Aby kraj się wzbogacił, najpierw muszą wzbogacić się niektórzy - powiedział Deng Xiaoping, który pod koniec lat 70. zapoczątkował reformy rynkowe otwierające Chiny na świat. Nowe badania autora "Kapitału w XXI wieku" T. Piketty'ego pokazują skalę zjawiska.


Lata wielkiego skoku i rewolucji kulturalnej po przejęciu przez komunistów władzy za Murem po II wojnie światowej (choć akurat o tym Piketty i spółka w swoim opracowaniu nie wspominają) spowodowały zubożenie chińskiego społeczeństwa, co skutkowało wyrównaniem nierówności majątkowych i dochodowych. W 1978 r. Deng Xiaoping rozpoczął proces stopniowych reform, które napędziły dynamiczny wzrost gospodarki Państwa Środka i wyciągnęły z biedy 800 mln Chińczyków. Ich skutkiem ubocznym był jednak wzrost nierówności.
"Nierówności w Chinach były bliskie krajom nordyckim, a obecnie zbliżają się (rosną - przyp. red.) do poziomu USA" - piszą autorzy tekstu "Capital Accumulation, Private Property And Rising Inequality In China, 1978-2015". Piketty, Yang i Zucman podjęli się zgromadzenia i uporządkowania danych dotyczących akumulacji i dystrybucji dochodu i majątku w Chinach w latach 1978-2015. Z ich badań wynika, że udział dochodów 10% osób o najwyższych dochodach w dochodzie narodowym wzrósł z 27% w 1978 r. do 41% w 2015 r., podczas gdy udział 50% osób o najniższych dochodach spadł z 27% do 15%. Są to jednak wyliczenia oparte na kwotach przed opodatkowaniem.
Warto przy tym podkreślić ogromny wzrost dochodów mieszkańców kraju za Murem - średnio rósł on o 6,2% rocznie, co w ciągu blisko 40 lat dało ponad 800% wzrostu! W przeliczeniu parytetem siły nabywczej na euro z 2015 r. średni miesięczny dochód osoby dorosłej wzrósł z 120 euro do 1000 euro. W przypadku dolnych 50% odnotowano przyrost o 401%, a górnego 0,001% o 3817%, co autorzy zestawiają z 39% i 158% w przypadku Francuzów oraz -1% i 685% w przypadku Amerykanów.
Charakterystyczne dla Chin są wyjątkowo głębokie różnice w dochodach osób mieszkających na terenach miejskich i wiejskich oraz w najbardziej rozwiniętych regionach - wschodzie czy południu - i na biedniejszym zachodzie kraju.

Zdecydowanie pogłębiły się również nierówności majątkowe. Najbogatsze 10% posiada 67,4% majątku, czyli niewiele mniej niż w przypadku USA, a więcej niż we Francji. "Forbes" szacuje majątek najbogatszego Chińczyka - Wanga Jianlina - na 33 mld USD. Drugi jest Jack Ma (28 mld), a trzeci Ma Huateng (25 mld).
Na ironię zakrawa fakt, że komunistyczne władze przez lata starały się wykorzenić tradycyjną chińską kulturę, która jest stosunkowo tolerancyjna wobec nierówności, w przeciwieństwie do oficjalnej linii partii.
Ciekawe są również obserwacje naukowców na temat stopnia upaństwowienia gospodarki. Udział własności publicznej w bogactwie narodowym zmniejszył się z około 70% w 1978 r. do 30% w 2015 r. Jednak w krajach rozwiniętych udział ten jest bliski zeru lub nawet negatywny (dług publiczny przekracza wartość państwowych aktywów np. w USA, Wielkiej Brytanii czy Japonii). "Chiny przestały być komunistyczne, ale nie są całkowicie kapitalistyczne; należy je raczej postrzegać jako gospodarkę mieszaną, z silnym komponentem państwowym" - piszą autorzy.






























































