Szef MSW Łotwy Janis Dombrava powiadomił o „szczególnie agresywnej” próbie przekroczenia granicy białorusko-łotewskiej przez grupę 20 nielegalnych migrantów i ich uzbrojoną eskortę. Członkowie tej eskorty usiłowali przepchnąć migrantów i grozili żołnierzom - napisał minister w serwisie X.


Uzbrojeni mężczyźni w maskach próbowali przeprowadzić grupę 20 nielegalnych migrantów z Białorusi na terytorium Łotwy i grozili żołnierzom. Osoby towarzyszące nielegalnym migrantom po stronie białoruskiej „aktywnie popychały i wypędzały grupę migrantów w kierunku Łotwy” – poinformował minister.
Dombrava dodał, że wkrótce potem grupa zamaskowanych osób nielegalnie przekroczyła granicę i ukradła kamery monitoringu po stronie łotewskiej. Przed przybyciem straży granicznej udało im się wrócić na terytorium Białorusi.
Bruņoti nelegālo imigrantu pavadoņi draudēja mūsu karavīriem NBS karavīri apturēja 20 nelegālo imigrantu mēģinājumu nelegāli sķērsot mūsu robežu, taču atšķirībā no daudziem iepriekšējiem gadījumiem šoreiz provokācija bija īpaši demonstratīva un agresīva. Nelegālo migrantu pavadoņi, kuri uzturējās Baltkrievijas pusē bija bruņoti, izteica draudus NBS karavīriem, kā arī aktīvi mudināja un dzina migrantu grupu Latvijas virzienā. Vairākas stundas pēc šī konflikta maskās tērpti cilvēki iekļuva Latvijas teritorijā, sabojāja sadales skapi un nozaga kameras pirms paspēja ierasties robežsargu norīkojums, personas atgriezās Baltkrievijas teritorijā. Baltkrievijai būtu jāsaprot, ka šādi gadījumi var novest pie smagākām sekām pašai Baltkrievijai.
— Jānis Dombrava (@janisdombrava) October 6, 2026
Łotewski minister ostrzegł władze białoruskie, że takie incydenty graniczne mogą prowadzić do „poważnych konsekwencji” dla Mińska.
Podobne incydenty zdarzały się już w przeszłości, a UE nałożyła w 2021 r. na Białoruś sankcje za instrumentalizację nielegalnej migracji - przypomniał łotewski portal Press.

Szef straży granicznej Łotwy Guntis Pujats powiedział agencji LETA, że skradziono dwie kamery monitoringu. Jego zdaniem zbrojna ochrona migrantów mogła składać się z członków zorganizowanych grup przestępczych, które wykorzystują przychylne nastawienie białoruskich służb specjalnych do nielegalnego przerzucania obywateli państw trzecich przez granicę.
W ocenie Pujatsa coraz częściej dochodzi do przypadków sabotażu wymierzonych w obiekty infrastruktury granicznej, a jednocześnie zapory graniczne są niszczone znacznie rzadziej niż przed rokiem.
Według łotewskiej armii ostatni incydent potwierdza, że prowokacje na granicy białoruskiej będą kontynuowane, a nielegalna migracja - wykorzystywana jako narzędzie nacisku na Łotwę, a jednocześnie na zewnętrzną granicę Unii Europejskiej i NATO - przekazał portal Press.
Operacja „Wilkołak” przeciwko nielegalnym migrantom, pochodzących głównie z państw Afryki i Bliskiego Wschodu, została przedłużona do końca grudnia br. w związku z napiętą sytuacją na granicy z Białorusią.
W operację „Wilkołak” (łot. Vilkatis) zaangażowane są służby graniczne, policja, a także wojsko. - Przez szlak białorusko-łotewski ludzie są kierowani w głąb Europy. W ostatnich tygodniach zatrzymaliśmy też znacznie więcej przemytników ludzi. Przedłużamy operację, aby móc skuteczniej zwalczać nielegalną imigrację i wdrażać nowe technologie nadzoru - powiadomił we wtorek minister obrony Łotwy Raivis Melnis, były wojskowy, który objął stanowisko szefa resortu pod koniec maja w nowo uformowanym wówczas rządzie Andrisa Kulbergsa.
Władze rozpoczęły operację „Wilkołak” w sierpniu - po tym, gdy latem granicę od strony Białorusi próbowało przekroczyć łącznie kilka tysięcy, a od początku roku ponad 12 tys. osób, czyli tyle, ile w całym 2025 r. Wówczas rząd polecił też zamknąć ostatnie czynne przejście graniczne z Białorusią. (PAP)
os/ rtt/





























































