REKLAMA

Czas pracy w Szwecji i Japonii oraz nowy raport NBP - tydzień na rynku pracownika

Weronika Szkwarek2017-01-09 13:10redaktor Bankier.pl
publikacja
2017-01-09 13:10

Szwedzcy pracodawcy liczą koszty 6-godzinnego dnia pracy, a Japończycy zarządzili szybsze wychodzenie z biura w piątki. Francuzi ustanowili natomiast tzw. "prawo do odłączenia", które pozwala zatrudnionym na zignorowanie wiadomości od przełożonego poza godzinami pracy.

W Polsce w minionym tygodniu mówiło się o unikaniu przez lekarzy wystawienia e-zwolnień lekarskich, a najnowszy raport Narodowego Banku Polskiego potwierdził, że silny popyt konsumpcyjny podtrzyma wzrost zatrudnienia.  

/ fot. Krzysztof Serafin / FORUM

Japonia, Szwecja i Francja zmieniają się dla pracowników

Japonia zarządziła skrócenie czasu pracy w piątki. Zatrudnieni będą mogli opuścić biurka o godzinie 15:00 i tym samym zacząć wcześniej świętować nadchodzący weekend. Ekonomiści wyliczyli, że gdyby większość japońskich pracodawców przystała na taką zasadę, wówczas prywatna konsumpcja wzrosłaby w każdy ostatni piątek miesiąca o 124 mld jenów. 

Czas pracy to również głośno podnoszony temat w Szwecji. Pracodawcy coraz częściej decydują się skrócić "dniówkę" o dwie godzinny, czyli tym samym obniżyć czas pracy w tygodniu o 30 godzin. Jednak takie działania generują wydatki - w domu opieki w Göteborgu, w którym wprowadzono 6-godzinny dzień pracy, znacznie wzrosły koszty z uwagi na konieczność zatrudnienia dodatkowych pracowników. 

Francuzi postanowili ograniczyć ryzyko wypalenia zawodowego dzięki ustanowieniu "prawa do odłączenia", które polega na tym, że pracownicy nie będą zobowiązani do czytania wiadomości od przełożonych poza godzinami pracy. - W przypadku braku porozumienia w firmie w zakresie nowych działań na rzecz równowagi pomiędzy życiem zawodowym i prywatnym, pracodawcy będą musieli sporządzić statuty określające zasady „prawa do wyłączenia” (franc. le droit a la deconnexion) - informował Mateusz Gawin w artykule "Francja: pracownicy mogą ignorować e-maile od pracodawcy"

Polska zmaga się z e-zwolnieniami i otwiera miejsca pracy 

W ubiegłym tygodniu podano, że do Zakładów Ubezpieczeń Społecznych wpłynęło jedynie 492 tys. elektronicznych zwolnień lekarskich, o czym pisaliśmy na łamach Bankier.pl. Rokrocznie do Zakładów trafia 20 milionów papierowych zaświadczeń wystawionych na druku ZUS ZLA. Z czego to wynika? Maciej Hamankiewicz powiedział rozmowie z Informacyjną Agencją Radiową, że informatyzacja służby zdrowia jest na bardzo słabym poziomie i lekarze nie chcą tracić czasu na elektroniczne zwolnienia lekarskie. 

NBP w miniony poniedziałek wypowiedział się na temat zatrudnienia w kraju w trzecim kwartale 2016 roku. - W III kw. 2016 r. najszybciej wzrastała liczba miejsc pracy w przemyśle, przy względnej stabilizacji poziomu zatrudnienia w usługach. Po raz pierwszy od ok. 2 lat wzrost zatrudnienia odnotowano w sferze publicznej. Znaczący spadek nowych miejsc pracy odnotowano w rolnictwie - czytamy w materiale "NBP: silny popyt konsumpcyjny podtrzyma wzrost zatrudnienia". 

Na koniec warto przypomnieć o trwającym sezonie rozliczeniowym i konieczności złożenia informacji o wysokości swojego dochodu w minionym roku. O tym, czy lepiej się rozliczać z małżonkiem oraz jak odliczyć ulgę za krew, przeczytacie na stronie PIT: Rozliczenie Deklaracji 2016

Źródło:
Weronika Szkwarek
Weronika Szkwarek
redaktor Bankier.pl

Zajmuje się tematyką prawa pracy. Pisze o związanych z nim nadużyciach i wyzwaniach, jakie stoją przed obecnym rynkiem pracownika. W swoich artykułach zajmuje się również problemami polskich i zagranicznych konsumentów. Autorka cyklu "Życie po etacie", w którym opowiada historie osób decydujących się na zamianę umowy o pracę na własną działalność gospodarczą.

Tematy
Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Komentarze (2)

dodaj komentarz
~realista
Do Polski to dojdzie za 30 lat .
~Paw
majac wiecej czasu mamy wieksza ochote na konsumpcje. Tu nie chodzi o pracownika lecz o jego kase. Siedzac w pracy raczej nie kupimy zabawek bo nie ma czasu bawic sie nimi. Wkoncu zrozumieli ze nie da sie stymulowac gospodarki kasa z helikoptera. Musi byc konsument ktory zarobi a potem wyda.
Za jakis czas beda sie chwalic jak
majac wiecej czasu mamy wieksza ochote na konsumpcje. Tu nie chodzi o pracownika lecz o jego kase. Siedzac w pracy raczej nie kupimy zabawek bo nie ma czasu bawic sie nimi. Wkoncu zrozumieli ze nie da sie stymulowac gospodarki kasa z helikoptera. Musi byc konsument ktory zarobi a potem wyda.
Za jakis czas beda sie chwalic jak to gospodarka ruszyla i sprzedaz detaliczna etc. i ze wogole fajnie jest.

Powiązane: Praca

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki