REKLAMA
FORUM FINANSÓW

Co szósty młody Polak nie pracuje, ani się nie uczy

2017-09-28 10:13
publikacja
2017-09-28 10:13
Dodaj Bankier.pl w Google

16,8% osób w wieku 20-24 lata nie pracuje i nie uczy się - wynika z danych Eurostatu. Oznacza to, że co szósta młoda osoba w Polsce nie podejmuje żadnej aktywności.

fot. / / YAY Foto

Młodzi ludzie od zawsze byli grupą, którą najbardziej dotykały problemy na rynku pracy. Jednocześnie stopa bezrobocia była wśród tych osób największa. Nie inaczej jest teraz. Dane Głównego Urzędu Statystycznego (według metodologii BAEL) pokazują, że w grupie wiekowej 20-24 bez pracy jest aż 13,9% Polaków. Dla porównania wśród ludzi pomiędzy 55 a 64 rokiem życia odsetek ten wynosi tylko 4%.

Problemy demograficzne już teraz mocno dają się we znaki pracodawcom, z których połowa miała w ostatnim czasie kłopoty z pozyskaniem kandydatów. Z prognoz GUS wynika, że w ciągu najbliższych 10 lat populacja osób w wieku 19-25 zmniejszy się o pół miliona.To ogromny cios dla rynku pracy, bo właśnie ludzie młodzi są naturalną grupą, która powinna go zasilać. Bierność edukacyjna i zawodowa nie jest niczym nowym w Europie Zachodniej. W całej Unii Europejskiej 5 mln młodych nie uczy się i nie pracuje. W Polsce do tej pory nie mieliśmy z tym kłopotów na taką skalę, teraz i my musimy się z nimi zmierzyć. Znalezienie skutecznego sposobu będzie jednym z największych wyzwań dla rynku pracy, który bez dopływu dodatkowych rąk może wkrótce dojść do ściany - mówi Andrzej Kubisiak, dyrektor zespołu analiz w Work Service.

Praca w trakcie studiów ma nie tylko pomóc zdobyć doświadczenie, które przydaje się w przyszłości. Niejednokrotnie jest bowiem koniecznością, zwłaszcza dla osób przyjezdnych lub takich, które wybierają płatną uczelnię. Są i tacy, którzy decydują się na studia zaoczne bądź wieczorowe, aby już od samego początku móc pracować i zwiększać swoje szanse na lepszą pozycję w przyszłości.

Scammingout
Oferty pracy Stawka godzinowa brutto w PLN
średnia
pracownik biurowy 18
barman 17
hostessa 17
magazynier 16,6
pracownik produkcji 16,5
konsultant w salonie 16,3
kwiaciarka 15
sprzedawca w sklepie 14,8
pracownik call center 14,5
źródło: Dane własne Work Service

Spadające bezrobocie i dobra koniunktura na pracę może cieszyć wielu młodych, którzy dopiero będą rozpoczynać swoją ścieżkę zawodową. Obecnie największe niedobory kadrowe występują w handlu i produkcji, a najłatwiej o pracę jest w sektorze usługowym. Biorąc pod uwagę obecne oferty zatrudnienia, studenci mogą liczyć np. na zatrudnienie jako barmani i hostessy, gdzie średnie zarobki to 17 złotych brutto za godzinę pracy. Złotówkę więcej dostanie pracownik biurowy. Aktywnie poszukiwani są również magazynierzy, pracownicy produkcji i call center. Bardzo często osoby, które zdecydują się na podjęcie zatrudnienia mogą liczyć chociażby na kartę sportową albo prywatną opieką medyczną. To na pewno atrakcyjne benefity dla studentów - komentuje Andrzej Kubisiak.

Najlepsze produkty finansowe znajdziesz w naszej porównywarce - SPRAWDŹ
Źródło:BankierPress
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Dostali od inwestorów 30 mln USD na startup Wordware, ale... świat się zmienił. Resztę wydadzą na Saunę
Tematy
W którym banku niskie koszty i spora premia na start? Ranking kont firmowych z ofertą walutową
W którym banku niskie koszty i spora premia na start? Ranking kont firmowych z ofertą walutową

Komentarze (43)

dodaj komentarz
zorro1000
A niby gdzie mają pracować jak pracy nie ma, nie mówię tu o niewolnictwie za 1459zł bo za to nawet nie starczy na opłaty stałe więc pracują na czarno, kombinują albo emigrują, oni nie mają wyboru.
mkbrzez
Myślę, że jednak w Polsce nie jest tak źle. W opisie badania brakuje konkretnych informacji na jakiej grupie osób zostały one przeprowadzone oraz innych danych szacunkowych np. emigracji zarobkowej tuż po maturze. Prawdopodbnie też nie uwględniono m.in. dzieci rolników, które zostają na roli, a nie mają jeszcze przepisanych gospodarstw Myślę, że jednak w Polsce nie jest tak źle. W opisie badania brakuje konkretnych informacji na jakiej grupie osób zostały one przeprowadzone oraz innych danych szacunkowych np. emigracji zarobkowej tuż po maturze. Prawdopodbnie też nie uwględniono m.in. dzieci rolników, które zostają na roli, a nie mają jeszcze przepisanych gospodarstw oraz potomstwa osób z rodzinnym biznesem pomagających np. przy prowadzeniu pensjonatu
karbinadel
Prosta sprawa: skoro daje się wyżyć nie pracując, to spora część ludzi z tego korzysta. Nie każdy chce być milionerem, niektórym wystarczy pół litra chleba i zagrycha
autoro
Niech rząd jeszcze bardziej zwiększy podatki zarówno pośrednie i bezpośrednie. Wtedy napewno zechcą pracować... Niby dlaczego chcieliby pracować skoro ponad 50% owoców pracy odbiera rząd ???
silvio_gesell
Dokładnie, opodatkowanie pracy, czyli PIT, ZUS (zarówno pracodawcy jak i pracownika), oraz VAT wynoszą sumarycznie 50,5%. Dlatego należy obniżyc opodatkowanie pracy, a podnieść opodatkowanie dochodów pasywnych.

Jak tak dalej pójdzie, to pracować będą już tylko ci, którzy muszą, czyli kredytobiorcy i rodzice. Reszta na utrzymaniu
Dokładnie, opodatkowanie pracy, czyli PIT, ZUS (zarówno pracodawcy jak i pracownika), oraz VAT wynoszą sumarycznie 50,5%. Dlatego należy obniżyc opodatkowanie pracy, a podnieść opodatkowanie dochodów pasywnych.

Jak tak dalej pójdzie, to pracować będą już tylko ci, którzy muszą, czyli kredytobiorcy i rodzice. Reszta na utrzymaniu rodziców - pokolenia, które jest przyzwyczajone do pracowitości gdyż za ich życia rodziło sie dużo dzieci i nie można się było obijhać, bo brakowało miejsc pracy.
xyz83 odpowiada silvio_gesell
Taka sytuacja: ktoś posiada dom, mieszkanie, ogólnie jakąś nieruchomość. Kupioną albo na kredyt albo za własne pieniądze. Ale nie w celach spekulacyjnych tylko po prostu żeby tam mieszkać.

Proponujesz żeby teraz kazać komuś płacić tylko i wyłącznie dlatego że nieruchomość ta zyskała na wartości? Z jakiej racji?
silvio_gesell odpowiada xyz83
A z jakiej racji właściciel nieruchomości ma osiągać pasywne zyski ze wzrostu jej ceny jeśli tego nie wypracował, a tymczasem zabierać poprzez opodatkowanie pracy tym którzy utrzymują okoliczną infrastrukturę i świadczą usługi dzięki czemu ta nieruchomość drożeje?
cest_la_vie odpowiada silvio_gesell
Kolego to sie nazywa inwestowanie, kupil taniej drozej sprzeda
silvio_gesell odpowiada cest_la_vie
Taa, dzięki czemu wszyscy muszą brać kredyty na czym ostatecznie zarabiają tylko bankierzy. Inwestowanie to jest w dobra kapitałowe, dzięki czemu rośnie produkcja i wszyscy się bogacą. Natomiast nieruchomości nic nie „produkują” tylko zajmują miejsce i przechwytują tą część pracy traconej poprzez jej opodatkowanie (tzw. zbędną stratą Taa, dzięki czemu wszyscy muszą brać kredyty na czym ostatecznie zarabiają tylko bankierzy. Inwestowanie to jest w dobra kapitałowe, dzięki czemu rośnie produkcja i wszyscy się bogacą. Natomiast nieruchomości nic nie „produkują” tylko zajmują miejsce i przechwytują tą część pracy traconej poprzez jej opodatkowanie (tzw. zbędną stratą społeczną), więc jest to zwykła spekulacja, a nie inwestowanie. Zaraz mi powiesz, że kradzież to przedsiębiorczość?
xyz83 odpowiada silvio_gesell
A z jakiej racji właściciel nieruchomości miałby sponsorować kogoś kto nie posiada nic? Niech każdy pracuje na siebie. Wtedy poczujesz jak trudno przychodzi zarabianie pieniędzy.
Jeśli gdzieś żyjesz i tam pracujesz to odpal coś do wspólnej kasy. A jak będzie Cię kiedyś stać to kup sobie mieszkanie albo dom.

Masz typowo
A z jakiej racji właściciel nieruchomości miałby sponsorować kogoś kto nie posiada nic? Niech każdy pracuje na siebie. Wtedy poczujesz jak trudno przychodzi zarabianie pieniędzy.
Jeśli gdzieś żyjesz i tam pracujesz to odpal coś do wspólnej kasy. A jak będzie Cię kiedyś stać to kup sobie mieszkanie albo dom.

Masz typowo typowo komunistyczny punkt widzenia, nienawidzisz kogoś kto coś posiada.

Niech zgadnę - sam nie jesteś właścicielem czegokolwiek?

Powiązane: Praca, płaca i kariera

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki