Wtorkowy poranek nie przyniósł większych zmian na rynkach walutowych. Dolar słabł w relacji do euro, a polski złoty pozostawał stabilny w relacji do wspólnotowej waluty. Testem dla rynku długu oraz złotego ma być środowa aukcja obligacji skarbowych.


O 10:01 kurs euro rósł o 0,7 grosza, osiągając poziom 4,2538 zł. Już od miesiąca na parze euro-złoty obserwujemy zadziwiającą wręcz stabilność – kurs EUR/PLN odchyla się o nie więcej niż dwa grosze od poziomu 4,25 zł.
Z kolei linia 4,25 zł wyznacza środek przedziału obowiązującej od kwietnia konsolidacji o zakresie 4,20-4,30 zł. Przy czym przez większość tego czasu kurs euro porusza się w przedziale 4,23-4,28 zł. Nawet jak na rynek eurozłotego jest to bardzo niski zakres zmienności.
- Kurs EURPLN ponownie nie zdołał zejść poniżej istotnych wsparć w okolicy 4,23-4,24 i dziś rośnie do ok. 4,248. Jednocześnie lekko rośnie kurs EURUSD do ok. 1,178, zgodnie z naszymi założeniami na ten tydzień - napisali w porannym raporcie analitycy Banku Millennium.
Znacznie ciekawiej rozwija się sytuacja na parze euro-dolar, gdzie amerykańska waluta systematycznie traci na rzecz euro. Tutaj bazowym scenariuszem jest atak na tegoroczny szczyt (1,1829), czego konsekwencją powinny być też nowe wieloletnie minima na parze dolar-złoty. Póki co rynek wycenia „zielonego” na 3,6223 zł, czyli o 1,2 grosza wyżej niż dzień wcześniej. Dzień wcześniej kurs USD/PLN spadł nawet poniżej 3,61 zł, zbliżając się do lipcowego minimum (3,5858 zł).
Z kolei na krajowym podwórku wszyscy czekają na wyniki środowej aukcji obligacji skarbowych. Ministerstwo Finansów będzie chciało sprzedać papiery za 6-10 mld złotych. Będzie to pierwszy test popytu na obligacje skarbowe po piątkowej obniżce perspektyw polskiego ratingu w agencji Fitch.
Znów rosną za to notowania franka szwajcarskiego, który zyskał po upadku rządu we Francji i nasileniu się ryzyka perturbacji w całej strefie euro. Druga gospodarka eurolandu kompletnie nie radzi sobie z kryzysem nadmiernego zadłużenia, przy którym upadek Grecji wydawać się będzie beztroską historią. Francja jest bowiem dłużnikiem „za dużym, aby upaść”, ale też za dużym, by ktokolwiek mógł go uratować. W rezultacie helwecka waluta na polskim rynku kosztowała 4,5613 zł i była o 1,2 grosza niż w poniedziałek ,kiedy to podrożała o blisko grosz.
KK
































































