Końcówka maja przyniosła długo wyczekiwany spadek cen na stacjach paliw. Jednakże patrząc na stawki w hurcie, ceny detaliczne powinny być zdecydowanie niższe, niż to ma miejsce.


Tydzień temu napisałem, że paliwa mogłyby być tańsze, ale ceny nie za bardzo chcą spadać. Właściciele stacji najwyraźniej wysłuchali moich narzekań i nieco spuścili z tonu. W mijającym tygodniu za litr benzyny Pb95 płacono średnio 6,57 zł/l, czyli o 6 gr/l mniej niż tydzień wcześniej – wynika z danych BM Reflex. Olej napędowy kosztował przeciętnie 6,58 zł/l, a więc również o 6 gr/l mniej. Przez ostatnie dwa tygodnie oba te paliwa potaniały średnio o 10 groszy na litrze. Autogaz tankowano przeciętnie po 2,78 zł/l, a więc o 3 gr/l taniej niż przed tygodniem.
Jednakże w dalszym ciągu zarówno średnie ceny detaliczne Pb95 oraz ON są teraz wyższe, niż były rok temu. Benzyna jest o 6 groszy na litrze droższa niż w maju 2023 roku. W przypadku oleju napędowego różnica ta wynosi 49 gr/l. Jedynie autogaz jest o 17 gr/l tańszy niż rok temu. Zatem najprawdopodobniej w majowym odczycie inflacji CPI ceny paliw przestaną działać dezinflacyjnie.
Właściciele stacji budują marże
Niedawne obniżki cen na stacyjnych pylonach nie powinny nam przysłaniać faktu, że ceny w detalu wciąż znacząco odbiegają od tego, co widzimy na rynku hurtowym. 24 maja Orlen oferował benzynę Eurosuper 95 po 5 018 zł/m3, czyli po ok. 6,17 zł/l brutto. Oznacza to, że średnia cena detaliczna tego paliwa jest aż o 40 groszy na litrze wyższa od ceny w rafinerii. Podobnie było przez poprzednie dwa tygodnie. Jest to poziom implikowanej marży detalicznej dwukrotnie wyższy od historycznej średniej.
Z jeszcze większą różnicą mamy do czynienia w przypadku oleju napędowego, który w piątkowym cenniku płockiej rafinerii kosztował 4 967 zł/m3, co po dodaniu 23% VAT-u daje 6,10 zł/l. W tym przypadku różnica między detalem a hurtem sięga 48 groszy na litrze. Dla porównania, w czerwcu 2023 przy podobnych cenach hurtowych litr ON w detalu kosztował średnio 6,10-6,20 zł. Taki jest zatem potencjał dla obniżek cen detalicznych.

Malejące ceny w polskich rafineriach są odzwierciedleniem zjawisk zachodzących na rynkach światowych. Od kwietniowego szczytu nowojorskie kontrakty terminowe na benzynę potaniały o przeszło 13% i są najniższe od lutego. Z kolei olej napędowy na londyńskiej ICE jest teraz notowany blisko tegorocznych minimów.
Paliwa mogłyby być znacznie tańsze
Ceny paliw mogłyby być znacznie niższe, gdyby nie podatki nakładane i podwyższane przez kolejne rządy niezależnie od ich deklarowanej orientacji politycznej. Zarówno w przypadku benzyny, jak i oleju napędowego, aparat państwa zabiera ponad 40% z każdej złotówki naliczonej przez dystrybutor. Gdyby na przykład stawka VAT nadal wynosiła 8%, to za ON i Pb95 płacilibyśmy ok. 5,60-5,70 zł/l. Nowy rząd mógłby też znieść „opłatę emisyjną” wprowadzoną przez swych poprzedników, co pozwoliłby obniżyć ceny brutto o ok. 10 gr/l.































































