REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Czy to jeszcze pracowitość czy już pracoholizm?

Katarzyna Waś-Smarczewska2010-08-12 09:00redaktor Bankier.pl
publikacja
2010-08-12 09:00
Dodaj Bankier.pl w Google
Współczesny człowiek żyje szybko. Takie tempo zostało nam narzucone przez zmieniającą się rzeczywistość. Czas to przecież pieniądz, a osobą, która wie o tym najlepiej, jest... nasz szef. Ci, którzy sami są dla siebie szefami, także nie pracują spokojnie, wręcz przeciwnie - dają z siebie jeszcze więcej, bo przecież pracują na swój własny rachunek. 12 sierpnia - to dziś jest dzień pracoholików.

Od ogromu intensywnej pracy blisko już do problemu uzależnienia od niej, czyli do pracoholizmu. Czym jest? Czy jest groźny? Jak się przed nim ustrzec albo jak się od niego uwolnić?

Karoshi - czyli zapracować się na śmierć

Kiedyś problem ten kojarzony był głównie z Japonią i określany jako karoshi, czyli śmierć z przepracowania. To w tym kraju bowiem powszechna jest praca od rana do wieczora. Odkąd w Polsce zapanował kapitalizm i wolny rynek, od momentu kiedy swoje oddziały zaczęły otwierać u nas wielkie zagraniczne korporacje, problem pracoholizmu dotyka nas coraz częściej.

Wyścig szczurów? Mnie to nie dotyczy

Przedsiębiorcy pracujący na własny rachunek, kierownicy, menedżerowie wyższych szczebli, freelancerzy, osoby wykonujące wolne zawody - to ci ludzie są narażeni na uzależnienie od pracy w największym stopniu. W pracoholizm popadają najczęściej osoby przesadnie ambitne, nieśmiałe, perfekcjoniści nastawieni na sukces. Nie są to wady, jednak granica pomiędzy pracowitością a pracoholizmem jest niezwykle cienka i łatwa do przekroczenia.



Zaczyna się niewinnie: zostajemy po pracy, żeby dokończyć jakiś ważny projekt, zabieramy pracę do domu, bo nikt inny nie wykona jakiegoś zadania lepiej niż my... Nagle okazuje się, że nie ma wokół nas naszych przyjaciół, w domu myślimy wciąż o pracy, na urlopie nie potrafimy wypoczywać i sprawdzamy firmową pocztę, z powodu pracy pojawiają się konflikty w rodzinie, pracujemy na 110 proc. i wciąż nam mało. Co więcej, urlop właściwie nie jest nam potrzebny, bo w tym czasie wolimy pracować. A w trakcie naszego wyjazdu może się okazać, że jesteśmy potrzebni w firmie, bo jesteśmy niezastąpieni.

Praca daje mi power

"Psychological Science" donosił ostatnio, że osoby zajęte, nawet jeśli nie wykonują ważnych zadań, mają większe poczucie szczęścia od tych, którzy są bezczynni. A więc praca daje na power, czujemy się potrzebni, zajęcie jest lepsze niż bezczynność. Najważniejsze jednak, aby potrafić zachować umiar.

Z badań przeprowadzonych w USA przez firmę TNS dla InterCall wynika, że praca zdalna przyczynia się do szerzenia się do pracoholizmu. Co więcej, zaangażowanie w coraz popularniejsze ostatnio media społecznościowe wiąże się często nie tylko z naszymi sprawami prywatnymi, ale z pracą zawodową i tak koło się zamyka.


Jednak nie można zapominać, że pracoholizm jest nałogiem takim samym jak uzależnienie od narkotyków czy alkoholu, gdy tymczasem sam pracoholik zwykle problemu nie zauważa. Jest przekonany, że tak właśnie wygląda współczesny świat, tak powinno wyglądać życie. Wolniejsze tempo planuje na wieczne kiedyś: jeszcze tylko kupi samochód, mieszkanie, zrobi remont. Jednak gdy pracę odstawi, czuje się rozdrażniony, zniechęcony, przybity. Czasami towarzyszą temu objawy fizyczne, takie jak ból głowy, brzucha, bezsenność, zaburzenia koncentracji itp. Dlatego też pracoholizm można i trzeba leczyć.

Jak z tego wyjść?

Aby uwolnić się ze szponów nałogu, należy przede wszystkim przyznać, że jest się człowiekiem uzależnionym, że ten problem rzeczywiście istnieje. I tutaj przed nami kolejna praca, praca nad sobą, nad uzdrowieniem relacji z rodziną, przyjaciółmi, nad szukaniem przyjemności w odpoczynku, relaksie, nad oderwaniem się od pochłaniającej nas pracy zawodowej. To dobry czas, aby wyjechać na urlop i uczyć się odpoczywać, czasem trzeba też zmienić miejsce pracy. Oczywiście nikt nie da nam zapewnienia, że będzie łatwo. Jeśli czujesz, że nie dasz sobie rady, skorzystaj z pomocy psychoterapeutów.

Katarzyna Waś
Bankier.pl


Źródło:
Katarzyna Waś-Smarczewska
Katarzyna Waś-Smarczewska
redaktor Bankier.pl

Redaktor prowadząca Bankier.pl, szefowa newsroomu i wydawca z 18-letnim doświadczeniem w mediach internetowych. W zespole Bankier.pl od 2008 roku. Absolwentka wrocławskiej polonistyki i specjalizacji edytorskiej, dyplom o komunikacji internetowej obroniła u prof. Jana Miodka. Od lat blisko tematyki finansowej i nowych mediów. Redaguję, wydaję, ale też piszę. Obserwuję konkurencję i trendy. Wspólnie z zespołem dbamy o to, by Bankier.pl był najlepszym źródłem informacji - podanych językiem zrozumiałym także dla osób, które nie mają wykształcenia ekonomicznego, a chcą znać i rozumieć zagadnienia dotyczące finansów i gospodarki.

Tematy
Pora na MG HS Hybrid+! Zyskaj rabat aż do 15 000 zł.
Pora na MG HS Hybrid+! Zyskaj rabat aż do 15 000 zł.

Komentarze (4)

dodaj komentarz
~Zimul
Liczyłem na bardziej szczegółowy artykuł...w sumie pojawiły się same ogólniki a temat nie został dobrze poruszony. Może będzie druga, dokładniejsza, część ;)
~WeeD
Dnia 2010-08-12 o godz. 09:42 ~seth napisał(a):
> ale fakt że pracują jak mrówki ale z twórczym myśleniem to
> u nich bardzo kiepsko

Z tym twórczym myśleniem to przegiąłeś. Wytłumacz zatem jakim cudem większość nowinek technologicznych pochodzi właśnie z Japonii?
~seth
pojedynczy przeciętny Japończyk nie jest twórczy(np. liczba nagród nobla z nauk ścisłych). Ich siła tkwi w społeczności. Zadaj mu jakieś pytanie(problem) to zanim odpowie zapyta 10 innych Japończyków.
~seth
ale fakt że pracują jak mrówki ale z twórczym myśleniem to u nich bardzo kiepsko

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki