Brytyjska partia Liberalni Demokraci zaproponowała, by do 2040 roku z tamtejszych dróg zniknęły wszystkie samochody z silnikami benzynowymi i diesla, z wyjątkiem tych służących do transportu towarów. Dozwolone miałyby być tylko pojazdy z napędami elektrycznymi i hybrydowymi.

Źródło: Thinkstock
Członkowie partii współrządzącej Zjednoczonym Królestwem będą głosować nad wprowadzeniem kontrowersyjnych zapisów do swojego programu podczas najbliższej konferencji w Glasgow w przyszłym miesiącu. Liberalni Demokraci chcą, by do momentu wejścia w życie nowych przepisów w 2040 roku, obowiązywały wyższe podatki na benzynę i olej napędowy. Ma to przekonać kierowców do ekologicznych rozwiązań motoryzacyjnych.
Propozycja jest elementem szerszego planu, który zakłada ewolucję gospodarki kraju do "Zeroemisyjnej Wielkiej Brytanii". Partia proponuje także wprowadzenie dodatkowych opłat drogowych na najbardziej ruchliwych odcinkach, zmianę przepisów dotyczących opodatkowania transportu lotniczego i rozwój energetyki jądrowej.
Liberalni Demokraci mocno liczą również na postęp w pracach przy wydobyciu gazu i ropy z łupków. Równocześnie podkreślają, że powinny być one prowadzone z uwzględnieniem woli mieszkańców i z poszanowaniem środowiska naturalnego. Szacuje się, że w Wielkiej Brytanii mogą znajdować się złoża liczące 1,3 biliona m3gazu łupkowego.

Liberalni Demokracji szukają sposobu na odzyskanie poparcia wyborców. Trzeciej sile w brytyjskim parlamencie wyrasta poważny konkurent - wolnorynkowa i eurosceptyczna UKIP Nigela Faragea. Partia musi szukać rozgłosu, dlatego dyskusyjne i nietuzinkowe postulaty, które przyciągają uwagę opinii publicznej, nie powinny dziwić.
Samochody z silnikami benzynowymi i diesla miałyby zniknąć dopiero w 2040 roku. Blisko trzydziestoletnia perspektywa realizacji projektu wydaje się bardzo odległa. Nie wiadomo, jak do tego czasu będzie się rozwijała branża motoryzacyjna. Można jednak oczekiwać, że postęp technologiczny pozwoli zrezygnować z najpopularniejszych obecnie napędów, na rzecz tanich i proekologicznych odpowiedników. Być może pomysł Liberalnych Demokratów nie jest tak abstrakcyjny, jak wydaje się na pierwszy rzut oka.
Maciej Kalwasiński, Bankier.pl



























































