Demografowie przewidują, że w 2025 roku liczba osób w wieku 50 – 64 lata wzrośnie o 25% w stosunku do obecnego stanu. Natomiast ludzi w wieku 20 – 29 lat będzie o 20% mniej. To oznacza, że coraz większa grupa emerytów będzie znajdować się na utrzymaniu coraz mniejszej grupy młodych ludzi. A to prosta droga do gigantycznych dziur finansowych w systemach emerytalnych.
Liczby wskazują także na to, że już za 20 lat przemysł europejski będzie cierpiał na brak wykwalifikowanej kadry. To fakt, choć dziwnie on brzmi patrząc na obecne wysokie bezrobocie. Eksperci IBM cytują jednak badania sondażowe przeprowadzone wśród niemieckich przedsiębiorców, z których aż 39% skarży się na coraz większe problemy ze znalezieniem wykwalifikowanych pracowników.
Tymczasem co roku 3 mln osób, które nie osiągnęły jeszcze wieku emerytalnego są wysyłane na wcześniejsze emerytury. Tych pracowników już niedługo będzie trudno zastąpić. Wprawdzie Unia Europejska zdaje sobie sprawę z tego problemu, ale poszczególne państwa UE nie kwapią się, by ograniczyć prawa do przechodzenia na wcześniejsze emerytury. Najgorzej pod tym względem wygląda Polska, gdzie średni wiek przejścia na emeryturę wynosi 57 lat.
„Za chwilę na emeryturę przejdzie rekordowa grupa osób urodzonych podczas wyżu po wojnie - w drugiej połowie lat 40. i na początku lat 50. To będzie ogromne obciążenie dla systemu zabezpieczenia społecznego, w tym służby zdrowia.” – twierdzi Anna Matysiak z Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową. A władze niewiele robią, żeby zapobiec groźnej sytuacji.
Jak radzić sobie z problemem pokazała Wielka Brytania wprowadzając program promujący zatrudnianie osób starszych. Każdy senior, który chciał się przekwalifikować i podjąć pracę otrzymał 1,5 tys. funtów dotacji na szkolenie, a do tego 40 – 60 funtów ulgi podatkowej za każdy przepracowany tydzień. Dzięki temu średnia wieku przejścia na emeryturę wynosi w Wielkiej Brytanii 62 lata.
M.D.
Źródło: „Gazeta Wyborcza”





























































