Ceny amerykańskiej ropy West Texas Intermediate (WTI) przekroczyły w niedzielę poziom 100 dolarów za baryłkę po raz pierwszy od marca 2022 roku. Ten sam poziom przebiła cena ropy Brent, stanowiącej globalny punkt odniesienia.


Podaż ropy wzrosła, ale jej ceny pozostają wysokie, a trend ten zapewne się utrzyma, bo inwestorzy przyjęli założenie, że wojna z Iranem nie skończy się szybko, Chiny wznowiły zakupy surowca, a ponadto wzrosły koszty jego transportu - zauważa w czwartek „New York Times”.
Ropa zaczęła znowu płynąć z Zatoki Perskiej, a mimo to notowania baryłki surowca wciąż oscylują wokół 100 dolarów. W dużej mierze jest to pochodną decyzji rządów, które uruchomiły po zablokowaniu cieśniny Ormuz rezerwy strategiczne. Teraz zapasy te są niepokojąco niskie, bo czerpano z nich przez siedem miesięcy, aby wyrównać spadek podaży - wyjaśnia dziennik.
Zwraca uwagę, że USA od początku wojny uwolniły z rezerw strategicznych 130 mln bryłek surowca, co oznacza, że jego zapasy są na najniższym poziomie od 1982 roku.
Kolejny czynnikiem podbijającym notowania ropy jest nastawienie inwestorów, którzy przestali wierzyć w rychłe zawarcie porozumienia pokojowego z Iranem i obawiają się, że wkrótce walki znowu rozpoczną się na dobre.
Następny ważny powód to postępowanie Chin. Przed wojną chińskie władze przewidująco zgromadziły duże rezerwy irańskiej ropy. Gdy spadły dostawy surowca na globalne rynki po zablokowaniu żeglugi przez cieśninę Ormuz, Pekin przestał go kupować, co złagodziło nieco skalę kryzysu podaży.

Teraz jednak Chiny wznowiły import ropy, co również podbija ceny. Ponadto - jak ustalił bank Goldman Sachs - importują one mniej z Rosji i Iranu, kupując droższą ropę z innych krajów, a to też stwarza presję na jej ceny - wyjaśnia „NYT”.
Toteż notowania opcji futures na zakup w grudniu surowca typu Brent, którego ceny uznawane są na globalnych rynkach za ważny punkt odniesienia, w środę sięgały 98 dolarów za baryłkę.
Pesymizm inwestorów pogłębia fakt, że rezerwy ropy, zarówno rządowe, jak i należące do firm, są na niskim poziomie, a zatem nie ma marginesu bezpieczeństwa, gdyby wznowienie operacji wojskowych znowu doprowadziło do spadku podaży. Innymi słowy nie ma widoków na skuteczną interwencję na rynkach na wypadek kolejnego kryzysu - podkreśla dziennik.
Jest jeszcze jeden czynnik, który podtrzymuje wysokie notowania ropy - z powodu wojny z Iranem wzrosły znacząco koszty jej transportu. O ile np. w styczniu koszt przewiezienia baryłki surowca z Zatoki Perskiej do Wschodniej Azji wynosił 3 dol., to teraz osiągnął historyczny rekord i oscyluje wokół 34 dol. za baryłkę - podaje „NYT”.(PAP)
fit/ mal/






























































