REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Biedronka, Lidl i Kaufland wygrywają z małymi sklepami

2013-01-03 06:15
publikacja
2013-01-03 06:15
Dodaj Bankier.pl w Google

Prognozy dla handlu detalicznego nie są najlepsze. W ostatnich miesiącach 2012 roku obroty spadały i nic nie wskazuje na to, że w najbliższym czasie tendencja się odwróci. Ciężkie czasy czekają przede wszystkim małych sklepikarzy, szczególnie w mniejszych miejscowościach.

Małe sklepy wciąż przegrywają z dyskontami
Źródło: Stockbyte/ Thinkstock

Trudna sytuacja małych sklepów to efekt coraz większej liczby powstających dyskontów. Szansą na utrzymanie się na rynku w wielu przypadkach może być integracja z innymi małymi sklepami lub działalność w układzie franczyzy.

 - Rok 2013 będzie trudny dla handlu, w szczególności dla tego niedużego, niezrzeszonego handlu i mniejszych sklepów, które nie dość że borykają się z trudną sytuacją ekonomiczną, to są jeszcze dociążane przez bardzo silnie i rozwijające się dyskonty - mówi Agencji Informacyjnej Newseria Maciej Ptaszyński, dyrektor generalny Polskiej Izby Handlu.

Jak wynika z raportu firmy PMR, udział dyskontów w wartym obecnie 230 mld zł rynku artykułów spożywczych, sięga 17 proc. To dwa razy więcej niż pięć lat temu. W największym stopniu jest to wpływ Biedronki, która ma w tej chwili ponad 2,1 tys. sklepów, do 2015 roku ma ich być około 3 tys. W siłę rosną także inne sieci, m.in. Lidl i Kaufland.


»Portugalia walczy z właścicielem Biedronki

 - Ekspansja dyskontów w mniejszych miastach jest coraz bardziej agresywna. Można znaleźć na mapie Polski miejscowości, gdzie jest 16 tys. mieszkańców i pięć dyskontów, więc cały inny drobny handel w takiej miejscowości nie ma prawa przetrwać - zauważa Maciej Ptaszyński.

O ile w 2007 roku na milion mieszkańców przypadały 43 dyskonty, o tyle w 2012 roku ich liczba zwiększyła się do 77. W tym czasie liczba hipermarketów na milion mieszkańców wzrosła z 8 do 11. Raport PMR wskazuje, że w 2015 roku liczba dyskontów przekroczy 100 na milion Polaków i będą one odpowiadać za 25 proc. rynku spożywczego.

Jak podkreśla Maciej Ptaszyński, ratunkiem dla małego handlu mogą być przede wszystkim rozważne decyzje władz samorządowych, które wydają zezwolenia na budowę nowego dyskontu czy hipermarketu. Tym bardziej, że jak wskazuje nie zawsze jest to korzystne dla rozwoju danej miejscowości i lokalnej społeczności.

Wakacje na giełdzie
 Tak manipulują nami sklepy»Tak manipulują nami sklepy. Bądź sprytniejszy niż one

- Jeśli władze danej miejscowości wydają zezwolenie na piąty dyskont, powinny się zastanowić, jaki skutek będzie to miało dla całego handlu - apeluje dyrektor generalny Polskiej Izby Handlu.  To się wydaje bardzo atrakcyjne z punktu widzenia zagospodarowania i rozwoju miasta, ale na krótką metę. Ocenia się, że jedno miejsce pracy w dyskoncie kosztuje około pięciu miejsc pracy w handlu tradycyjnym. A to może oznaczać, że mieszkańcy będą musieli szukać pracy w innym mieście.

Zdaniem dyrektora PIH rozwiązaniem dla małych i średnich firm może się okazać zmiana modelu biznesowego.

 - Szansą dla polskiego handlu jest integrowanie się, np. na zasadzie franczyzy czy po to, by uzyskiwać lepsze warunki zakupu u producentów, a więc integracja m.in. przez dystrybucję. Promujemy takie rozwiązania integracyjne, franczyzowe. Dużo firm zrzeszonych w PIH działa na zasadzie franczyzy i te mają większe szanse przetrwania niż pojedyncze firmy handlowe - podkreśla Maciej Ptaszyński.


/ newseria.pl
Źródło:
Tematy
Pora na MG HS Hybrid+! Zyskaj rabat aż do 15 000 zł.
Pora na MG HS Hybrid+! Zyskaj rabat aż do 15 000 zł.

Komentarze (4)

dodaj komentarz
~ZNAWCA TEMATU
ZDZIADOWANY NAROD NIE JEST STAC UTRZYMAC LOKALNYCH MALYCH SKLEPIKOW! WYGINA JAK DINOSAURY !!!!!!!!!!!!
~piotrcich
Pan z PIH powtarza slogany.Spec od handlu,jak z koziej pupy trąba,swoje mądrości ,niech sobie w buty wsadzi i sprawdzi ile sklepów korzystających z franczyzy padło lub funkcjonuje na granicy bankructwa .Spora grupa franczyzodawców wyciska swoich członków jak cytryny
Liczy się lokalizacja-ceny-asortyment .Niestety dyskonty i
Pan z PIH powtarza slogany.Spec od handlu,jak z koziej pupy trąba,swoje mądrości ,niech sobie w buty wsadzi i sprawdzi ile sklepów korzystających z franczyzy padło lub funkcjonuje na granicy bankructwa .Spora grupa franczyzodawców wyciska swoich członków jak cytryny
Liczy się lokalizacja-ceny-asortyment .Niestety dyskonty i markety powstają w atrakcyjnych lokalizacjach,korzystają z pakietów ulg i zwolnień podatkowych,transferują nieopodatkowane zyski do centrali i są bardzo przyjaźnie traktowane przez włodarzy.W kraju ,gdzie kpi i wyśmiewa się polityka kupującego w Polskim sklepie a premier tego kraju w błysku fleszy rabi zakupy w zagranicznym dyskoncie wiadomo kto ma przetrwać a kto ma być wyrobnikiem.
~rudaa
w mojej rodzinnej miejscowosci liczacej 16tys mieszkancow K zajmuje 3 miejsce w kraju pod wzgledem obrotu.hm.
~pegasuss
głupi , przekupni urzędnicy (za kilko cukru sprzedaliby własnych rodziców) , duże sklepy wykończą mniejsze , a później i tak zrobią z cenami co będą chcieć , a my będziemy mieli dalszy wzrost bezrobotnych.

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki