiska, których ewolucja wydaje mi się w tym momencie najistotniejsza z punktu widzenia krótkookresowych perspektyw koniunktury.


Po pierwsze, epidemia nie odpuszcza, ale wysyła też nieśmiałe sygnały o rosnącej łagodności – zobaczymy, co przeważy.
Po drugie, wyraźnie odradza się popyt na konsumpcyjne dobra trwałe w gospodarce. Jeżeli nic temu popytowi nie przeszkodzi, to może rosnąć jak na drożdżach.
Epidemia wciąż jest w centrum uwagi, ponieważ pytanie o nowe jej fale blokuje wydatki inwestycyjne firm – a bez inwestycji nie ma rozwoju. W Europie falę koronawirusa udało się właściwie zatrzymać. W największych krajach liczba zgonów z powodu COVID-19 w przeliczeniu na milion mieszkańców nie przekracza 0,2-0,4, co jest wartością bardzo niską (normalnie w przeciętnym kraju dziennie umiera ok. 30 osób w przeliczeniu na milion mieszkańców). Ale oczywiście nie wiadomo, na ile to zatrzymanie jest zjawiskiem trwałym. Sytuacja w Stanach Zjednoczonych pokazuje, że nowy patogen wciąż stanowi poważne ryzyko – w południowych stanach USA trwa wysoka fala zakażeń, która wywołała też nowe ograniczenia w aktywności biznesu.
Pesymistyczna interpretacja sytuacji w USA jest taka, że epidemia nawraca i pokazuje wciąż swoje destrukcyjne oblicze. Ale widać też optymistyczne sygnały – mimo dużej liczby zakażeń, liczba zgonów w USA spada (nie licząc jednorazowych zmian w raportowaniu zaległych zgonów z poprzednich miesięcy), co niektórzy specjaliści interpretują jako objaw rosnącej skuteczności w leczeniu choroby. Pewne optymistyczne sygnały widać też w innych krajach, m.in. w Polsce. Warto dostrzec, że u nas mimo trwającego od sześciu tygodni odmrażania gospodarki oraz dużych ognisk wirusa w kopalniach i szpitalach, nie ma wyraźnego wzrostu zakażeń. To może być przypadek, ale może też oznaczać, że przy obecnej liczbie testów i procedurach kwarantanny można kontrolować epidemię bez zamrażania gospodarki. Myślę, że lato wyjaśni wiele z tych wątpliwości.

Jeżeli chodzi o trendy czysto gospodarcze, to uwagę przykuwa szybko rosnący popyt na dobra trwałe, m.in. samochody czy meble. Dane pokazały, że w Polsce w maju sprzedaż mebli i sprzętu RTV/AGD była realnie aż o 14 proc. wyższa niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. To oczywiście nastąpiło po dwóch miesiącach głębokich spadków, ale mimo wszystko ten wzrost zaskoczył pozytywnie i pokazał, że działa mechanizm tzw. popytu odroczonego. To znaczy, że część popytu, która „zniknęła” w kwietniu i maju nie jest stracona, a to z kolei daje szanse na szybsze ożywienie gospodarcze. W połowie czerwca pojawiła się też informacja o tym, że sprzedaż samochodów osobowych w pierwszej dekadzie miesiąca była o niecałe 5 proc. niższa niż przed rokiem. To również był wynik lepszy od prognoz. Wprawdzie sprzedaż jest wciąż na minusie, ale nikt chyba nie oczekiwał, ze ten minus może w najbliższych miesiącach zniknąć – wystarczy, że on jest mniejszy.
Takich sygnałów o rosnącej aktywności konsumentów w zakresie zakupów dóbr trwałych jest więcej. Z comiesięcznej ankiety GUS wynika, że w branżach motoryzacyjnej i meblarskiej wyraźnie rośnie prognozowana wartość zamówień. W innych krajach też widać podobne sygnały. Lepsze od oczekiwań są m.in. dane o sprzedaży detalicznej w USA.
Z perspektywy moich wcześniejszych oczekiwań, sytuacja gospodarcza wygląda nieźle – nie jesteśmy na ścieżce w pełni V-kształtnego ożywienia, ale możemy nadrobić w tym roku więcej niż się wydawało. Jeżeli tylko uda się ograniczyć śmiertelność epidemii i przez to jej destrukcyjny wpływ na popyt konsumpcyjny. Wrócę do danych epidemicznych z USA – to, jak nową falę infekcji przejdą południowe stany w tym kraju, będzie w moim przekonaniu bardzo ważnym sygnałem dotyczącym tego, jak przebiega choroba w warunkach braku lockdownu i nowych metod leczenia. Najbliższe 2-3 tygodnie przyniosą pod tym względem wiele odpowiedzi.
Chcesz codziennie takie informacje na swoją skrzynkę? Zapisz się na newsletter SpotData.
Chcesz samodzielnie analizować dane ekonomiczne? Platforma SpotData to darmowy dostęp do ponad 40 tysięcy danych z polskiej i światowej gospodarki, które można analizować, przetwarzać i pobierać w formie wykresów i tabel do Excela. Sprawdź na: https://spotdata.pl/ogolna.


























































