REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Covid-19 zabija dwa razy

2020-12-14 06:44
publikacja
2020-12-14 06:44
Dodaj Bankier.pl w Google

W ubiegłym miesiącu z powodów innych niż zakażenie koronawirusem zmarło niemal 70 proc. więcej osób niż w listopadzie 2019 r. Przyczyną wzrostu liczby tych zgonów jest m.in. ograniczona dostępność do leczenia - pisze poniedziałkowy "DGP".

Covid-19 zabija dwa razy
Covid-19 zabija dwa razy
fot. Filip Błażejowski / / FORUM

Z danych NFZ, o które poprosił "DGP", wynika wyraźnie, że dostęp do leczenia chorób, które najczęściej przyczyniają się do śmierci, pogorszył się wraz z pandemią. "Chodzi o kardiologię, onkologię i choroby płuc. I choć były momenty, kiedy leczenie wracało do poziomu z poprzedniego roku, to bilans od marca do października jest zdecydowanie ujemny" - pisze gazeta.

Jak czytamy, specjaliści odnotowali pół miliona mniej wizyt kardiologicznych, przestała też działać kompleksowa opieka kardiologiczna, która obniżała śmiertelność nawet o 20 proc. "Ośrodek, z którym współpracowaliśmy, został zamieniony w szpital covidowy. Musieliśmy w związku z tym zawiesić współpracę, a co za tym idzie – program leczenia kardiologicznego" - powiedział "DGP" lekarz ze szpitala klinicznego w stolicy. Medycy mówią wprost: doszło do sytuacji, w której na porządku dziennym są zawały "przechodzone". Pacjenci odczuwający ból w klatce piersiowej nie zgłaszają się bowiem do szpitali - pisze dziennik.

Gazeta zwraca również uwagę, że jeszcze gorzej jest z leczeniem chorób płuc w warunkach szpitalnych. Liczba udzielonych świadczeń przez ostatnie osiem miesięcy spadła o niemal 40 proc. Jednym z powodów jest to, że oddziały zostały przeznaczone dla pacjentów z koronawirusem, u których problemy z oddychaniem to jedno z najczęstszych powikłań.

Nawet w onkologii, którą starano się oszczędzić, liczba wykrywanych przypadków podczas pandemii znacznie się zmniejszyła w porównaniu z rokiem poprzednim. Utrudniony dostęp do POZ sprawia, że lekarze rodzinni wychwytują o jedną trzecią mniej pacjentów z rakiem. "Dzwonkiem alarmowym jest sytuacja w psychiatrii. Spadła liczba przyjęć w szpitalach, co jest związane m.in. z zamknięciem wielu oddziałów z powodu ujawnionych ognisk koronawirusa. Tymczasem zapotrzebowanie na leczenie nie zmalało, czego dowodem jest szybująca w górę liczba wizyt u specjalistów. Tylko w październiku psychiatrzy oferujący usługi w publicznym systemie odnotowali 100 tys. więcej wizyt niż rok temu" - czytamy.

Wakacje na giełdzie

Jak jednak podkreśla dziennik, resort zdrowia dostrzega problem. Bierze pod uwagę oddzielenie od stycznia pacjentów covidowych i niecovidowych. Wszystko po to, by część placówek mogła zacząć przyjmować chorych na pełnych obrotach. (PAP)

nmk/ itm/

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (20)

dodaj komentarz
iwonka50
No łał. Naprawdę? Zamknięte szpitale i przychodnie generują dodatkowe śmierci? Kto by się spodziewał?
marianpazdzioch
Pieniądze przepuścili na łapówki wyborcze i tępą propagandę w stylu gierkowskim. No to emeryci (ich elektorat) "zdychają sobie pod płotem". Dokładnie tak jak to lubią straszyć socjaliści. Tylko, że oni obiecywali że do tego nie dojdzie pod ich świetnymi rządami.
samsza
Nie da się oddzielić pacjentów covidowych i niecovidowych.
W państwie sanacyjnym najmniejsza rzecz musi być regulowana i nadzorowana przez ministra.
Dlatego covid jest świetny na tego typu zapędy, ośmiesza ich z każdą kolejną decyzją.
W takiej rzeczywistości, gdzie nikt nie odda prawa decyzji dyrektorom szpitali jedyną racjonalną
Nie da się oddzielić pacjentów covidowych i niecovidowych.
W państwie sanacyjnym najmniejsza rzecz musi być regulowana i nadzorowana przez ministra.
Dlatego covid jest świetny na tego typu zapędy, ośmiesza ich z każdą kolejną decyzją.
W takiej rzeczywistości, gdzie nikt nie odda prawa decyzji dyrektorom szpitali jedyną racjonalną strategią byłaby decentralizacja i oddanie całej władzy covidowej samorządom, bo przecież sytuacja epidemiczna jest inne na wsi, inna w mieście, inna między regionami. Przykładem pozytywnym jest decyzja kukizowego prezydenta, który otworzył cmentarze 1 listopada i wszystko było ok. Po jakimś czasie konieczność władzy covidowej sama zniknie.
atx
i ta jednaimienność zrazi ludzi od szpitala na kilka lat
nawet po wypadku wole się leczyć prywatnie ...a napewno się nie ubezpiecze
walcie się "lekarze"
secundus
to może by tak zaocznie wykonać wyrok na premierze i ministrze zdrowia? świat będzie lepszy
zenonn
Wiek temu była pandemia grypy hiszpanki. Nie wiadomo skąd się wzięła ani dlaczego zanikła. Medycy udawali, że leczyli. Ilu zabili nie wie nikt.
Teraz sprzedajni politycy na usługach światowej finansjery ogłosili plandemię.
Za jakiś czas będą szczepić wszystkich. Szczepienie będzie trwało wiele lat.
zenonn odpowiada zenonn
Zacznie się od szczepienia mających częsty kontakt z zarazą, medyków. Prawie wszyscy już przeszli zarażenie. Ozdrowieńców będą szczepić. Przechorowanie grypy ani grypy-19 nie daje odporności. Potrzebują osocza ozdrowieńców, ponoć leczy. Trzeba po utoczeniu krwi zaszczepić.
Fuj
prawdziwynierobot odpowiada zenonn
to przechorowanie covida nie daje odporności, a osocze osoby, która przechorowała covid daje taką odporność/leczy?
shadow_xx odpowiada prawdziwynierobot
W telewizji wszystko jest możliwe. Tam przedstawią takie cuda jakie tylko chcesz.
dmamwas odpowiada zenonn
Hiszpanka zaczela sie wlasnie od szczepien...

Powiązane: Koronawirus w Polsce

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki