To dlatego giełdowy Polnord ma zamiar wyemitować 1,2 mln akcji, by dostać za nie ponad 30 mln zł. Emisje szykuje też agencja nieruchomości AD Drągowski. Zakupy zapowiada również Gant.
Co się stało, że spółki, które dotąd zwijały inwestycje, nagle wyciągają ręce po gotówkę? Pytani przez nas analitycy uważają, że firmy chcą po prostu wykorzystać spadek cen gruntów nawet o 20 – 30 proc., a także obniżki cen mieszkań. Swoich planów zakupów nie ukrywa Polnord: firma za ściągnięte od inwestorów pieniądze chce przejmować działki budowlane. "Teraz mamy bardzo dobry okres do kupowania nowych terenów pod przyszłe budowy. Jesteśmy zainteresowani wszystkim, co jest atrakcyjne. Już się rozglądamy po rynku – mówi nam Bożena Wawrzewska, rzecznik Polnordu. Dodaje, że firma poszukuje terenów przede wszystkim w Trójmieście i na Śląsku.
Inny giełdowy deweloper Gant też ma sprecyzowane zamiary inwestycyjne. Jej prezes Henryk Feliks już zadeklarował, że chce „coś” kupić w Krakowie. Spółka rozpatruje cztery konkretne oferty. Jedna dotyczy przejęcia całej firmy, która przeinwestowała, a trzy pozostałe projektów z gotowymi pozwoleniami na budowę.
Deweloperów chwali Paweł Grząbka, prezes firmy doradczej CEE Property Group. Jego zdaniem ceny działek osiągnęły dno, a to znaczy, że nadeszła pora na zakupy. "Cenowa bessa potrwa jeszcze około roku. W tym czasie warto więc kupować" – mówi Grząbka. Jego zdaniem firmy, które mają zabezpieczone finansowanie, już teraz powinny stratować z nowymi projektami. Powód: ci, którzy teraz ruszą, trafią na powrót hossy za około 1,5 roku. "Samo przygotowanie działki pod projekt i uzyskanie zezwoleń administracyjnych zabiera co najmniej 6 miesięcy" – wyjaśnia Grząbka.
Wymarzone miejsca na zakupy to największe aglomeracje, czyli Warszawa, Wrocław, Trójmiasto. Grząbka radzi ostrożnie podchodzić do Krakowa, gdzie stoi mnóstwo niesprzedanych mieszkań, oraz do Łodzi, w której siła nabywcza klientów jest mała i wysoki popyt nieprędko się tu znowu pojawi.
Maciej Wiewiórski, analityk z IDM SA, przyznaje, że pora do zakupów jest wymarzona, ale tylko dla tych, którym nie brakuje funduszy. "Radzę kupować tym, którzy mają własne pieniądze lub pozyskają je z giełdy, natomiast nie ma sensu finansowanie się kredytem" – mówi Wiewiórski.
Dariusz Styczek
Dziennik Finansowy
Więcej na ten temat































































