14.04. Warszawa (PAP) - Obawy RPP o to, że rynek pracy będzie motorem napędzającym inflację są mniejsze - ocenił w czwartek prezes Narodowego Banku Polskiego Marek Belka. Jego zdaniem wartość oczekiwań inflacyjnych dla prowadzenia polityki pieniężnej jest ograniczona.
"Byłbym zdziwiony, gdyby (wynagrodzenia - PAP) rosły szybciej od oczekiwań. (...) Nie spodziewam się szczególnych niespodzianek na rynku pracy. Sytuację mamy tu dość ciekawą, i w gruncie rzeczy, bardzo dobrą, gdyż mamy coś, na co czekaliśmy dużo lat, mianowicie rosnącą aktywność zawodową" - powiedział Belka w TVN CNBC.
"Nasze obawy o to, że rynek pracy będzie motorem napędzającym inflację są mniejsze, gdyż podaż pracy rośnie" - dodał.
Zobacz także
"Presja płacowa zależy bardziej od sytuacji popytowej niż od wskaźnika inflacji czy presji związków zawodowych, nie lekceważąc tego, co może się wydarzyć w KGHM czy innych dużych spółkach. (...) Efekt drugiej rundy, o którym myślimy, prawdopodobnie będzie słabszy niż ten, którym się parę lat temu straszyliśmy czy ten który był rzeczywistością gospodarki lat 70. Nie należy tego lekceważyć, ale nie można z tym przesadzać" - powiedział prezes NBP.

Komentuje analityk Bankier.pl, Krzysztof Kolany |
|
Faktem jest, że sytuacja na rynku pracy z punktu widzenia pracownika jest nieciekawa: bezrobocie pozostaje wysokie, a realne płace maleją. Z drugiej strony nie jest prawdą, iż przyczyny inflacji są tylko zewnętrzne. Pracownicy połączeni w silne grupy nacisku (górnicy, nauczyciele) oraz menedżerowie i specjaliści mogą w tym roku liczyć na spore podwyżki płac, co z kolei napędzi wzrost cen w gospodarce (co uderzy w słabsze grupy społeczne).
Drugim wewnętrznym motorem napędzającym inflację jest przyspieszający wzrost produkcji pieniądza: w marcu agregat M3 był aż o 10,8% wyższy niż rok temu. Nadmiar pieniądza wpada do gospodarki, pobudzając przede wszystkim wzrost cen, za co bezpośrednią odpowiedzialność ponosi sektor bankowy sterowany przez RPP. Faktem są też rosnące oczekiwania inflacyjne zarówno gospodarstw domowych jak i rynków finansowych. Prezes NBP usiłuje je ignorować, aby jak najdłużej utrzymać jak najniższe stopy procentowe. Tyle że na dłuższą metę to właśnie zbyt wysoka inflacja stanowi główne zagrożenie dla gospodarki. Brak działań dziś będzie wymagał znacznie mocniejszych podwyżek stóp za kilka kwartałów. |
Zdaniem Belki wartość oczekiwań inflacyjnych dla prowadzenia polityki pieniężnej jest ograniczona.
"Patrząc na kształtowanie się oczekiwań inflacyjnych w ciągu ostatnich 8 lat, to są one idealnie takie same jak bieżąca inflacja, więc te oczekiwania nie mają charakteru racjonalnego, w sensie ekonomicznym, tylko reaktywne, więc ich wartość z punktu widzenia prowadzenia polityki monetarnej jest ograniczona" - powiedział Belka.
Prezes NBP powiedział też, że polityka pieniężna ma pewien określony kierunek, który został nadany jakiś czas temu i będzie on realizowany
"Wielokrotnie mówię, że decyzje dotyczące stóp proc. nie są podejmowane przede wszystkim w oparciu o ostatnie dane statystyczne z poprzedniego miesiąca. (...) Myślę, że polityka pieniężna ma pewien określony kierunek, który został określony jakiś czas temu i on będzie realizowany" - powiedział.
"Odczyt inflacji z dnia wczorajszego pogarsza, podnosi nasze projekcje ścieżki inflacyjnej w górę, natomiast jak każdy szok podażowy z definicji ma charakter krótkotrwały, więc można powiedzieć, że ta bardzo wysoka inflacja, zwłaszcza z miesiąca na miesiąc, ona ma dużą dynamikę, ale ustanie" - dodał.
Zdaniem Belki, RPP nie spóźniła się z rozpoczęciem cyklu podwyżek stóp procentowych i nie powinna podnosić stóp już w zeszłym roku.
"Nie podzielam tych poglądów. Czy podwyżka stóp procentowych pół roku wcześniej zmieniłaby oczekiwania inflacyjne? Ja myślę, że nie. Jedyny skutek, który miałby miejsce to wyższe stopy i gospodarka w trochę gorszym stanie. Ale to byłaby nie tyle zapobiegawcza podwyżka, ile na wszelki wypadek" - powiedział. (PAP)
fdu/ jtt/ drag/
» Podaż pieniądza M3 wzrosła o 10,8% r/r do 799,33 mld zł na koniec marca
» PKB rośnie, Polacy tego nie odczuwają. Dlaczego?
» Przyszła pora zapłaty za polski cud gospodarczy













Faktem jest, że sytuacja na rynku pracy z punktu widzenia pracownika jest nieciekawa: bezrobocie pozostaje wysokie, a realne płace maleją. Z drugiej strony nie jest prawdą, iż przyczyny inflacji są tylko zewnętrzne. Pracownicy połączeni w silne grupy nacisku (górnicy, nauczyciele) oraz menedżerowie i specjaliści mogą w tym roku liczyć na spore podwyżki płac, co z kolei napędzi wzrost cen w gospodarce (co uderzy w słabsze grupy społeczne).


















































