REKLAMA
ZAPISZ SIĘ

Uzbrojeni ludzie Łukaszenki wtargnęli na Łotwę. Grozili żołnierzom i kradli sprzęt na granicy

2026-10-07 08:26, akt.2026-10-07 09:55
publikacja
2026-10-07 08:26
aktualizacja
2026-10-07 09:55
Dodaj Bankier.pl w Google

Szef MSW Łotwy Janis Dombrava powiadomił o „szczególnie agresywnej” próbie przekroczenia granicy białorusko-łotewskiej przez grupę 20 nielegalnych migrantów i ich uzbrojoną eskortę. Członkowie tej eskorty usiłowali przepchnąć migrantów i grozili żołnierzom - napisał minister w serwisie X.

Uzbrojeni ludzie Łukaszenki wtargnęli na Łotwę. Grozili żołnierzom i kradli sprzęt na granicy
Uzbrojeni ludzie Łukaszenki wtargnęli na Łotwę. Grozili żołnierzom i kradli sprzęt na granicy
fot. Vadi Fuoco / / Shutterstock

Uzbrojeni mężczyźni w maskach próbowali przeprowadzić grupę 20 nielegalnych migrantów z Białorusi na terytorium Łotwy i grozili żołnierzom. Osoby towarzyszące nielegalnym migrantom po stronie białoruskiej „aktywnie popychały i wypędzały grupę migrantów w kierunku Łotwy” – poinformował minister.

Dombrava dodał, że wkrótce potem grupa zamaskowanych osób nielegalnie przekroczyła granicę i ukradła kamery monitoringu po stronie łotewskiej. Przed przybyciem straży granicznej udało im się wrócić na terytorium Białorusi.

Łotewski minister ostrzegł władze białoruskie, że takie incydenty graniczne mogą prowadzić do „poważnych konsekwencji” dla Mińska.

Podobne incydenty zdarzały się już w przeszłości, a UE nałożyła w 2021 r. na Białoruś sankcje za instrumentalizację nielegalnej migracji - przypomniał łotewski portal Press.

Scammingout

Szef straży granicznej Łotwy Guntis Pujats powiedział agencji LETA, że skradziono dwie kamery monitoringu. Jego zdaniem zbrojna ochrona migrantów mogła składać się z członków zorganizowanych grup przestępczych, które wykorzystują przychylne nastawienie białoruskich służb specjalnych do nielegalnego przerzucania obywateli państw trzecich przez granicę.

W ocenie Pujatsa coraz częściej dochodzi do przypadków sabotażu wymierzonych w obiekty infrastruktury granicznej, a jednocześnie zapory graniczne są niszczone znacznie rzadziej niż przed rokiem. 

Według łotewskiej armii ostatni incydent potwierdza, że prowokacje na granicy białoruskiej będą kontynuowane, a nielegalna migracja - wykorzystywana jako narzędzie nacisku na Łotwę, a jednocześnie na zewnętrzną granicę Unii Europejskiej i NATO - przekazał portal Press.

Operacja „Wilkołak” przeciwko nielegalnym migrantom, pochodzących głównie z państw Afryki i Bliskiego Wschodu, została przedłużona do końca grudnia br. w związku z napiętą sytuacją na granicy z Białorusią.

W operację „Wilkołak” (łot. Vilkatis) zaangażowane są służby graniczne, policja, a także wojsko. - Przez szlak białorusko-łotewski ludzie są kierowani w głąb Europy. W ostatnich tygodniach zatrzymaliśmy też znacznie więcej przemytników ludzi. Przedłużamy operację, aby móc skuteczniej zwalczać nielegalną imigrację i wdrażać nowe technologie nadzoru - powiadomił we wtorek minister obrony Łotwy Raivis Melnis, były wojskowy, który objął stanowisko szefa resortu pod koniec maja w nowo uformowanym wówczas rządzie Andrisa Kulbergsa.

Władze rozpoczęły operację „Wilkołak” w sierpniu - po tym, gdy latem granicę od strony Białorusi próbowało przekroczyć łącznie kilka tysięcy, a od początku roku ponad 12 tys. osób, czyli tyle, ile w całym 2025 r. Wówczas rząd polecił też zamknąć ostatnie czynne przejście graniczne z Białorusią. (PAP)

os/ rtt/

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (2)

dodaj komentarz
samsza
Dlaczego żołnierze nie otworzyli ognia podczas tego konkretnego incydentu?
Zamaskowani przewodnicy wysuwali groźby i byli uzbrojeni, lecz znajdowali się po stronie białoruskiej i wypychali migrantów na pas graniczny, nie podejmując bezpośredniego szturmu ogniowego na łotewski patrol. Strzelanie przez linię graniczną w głąb terytorium
Dlaczego żołnierze nie otworzyli ognia podczas tego konkretnego incydentu?
Zamaskowani przewodnicy wysuwali groźby i byli uzbrojeni, lecz znajdowali się po stronie białoruskiej i wypychali migrantów na pas graniczny, nie podejmując bezpośredniego szturmu ogniowego na łotewski patrol. Strzelanie przez linię graniczną w głąb terytorium Białorusi do osób tam stojących (nawet agresywnych) doprowadziłoby do otwartego konfliktu zbrojnego na granicy NATO. Tego typu powściągliwość ze strony łotewskich żołnierzy zapobiegła realizacji scenariusza, na który prawdopodobnie liczyły białoruskie służby, chcąc wywołać krwawy incydent międzynarodowy.
Z kolei akt sabotażu i kradzież kamer, do których doszło kilka godzin później, miały miejsce pod osłoną nocy i sprawcy zdołali zbiec na Białoruś, zanim na miejsce dotarł jakikolwiek patrol.

Troszkę pogrzebać i dezinformacja o uzbrojonych łukaszenkowcach na terytorium Łotwy wykryta. Bo ci uzbrojeni na Łotwę nie wkroczyli. A w nocy było ciemno, nikt nie widział kto wszedł i czy był uzbrojony, tyle.
harrytracz
Najpierw sprowadzają dzikusów by ich okraść albo zagonić do roboty ( na Białorusi też jest kryzys demograficzny i brakuje siły roboczej).
Potem orientują się że migranci są beee i ich wypychają za granicę.

Powiązane: Łotwa

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki