REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Citi: Podwyżki stóp proc. nie wystarczą do obniżenia inflacji

2021-11-23 12:20
publikacja
2021-11-23 12:20
Dodaj Bankier.pl w Google

Podwyżki stóp procentowych nie wystarczą do obniżenia inflacji w Polsce, potrzebne są też działania kanałem kursowym - oceniają ekonomiści Citi Handlowego. Ich zdaniem, w realizacji celu inflacyjnego pomogłaby komunikacja RPP odcinająca się od słabości złotego, a także sprzedaż walut na rynku przez Ministerstwo Finansów oraz - w mniejszej skali - przez Narodowy Bank Polski.

Citi: Podwyżki stóp proc. nie wystarczą do obniżenia inflacji
Citi: Podwyżki stóp proc. nie wystarczą do obniżenia inflacji

"Cel, jakim jest obniżenie inflacji, można osiągnąć na wiele sposobów. Niemniej najszybciej i najskuteczniej można tego dokonać, polegając nie tylko na podwyżkach stóp procentowych, lecz również na umocnieniu złotego. Dlatego komunikacja RPP odcinająca się od słabości złotego i jednocześnie jednoznacznie opowiadająca się za silniejszym kursem mogłaby pomoc w realizacji celu inflacyjnego" - napisano w raporcie.

"Co więcej, naszym zdaniem siła komunikacji mogłaby zostać wzmocniona, gdyby za słowami poszły czyny w postaci sprzedaży walut na rynku – przez MF oraz (w mniejszej skali) przez NBP. Tego typu kroki mogą wydawać się daleko idące, ale z punktu widzenia gospodarki nie są kontrowersyjne. W przeszłości NBP i MF bywało już aktywniejsze na rynku walutowym, a obecna perspektywa bardzo wysokiej inflacji (znacznie powyżej celu podstawowego RPP) wydaje się uzasadniać powrót do podobnych działań" - dodano.

Ekonomiści Citi zaznaczają, że z oficjalnych komunikatów i wypowiedzi przedstawicieli RPP wynika, iż dotychczasowa polityka Rady sprowadzała się mniej więcej do tego, aby podnieść stopy procentowe, ale jednocześnie nie umocnić złotego. Ich zdaniem, taka strategia oznacza jednak, że obniżanie inflacji będzie trudniejsze, bardziej długotrwałe i może wymagać znacznie większych podwyżek stóp niż to w przeciwnym razie byłoby niezbędne.

"Podwyżka stóp o jeden punkt procentowy może odjąć od inflacji pół punktu procentowego, ale pod warunkiem, że w reakcji na podwyżki umacnia się złoty. Według tych badań NBP w pierwszych kwartałach bezpośrednio po podwyżce zdecydowana większość (przynajmniej 3/4) efektu obniżającego inflację pochodzi właśnie z mocniejszej waluty, a nie z samej podwyżki stóp i jej wpływu na inne sfery gospodarki" - napisano.

Wakacje na giełdzie

"Podnosząc stopy procentowe, ale jednocześnie starając się nie doprowadzić do umocnienia złotego, RPP ma mniejsze szanse powodzenia. Aby osiągnąć ten sam efekt antyinflacyjny w relatywnie krótkim czasie bez pomocy kanału kursowego, RPP musiałaby podnieść stopy procentowe nie o 1,25 pkt., lecz o dodatkowe 4 punkty procentowe do ponad 5 proc. Podkreślamy, że są to zgrubne szacunki, ale dobrze odzwierciedlają problem, przed którym stoi polska gospodarka. Taka strategia mogłaby się skończyć bardzo boleśnie dla firm oraz gospodarstw domowych szczególnie zadłużonych, a ostatecznie także dla stabilności sektora finansowego. Dlatego pozbywanie się mechanizmu kursowego wydaje się nieuzasadnione" - dodano.

Zdaniem autorów raportu, w przypadku nominalnych stóp procentowych w Polsce plan minimum na najbliższe miesiące to podnoszenie ich do nieco powyżej 2,5 proc., co pozwoliłoby na osiągnięcie lekko pozytywnych realnych stóp procentowych.

W ocenie ekonomistów, konieczne są również działania nastawione na umocnienie krajowej waluty - odejście RPP od sygnalizowania obaw przed umocnieniem złotego w kierunku sygnalizowania preferencji dla silnej waluty.

"Można jednak przypuszczać, że znaczna zmiana w sposobie komunikacji ze strony RPP zwiększyłaby szansę na umocnienie złotego. W ostatnich tygodniach wielu inwestorów, z którymi rozmawialiśmy, było przekonanych, że pomimo podwyżek stóp procentowych RPP chce uniknąć umocnienia złotego. Pamięć interwencji z grudnia 2020 roku dodatkowo ograniczała apetyt na zakup polskiej waluty przed końcem roku. Aby to zmienić, konieczny byłby zwrot w komunikacji RPP o 180 stopni – odejście od sygnalizowania obaw przed umocnieniem złotego w kierunku sygnalizowania preferencji dla silnej waluty" - napisano w raporcie.

Problem inflacyjny jest na tyle poważny, że zwrot w komunikacji byłby odebrany jako w pełni uzasadniony, a jednocześnie nie pozostawiłby żadnych wątpliwości co do tego, że celem RPP jest obniżenie inflacji. Z drugiej strony jakiekolwiek zmiękczanie tego komunikatu mogłoby wytworzyć wrażenie, że niska i stabilna inflacja nie jest jedynym celem" - dodano.

Zdaniem ekonomistów Citi, preferencja silniejszej waluty przez RPP mogłaby zostać wzmocniona i uwiarygodniona, gdyby za deklaracjami poszły czyny.

"Na przykład NBP mógłby zadeklarować gotowość do sprzedaży walut, które zakupił w grudniu ub.r. w ramach interwencji. Dzięki temu NBP ściągnąłby część nadmiernej płynności z rynku, a jednocześnie zasygnalizowałby powrót do sytuacji sprzed grudnia 2020. Sprzedaż walut nie byłaby sama w sobie interwencją i mogłaby być rozłożona na kilka tygodni, podobnie jak na przykład czeski bank centralny planuje systematyczną (rozłożoną w czasie) sprzedaż dochodów z rezerw. W tym przypadku większe znaczenie miałby kierunek działań i ich efekt sygnalizacyjny, niż sama skala sprzedaży walut" - napisano.

"Po drugie, Ministerstwo Finansów mogłoby powrócić do swojej starej praktyki zamiany walut na rynku. Przez lata fundusze napływające z UE były wymieniane na złote bezpośrednio na rynku, co stanowiło wsparcie dla złotego w okresie nadmiernej deprecjacji. Po 2016 roku skala tych operacji zmalała i obecnie praktycznie nie ma większego znaczenia. Gdyby MF zdecydowało się powrócić do tej praktyki, rocznie na rynek mogłoby trafiać kilkanaście miliardów euro. Szanse takiego rozwiązania nieco wzrosły w świetle ostatnich wypowiedzi premiera Morawieckiego, który zasygnalizował gotowość do działań w kierunku umocnienia PLN. Naszym zdaniem pozytywnym efektem takich kroków byłoby również zmniejszenie tempa, w którym przyrasta nadpłynność wynikająca z wymiany walut w banku centralnym" - dodano. (PAP Biznes)

pat/ mfm/

Dodaj Bankier.pl w Google
Źródło:PAP Biznes
Tematy

Komentarze (5)

dodaj komentarz
gryfindor
Mam wrażenie że rekiny finansjery światowej rozgrywają naszych jak chcą …
Tak to jest, jak się kolegę wciska na stanowisko, a nie fachowca. Teraz płać narodzie i płacz.
jpelerj
Żeby sprzedawać waluty, to trzeba je mieć. I tyle w temacie. Już zaczęli sprzedawać złoto.
samsza
też po artykule miałem wrażenie, że najlepiej byłoby gdyby NBP wyemitował np. euro...
jas2
Narodowy Bank Polski poinformował o stanie aktywów rezerwowych w końcu października. Wyniosły one 144 069,2 mln EUR i tym samym okazały się o 137,2 mln EUR tj. 0,1% wyższe niż w końcu września i jednocześnie o 21 480,6 mln EUR tj. 17,5% wyższe niż przed rokiem. W sprawozdawczości prowadzonej w dolarach rezerwy wyniosły 167 838,5 Narodowy Bank Polski poinformował o stanie aktywów rezerwowych w końcu października. Wyniosły one 144 069,2 mln EUR i tym samym okazały się o 137,2 mln EUR tj. 0,1% wyższe niż w końcu września i jednocześnie o 21 480,6 mln EUR tj. 17,5% wyższe niż przed rokiem. W sprawozdawczości prowadzonej w dolarach rezerwy wyniosły 167 838,5 mln USD tj. o 0,5% więcej niż przed miesiącem i równocześnie o 17,3% więcej niż przed rokiem.
richie12 odpowiada jas2
No i znów sukces! Jesteś nieoceniony

Powiązane: Niespokojnie na rynku walutowym

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki