Prezydent USA Donald Trump we wtorek oświadczył, że Amerykanie bardzo pomogli Ukrainie, a w zamian nie otrzymali nic oprócz wysokich cen oleju napędowego. Powtórzył, że Ukraina „musi chcieć” zakończyć wojnę.


Prezydent ocenił w rozmowie z mediami w Gabinecie Owalnym, że „Rosji zależy na tym, żeby doprowadzić tę sprawę (zawarcia porozumienia - PAP) do końca”.
Wiecie, Rosja to wielka machina. Po prostu nieustannie posuwa się naprzód. Zajęła bardzo duży obszar - powiedział prezydent USA. - Spójrzmy prawdzie w oczy: Ukraina straciła wielu ludzi. Rosja również straciła wielu ludzi. Rosja jest jednak ogromnym państwem. Ukraina nim nie jest - oświadczył.
Zarzucił poprzednikowi Joe Bidenowi, że popełnił błąd, ponieważ powinien był przekazywać pomoc Ukrainie za pośrednictwem Unii Europejskiej. - To Unia Europejska powinna była za nią zapłacić. Unia ma całkiem sporo pieniędzy, chociaż muszę przyznać, że Europejczycy zaczynają mieć dość wydawania ich na ten cel - dodał.
- Ukraina musi chcieć zakończyć tę wojnę. Zełenski musi chcieć ją zakończyć. Jeśli tego nie zrobi, myślę, że będzie to bardzo zła sytuacja - kontynuował Trump.
Powiedział, że USA bardzo pomogły Ukrainie, a nie otrzymały niczego w zamian. - Nie otrzymaliśmy niczego w zamian, poza wysokimi cenami oleju napędowego - zarzucił Ukrainie prezydent USA.

- Przekazaliśmy Ukrainie bardzo wiele. Nie otrzymaliśmy absolutnie niczego w zamian poza cierpieniem, śmiercią i ogromnymi stratami finansowymi - wyliczał.
- Ale Ukraina musi chcieć porozumienia, ponieważ Stany Zjednoczone wydały na tę wojnę fortunę. Europa również wydała fortunę. Europejczycy mają już tego dość. Naprawdę mają już tego dość. Jeśli nie zawrą porozumienia, ostatecznie sytuacja, moim zdaniem, będzie się tylko pogarszać - ostrzegł przywódca USA.
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski oświadczył we wtorek po spotkaniu z wysłannikiem Trumpa Steve'em Witkoffem, że jest gotowy do negocjacji. Zadeklarował, że jest gotowy na trójstronne spotkanie pokojowe z udziałem USA i Rosji. W środę Witkoff ma udać się do Rosji, by kontynuować rozmowy m.in. o zakończeniu wojny.
Z Waszyngtonu Natalia Dziurdzińska (PAP)
ndz/ mal/































































