Mamy deflację

Prognozy analityków wieszczących nadejście deflacji wreszcie się sprawdziły. To pierwszy tego typu przypadek w najnowszej historii Polski.

Ceny dóbr i usług konsumpcyjnych spadły w lipcu o 0,2% w ujęciu rocznym i o tyle samo w ujęciu miesięcznym – poinformował dziś GUS.

Oznacza to, że po raz pierwszy w najnowszej historii wskaźnik CPI zszedł poniżej zera. Poprzedni rekord – 0,2% - padł w maju oraz w czerwcu ubiegłego roku. Miesiąc temu inflacja wynosiła natomiast jeszcze 0,3%.

Największy wpływ na wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych miały spadki ceny żywności (-1,7%), odzieży i obuwia (-4,9%), edukacji (-6%) oraz transportu (-1%). Wzrosły - ze względu na podwyżkę akcyzy - ceny wyrobów alkoholowych i tytoniowych (4%), wizyt w hotelach i restauracjach (1,3%), towarów i usług związanych z mieszkaniem (0,6%), rekreacją i kultura (0,7%), a także łącznością (2,6%).


Deflacja - pierwszy raz w historii Polski

Start odtwarzacza ...

MF i NBP ostrzegały

Na możliwość wystąpienia deflacji cenowej wskazywali w ostatnich tygodniach prezes NBP oraz minister finansów.



- Możemy się spodziewać, że przez kilka miesięcy, trudno mi powiedzieć jak długo, wskaźnik miesięczny inflacji rok do roku będzie poniżej zera – powiedział Marek Belka po ostatnim posiedzeniu RPP.

- Ryzyko deflacji jest bardzo duże, i to w ujęciu rok do roku, bo spadek cen miesiąc do miesiąca często mieliśmy w wakacje. Wszystko wskazuje na to, że deflacja może się przedłużyć poza wakacje – powiedział w ubiegłym miesiącu dwa tygodnie temu Mateusz Szczurek.


Komentarz eksperta

główny analityk Bankier.pl
Nagły atak deflacjofobii

Ekonomiści i politycy biją na alarm: zaatakowało nas widmo deflacji! Strach się bać i ratuj się, kto może. Tyle że deflacjofobia jest bardziej jednostką chorobową niż realnym zagrożeniem, a umiarkowana deflacja jest zjawiskiem korzystnym dla gospodarki.

Ekonomia stara się unikać odpowiedzi na pytania co jest dobre, a co złe. Ekonomiści wolą mówić o tym, jakie są przyczyny i skutki konkretnych zjawisk. Praktycy szukają odpowiedzi na bardziej konkretne pytania: kto i ile zyska, a kto straci. I w tym kontekście postaram sie wyjaśnić źródła panującej na świecie deflacjofobii.

czytaj dalej 
Zdaniem analityków NBP niski wzrost cen w Polsce to i tak sytuacja przejściowa. Według projekcji zawartej w lipcowym raporcie o inflacji odbicia w cenach możemy spodziewać się jeszcze w tym roku, a wzrost wskaźnika CPI będzie kontynuowany także w 2015 r.

Lipcowa projekcja nie brała pod uwagę jeszcze wprowadzenia przez Rosję sankcji, ze względu na które ceny żywności w Polsce mogą jeszcze bardziej spaść.

Co na to RPP?

Wystąpienie deflacji sprawia, że oczy inwestorów i osób spłacających kredyty ponownie kierują się na Radę Polityki Pieniężnej. Chociaż jeszcze kilka miesięcy temu wydawało się, że kolejnym ruchem Rady będzie rozpoczęcie cyklu podwyżek stóp, obecnie coraz częściej słychać głosy „namawiające” do kolejnej obniżki.

W ostatnim raporcie dotyczącym państw naszego regionu, analitycy Goldman Sachs napisali, że z powodu umiarkowanego wyhamowania wzrostu gospodarczego oraz niskiej inflacji istnieje pewne prawdopodobieństwo, że Rada Polityki Pieniężnej (RPP) obniży stopy procentowe w czwartym kwartale 2014 r. lub na początku 2015 r.

Główna stopa procentowa w Polsce jest na rekordowo niskim poziomie 2,5%. Jest ona wyższa niż w innych krajach legitymujących się niską inflacją czy wręcz deflacją, takich jak Węgry (2,1%) lub niektóre państwa strefy euro, gdzie za sprawą prowadzącego niekonwencjonalną politykę monetarną EBC stopa procentowa wynosi jedynie 0,15%.

Kolejne posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej odbędzie się 2-3 września.


Komentarz eksperta

główny ekonomista Bankier.pl
Sierpień 2014 roku przejdzie do historii gospodarczej Polski

Sierpień 2014 roku przejdzie do historii gospodarczej Polski, bo pierwszy raz odnotowaliśmy deflację - w ujęciu miesięcznym i rocznym wyniosła ona -0,2%. Po części dzięki Rosjanom, ale w głównej mierze z powodu niezadowalającej koniunktury w polskiej gospodarce.

Z natury rzeczy konsumenci powinni być szczęściliwi, że rośnie im siła nabywcza pieniądza. Nawet jeśli jest to bardzo mały wzrost. Większość konserwatywnych znawców wolnego rynku twierdzi, że nie ma lepszej sytuacji, gdy wartość zgromadzonych w portfelu pieniędzy rośnie i można nabyć za nie więcej produktów. Pod tym względem stała deflacja wydaje się dla konsumentów pożądanym zjawiskiem.

czytaj dalej 

/mz
Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
4 3 ~cc

TO część slabszych firm ,, poleci''.

! Odpowiedz
1 3 ~KK

Deflacja dla państwa jest zła bo spadają wpływy z podatków no bo zakładaliśmy że wpłynie więcej. Dla ludzi jest lepiej bo mamy więcej kasy w portfelu kupując to samo a jak coś zaoszczędzimy to możemy wydać więcej na dobra luksusowe na, które byśmy sobie normalnie nie pozwolimy co nakręci wzrost produkcji oraz wzrost cen.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
3 2 ~glon

DODAM, LOKOMOTYWY I SMARTFONY STANIALY.Ludziska nie maja roboty wiec nie kupuja a ceny musza zleciec. Nawet jak RPP obnizy stopy to bezropotiy , ktorych jest oficjalnie 3 mln nie pobudza inflacji przesz szal zakupow.A firmy po grzyba maja zatrudniac i zapelniec magazynytrudno zbywalnym towarem.Jak maja cash to siedza na lokatach, pewny dochow i wyzszy niz troska co zrobic z towarem ktorego jest nadpordukcja.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
3 3 ~pazuzu

deflacja to oczywiste blogoslawienstwo w inflacjozernym swiecie. te wszystkie prezesy to pseudo-ekonomisci wedlug nich strata jest lepsza od zysku bo gdy wydatki (inwestycje) przekraczaja oszczednosi to nieuchronnym efektem jest inflacja

! Odpowiedz
5 4 ~bloodyArt

za miesiąc będziemy mieli -2% m/m?

! Odpowiedz
3 2 ~SlawekJanuszewski

Moim zdaniem, to poczatek dluzszego okresu deflacyjnego. Wcale sie nie zdziwie jesli w pazdzierniku, listopadzie deflacja sięgnie -0,8% do -1,2%. Powod jest prosty zywnosc stanowi ok 25% koszyka dobr i uslug detalicznych. Spadek zywnosci jest zauwazalny, to moze byc nawet -5%, do tego wchodzimy z wysoka baza 2013 roku (byla wtedy dluga zima i kiepski urodzaj) i spadkiem eksportu do Rosji. Oczywiscie rzad moze powalczyc z deflacja podwyzszajac dalej akcyzę na benzynę czy alkohol, ale watpie ze to zrobi. Dziwie sie RPP, juz dzisiaj powinni obciać stope referencyjna przynajmniej o 0,5 pp.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
3 6 ~Kogi

Ja bym chciał żeby ludzie przestali wszystko wiązać z pieniądzem - samymi finansami prawdziwego bogactwa się nie zdobędzie. Finanse to tylko coś co musimy znosić aby jako tako żyć a nie cel sam w sobie, o czym wielu zapomina.Prawdziwe bogactwo bierze się z mądrych, silnych ludzi i do tego państwo powinno dążyć a nie codziennie myśleć czy zrobić 1,5% inflacji czy 1,6% i myśleć że tymi wskaźnikami zrobi się jakieś cuda gospodarcze.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
1 8 ~gościu

ledwo znalazlem prace po 4 latach bezrobocia i dzieki mnie deflacja, te moje 1400 na reke czyni cuda

! Odpowiedz
2 14 ~wkurzony

Analitycy z Goldman Sachs... czy ktoś jeszcze na świecie bierze pod uwagę te żydowskie mafijne banki?widać że mają się dobrze jednak !

! Odpowiedz
1 9 ~jasnowidz

Obserwując namolny; natarczywy; natrętny; uparty; uporczywy; uprzykrzony; naprzykrzający się (nie pamiętam więcej) marketing instytucji finansowych na świecie, oferujących wszelkiego rodzaju pożyczki na świecie. Nie trzeba posiadać umysł Reubena Ainszteina aby zauważyć w jak tragicznej sytuacji znajduje się ekonomia świata zachodniego. Desperackie namowy na zaciągnie pożyczek przez te instytucje wręcz nabierają humorystycznego wydźwięku. (np. Nowa skoda co cztery lata nie trzymaj dłużej starego grata). Instytucje finansowe są lepsze od iluzjonistów cyrkowych, ponieważ potrafili wprowadzić iluzje dostatniego życia do dnia codziennego udzielając nam pożyczek z pieniędzy których nie posiadają. Cały trick polega na tym że zarabiają krocie na procencie od pożyczki udzielonej nam z nie posiadanego przez nich kapitału. Czyli jesteśmy Syzyfami i musimy wydrzeć w pocie czoła pieniądz który nie istnieje na rynku. Bo w sumie musimy oddać znacznie więcej jak pożyczyliśmy. (stąd się bierze słynny slogan wyścigi szczurów.) Zgraje światowych bankierów z chytrości tak rozbujały świat finansowo że obecnie stoimy wręcz leżymy nad nieuniknioną przepaścią. W porywach desperacji używają polityków a politycy środków masowego przekazu, obwieszczają nam że wychodzimy z kryzysy że pęki róż tuż tuż za narożnikiem, A w zaciszu bankowych rezydencji po wypłaceniu sobie astronomicznych premii zachlewają się na samą myśl jacy to my jesteśmy idioci i nie potrafimy oprzeć się pokusie pożyczek. Ich ciągłe działanie doprowadziło do tego że ceny nienormalnie wybujały i nie można kupić jakiegoś dobra zaciągając skromną pożyczkę, i spłacić ją szybciej, tak jak to dawniej bywało, tylko musimy wziąć mega kasę aby zrobiła z nas niewolnika na lata. Wklepali do czerepów i uczą tego na wyższych uczelniach że inflacja jest cacy normalny trend a deflacja jest be bardzo be. (oczywiście że be bo kredytobiorcy popadną w zapaść i nie spłacą kredytu, tu ich boli) I tym sposobem wszystkie podwyżki się wytłumaczą że to zgodne z planem, o ironio. Ja proponuję sposób na wyjście z kryzysu w Europie i USA – Aby wzorem wprowadzonego obowiązkowego programu w stanach (ObamaCare) powszechne obowiązkowe ubezpieczenie, ma ono zapewnić świeży dopływ gotówki, przez płacących zdrowych młodych obywateli, ale jak wiemy żadne ubezpieczenie nie jest filantropiczne. W efekcie ceny poleciały do chmur, a na obywateli co nie wykonają tego rozkazu będą nakładane kary finansowe (proponuje od razu wieloletnią odsiadkę bez apelacji) jest to kolejna porażka pana Opalonego. Ja bym postulował aby mu extra płacić za to tylko aby nie dotykał niczego na świecie i w tym pięknym i niedawno jeszcze bogatym kraju a obecnie bankrutem światowym, razem z resztą zadłużonych na mega sumy. Idąc dalej za jego pomysłem można wprowadzić obowiązkowe zaciąganie pożyczek przez obywateli do sumy w Europie do 150 tyś euro a w USA 200 tyś dolarów, a unikające aspołeczne jednostki karać wieloletnimi odsiadkami za nie pomaganie i nie społeczne podchodzenie do sprawy kryzysu. Muszę przyznać (Mea culpa mea maxima culpa) że obecnie nie posiadam żadnej pożyczki i z tego powodu bardzo źle się czuje oraz mam wyrzuty sumienia aby spojrzeć zadłużonemu ziomalowi prosto w oczy że aż tak jestem niespołeczną jednostką. http://www.jasnowidz.e-blogi.pl/

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz

Wskaźniki makroekonomiczne

Inflacja rdr 2,2% IV 2019
PKB rdr 4,9% IV kw. 2018
Stopa bezrobocia 6,1% I 2019
Przeciętne wynagrodzenie 4 931,8 zł I 2019
Produkcja przemysłowa rdr 5,6% III 2019

Znajdź profil