REKLAMA

Bot z lekarskim certyfikatem. "Receptomaty" i medycy pod lupą ZUS-u

2025-11-28 05:37
publikacja
2025-11-28 05:37
Dodaj Bankier.pl w Google

Przybywa postępowań dyscyplinarnych wobec lekarzy pracujących w „receptomatach” lub „zwolnieniomatach”, a więc de facto udostępniających swój certyfikat ZUS internetowym botom - czytamy w „Gazecie Wyborczej”.

Bot z lekarskim certyfikatem. "Receptomaty" i medycy pod lupą ZUS-u
Bot z lekarskim certyfikatem. "Receptomaty" i medycy pod lupą ZUS-u
/ Shutterstock

- Zaczęły się ataki hakerskie. I stają się już częścią tego biznesu - mówi „GW” rzecznik Naczelnej Izby Lekarskiej Jakub Kosikowski. Celem ataku jest certyfikat ZUS, dzięki któremu lekarz może wystawiać zwolnienia i recepty online.

Jak podaje gazeta, scenariusz wygląda mniej więcej tak: lekarz dostaje sms o treści „Certyfikat ZUS zostanie zawieszony, prosimy o ponowne zalogowanie w celu zaktualizowania”. Jeśli kliknie w link, przechodzi na stronę do złudzenia przypominającą aplikację mObywatel. A stąd już krótka droga do kradzieży certyfikatu. Ale niektórzy lekarze świadomie udostępniają firmom swoje certyfikaty ZUS. Bo to szybki i łatwy zarobek.

Reklama

Kosikowski potwierdza: po drugiej stronie internetowych „receptomatów” lub „zwolnieniomatów” siedzą boty. Mogą nawet zadać użytkownikowi kilka rutynowych pytań na czacie, ale recepty, czy L4 wystawiają z automatu. I masowo. Liczby idą w setki lub tysiące w ciągu doby.

Zdarza się, że lekarz o masowym wystawianiu przez siebie recept czy zwolnień dowiaduje się z ZUS-u lub Naczelnego Sądu Lekarskiego. Albo od pacjentów, którzy kontaktują się z nim prywatnymi kanałami. Okazuje się wówczas, że doszło do kradzieży certyfikatu. - To wciąż pojedyncze sytuacje. Zwykle kończą się tak, że lekarz po prostu blokuje swój certyfikat i wyrabia nowy. Nie słyszałem, aby kiedykolwiek udało się wyciągnąć konsekwencje wobec firm, które certyfikat od lekarza wykradły - mówi dziennikowi rzecznik NIL.

Wakacje na giełdzie

Rozmówca „GW” podkreśla, że NIL od dawna domaga się od rządzących stosownych regulacji prawnych, które pozwoliłyby ukrócić działanie internetowych „receptomatów” i „zwolnieniomatów”. Wskazuje, że problem zaczął się ok. 2022 r. - Jest rok 2025 i dotąd nic się nie zmieniło. (...) W internecie mnożą się spółki oferujące tego typu usługi, których wraz z rozwojem nowych technologii będzie tylko przybywać. Z odpowiedzi, które dostajemy od decydentów można wyczytać, że rozwiązanie problemu się nie opłaca, bo telemedycyna to popularna w społeczeństwie forma konsultacji z lekarzem, która dodatkowo odciąża NFZ - mówi gazecie Kosikowski. (PAP)

mow/wr/

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (1)

dodaj komentarz
klimaciarz
90% lekarzyn, to recepromaty, których pdstawowym zadaniem jest dbać o zyski Wielkiej Farmacji.
Jak ktoś chce z tym polemizować, to zachęcam do zweryfikowania statystyk skuteczności leczenia chorób, w Polsce.

Powiązane: Zdrowie

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki