Ubiegłotygodniowa decyzja Banku Japonii dotycząca dalszego poluzowania polityki monetarnej nie pozostała bez wpływu na giełdę. Na tanim jenie skorzystają przede wszystkim eksporterzy.


Pierwszą w tym tygodniu sesję – wczoraj w Japonii obchodzono wolny od pracy Dzień Kultury – indeks Nikkei225 zakończył wzrostem o 2,73%. W sumie w ciągu dwóch ostatnich sesji przypadających już po ostatniej decyzji BoJ tokijski indeks zyskał 7,7%.

Przypomnijmy - minimalną większością głosów Rada Banku Japonii uchwaliła rozszerzenie programu ekspansji monetarnej, w ramach której Tempo skupu aktywów zostało zwiększone tak, aby baza monetarna rosła w tempie 80 bilionów jenów rocznie (ok. 720 mld USD) wobec 60-70 bln JPY poprzednio.
Dzisiejszą sesję Nikkei zakończył na poziomie 16 862 pkt. To mniej od sesyjnych maksimów – w trakcie notowań główny japoński indeks zameldował się nawet na 17 127 pkt. Był to nie lada wyczyn - poziom 17 tysięcy punktów „pękł” po raz pierwszy od 18 października 2007 r.

Wtorkowe wzrosty Nikkei zawdzięcza przede wszystkim japońskim gigantom eksportowym. Sony zyskało aż 11%, TDK 9%, Panasonic blisko 6%, a Nissan 3%. Za wzrostami tymi stoi przede wszystkim osłabiający się po decyzji BoJ jen. Za jednego dolara trzeba zapłacić już blisko 114 JPY. Taka sytuacja również miała miejsce w 2007 r.
Na listopad przypada także 2 rocznica rozpoczęcia japońskiej hossy. Rajd na tokijskiej giełdzie zaczął się jeszcze przed ostatnimi wyborami, kiedy rynek za faworyta uznał Shinzo Abe obiecującego luzowanie polityki monetarnej i fiskalnej. Inwestorzy nie pomylili się, a Abe – choć nie wyciągnął Japonii z wieloletniej stagnacji – solidnie wpłynął na rynki finansowe. Dosyć powiedzieć, że od początku obecnej hossy Nikkei zyskał aż 90%. Odwrotny manewr wykonał kurs jena, który osłabił się do dolara o 42%.
Michał Żuławiński




























































