Zapoczątkowany w latach dziewięćdziesiątych XX wieku trend na zdobywanie wyższego wykształcenia ma negatywne przełożenie na rynek pracy. Rośnie bowiem zapotrzebowanie na pracowników fizycznych, których z roku na rok ubywa.

foto: ingimage
Z każdym rokiem maleje liczba robotników przemysłowych, rzemieślników, operatorów i monterów maszyn oraz pracowników do prac prostych. Stereotypowo pracownik fizyczny kojarzony jest z osobą bez wykształcenia, która nie poradziłaby sobie w pracy umysłowej. W rzeczywistości jednak osoby takie jak elektryk, szlifierz, operator maszyn czy hydraulik muszą posiadać szeroką wiedzę i doświadczenie. Niełatwo je zdobyć, kiedy pracodawcy oferują najniższą krajową.
Na przełomie ostatnich lat gwałtownym zmianom uległa struktura wykształcenia Polaków. Promowanie wyższego wykształcenia jako gwarancji dobrych zarobków i prestiżu społecznego przyczyniło się do wzrostu ilości osób wykształconych z 10 proc. w 2002 roku, do 17 proc. w 2011. W efekcie brakuje osób do wykonywania prostych prac fizycznych.
Wykwalifikowany zarobi więcej
Dobry spawacz czy kierowca cysterny może zarobić nawet 7 tys. zł miesięcznie. W gorszej sytuacji są murarze, sprzedawcy oraz kucharze. W największych miastach za swoje usługi otrzymają od 1500 do 3000 zł miesięcznie. Jest to ciekawe zjawisko, ponieważ - jak wynika z raportu Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej - dotyczącego zawodów deficytowych i nadwyżkowych w 2011 roku, zdecydowanie brakowało robotników gospodarczych (27 tys. ofert bez odzewu), techników prac biurowych (4,5 tys. ofert), pracowników przy pracach prostych (prawie 3 tys. ofert), telemarketerów (2,5 tys. ofert), przedstawicieli handlowych (2,4 tys. ofert) czy sprzątaczek (1,8 tys. ofert).
| »Czy dyscyplinowanie pracowników to już terror psychiczny? |
Z kolei z raportu „Niedobór Talentów” przeprowadzonego w tym roku przez firmę Manpower Group dowiadujemy się, że pracodawcy uskarżali się na trudności w znalezieniu inżynierów, wykwalifikowanych pracowników fizycznych, techników, kierowców, przedstawicieli handlowych, pracowników działów IT, szefów kuchni, menadżerów projektów, operatorów maszyn oraz księgowych.
Pracodawcy sami sobie winni
Praca fizyczna z pewnością nie należy do łatwych. Złe warunki atmosferyczne, przeciążenia, hałas, duża odpowiedzialność i zagrożenie zdrowia – to codzienność w tej branży. Co gorsza, trzeba w tych warunkach wytrwać do 67 roku życia. Wiele osób byłoby gotowych podjąć ten trud, ale za odpowiednim wynagrodzeniem. Rosnące bezrobocie skłania jednak do zainteresowania się nawet najskromniejszymi ofertami, które trafiają do Powiatowych Urzędów Pracy. Obecnie stopa bezrobocia rejestrowanego wynosi 12,4 proc., zaś wskaźnik zatrudnienia osób z wyższym wykształceniem wynosi 76 proc.
Najbardziej poszukiwanym zawodem w Polsce w styczniu tego roku byli pracownicy budownictwa (2,3 tys. ofert), pracownicy sektora metalurgicznego (2,3 tys. ofert), sprzedawcy (2,2 tys. ofert), pracownicy produkcji (2,1 tys. ofert) oraz specjaliści ds. finansów i sprzedaży (2,1 tys. ofert) – wynika z danych EURES. Trudno zatem wytłumaczyć tak niskie wynagrodzenie pracowników fizycznych, przy tak dużym popycie na ich pracę. Jeżeli ta tendencja się utrzyma, rodowitych pracowników z tej branży będzie w Polsce jeszcze mniej, gdyż wyjadą za granicę. Zastąpią ich natomiast pracownicy napływowi, głównie z Chin, Ukrainy i Białorusi.
Justyna Niedbał



























































