Wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych (potocznie zwany inflacją) był w grudniu o 0,5 proc. niższy niż rok wcześniej – podał Główny Urząd Statystyczny.


Rynkowy konsensus – bazujący na wstępnym odczycie sprzed dwóch tygodni - zakładał właśnie odczyt na poziomie -0,5 proc. w ujęciu rocznym. W ujęciu miesięcznym inflacja również trafiła w oczekiwania analityków (-0,2%). W listopadzie inflacja według GUS wyniosła -0,1 proc. m/m i -0,6 proc. r/r.
Deflacja w ujęciu rocznym nad Wisłą utrzymuje się już od lipca 2014. Największy do tej pory spadek cen (-1,6 proc.) odnotowano w lutym 2015 r.
GUS podał dziś również, że średnioroczny wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych spadł w 2015 r. o 0,9%. Oznacza to, że miniony rok był w Polsce – przynajmniej w ujęciu statystycznym – rokiem najgłębszej deflacji od 1956 r.
Kluczowy wpływ paliw
W porównaniu z ubiegłym rokiem wzrosły ceny żywności (0,1 proc.), napojów alkoholowych i tytoniu (0,9 proc.), użytkowania mieszkania (0,4 proc.), zdrowia (2,6 proc.), łączności (0,8 proc.), edukacji (0,9 proc.), restauracji i hoteli (1,2 proc.). Tańsze niż przed rokiem są oczywiście paliwa (-11,8 proc.), a także wyposażenie i prowadzenie mieszkania (-0,4 proc.) oraz odzież i obuwie (-4,5 proc.).

W ocenie Rady Polityki Pieniężnej, w najbliższych kwartałach dynamika CPI będzie powoli rosnąć, choć ze względu na ponowny spadek cen surowców, tempo wzrostu cen towarów i usług konsumpcyjnych może być niższe niż dotychczas oceniano – stwierdziła we wczorajszym komunikacie Rada Polityki Pieniężnej.
Temat deflacji w Polsce na wczorajszej konferencji prasowej szeroko komentował prezes NBP Marek Belka.





























































