W odróżnieniu do banków centralnych innych krajów Narodowy Bank Polski nie musi prowadzić "niekonwencjonalnej" polityki centralnej, czyli skupowania aktywów i utrzymywaniu ultraniskich stóp procentowych - mówił w środę w Sejmie szef NBP Marek Belka. Sejm zajął się sprawozdaniem z działalności Narodowego Banku Narodowego za 2012 r.
Prezes banku centralnego przedstawiał posłom sprawozdanie z działalności NBP w 2012 r. Jak wyjaśniał, polityka pieniężna w przypadku NBP oznacza głównie politykę stóp procentowych. "Jest tak dlatego, bo Polska jest w sytuacji na tyle korzystnej, na tyle normalnej, że nie uciekamy się w polityce pieniężnej - jak większość banków centralnych w świecie - do tzw. polityki niekonwencjonalnej" - podkreślał.
| » Marek Belka: nie chciałem uderzyć w złotego |
Tłumaczył, że taka "niekonwencjonalna" polityka polega na utrzymywaniu stóp procentowych na ultraniskim, niekiedy nawet na ujemnym nominalnie poziomie i dostarczaniu "po cenach zero" nieograniczonej ilości płynności.
"My tego nie musimy robić, bo sektor bankowy w Polsce jest płynny. Jeśli mamy jakiekolwiek problemy, to właśnie z nadmierną nadpłynnością, której 'sterylizacja' kosztuje" - podkreślał.

![]() |
| »Zmagasz się z kredytem w CHF? Opowiedz nam o tym i ciesz się z wygranej! |
Belka przypominał, że banki centralne różnych krajów stosują też politykę bezpośredniej interwencji na rynkach aktywów, przede wszystkim obligacji, papierów dłużnych państwa i papierów dłużnych korporacyjnych. "My tego nie robimy, nie musimy robić, a niekiedy wzorem Europejskiego Banku Centralnego, jest to w Polsce - jeżeli nie zabronione - to przynajmniej utrudnione" - oświadczył.
Niższe stopy wpływają słabiej na koniunkturę w Polsce
Wpływ niższych stóp procentowych na koniunkturę gospodarczą w Polsce jest nieco słabszy niż w krajach Europy Zachodniej - powiedział w środę w Sejmie prezes NBP Marek Belka. Polacy są mniej zadłużeni w porównaniu z większością mieszkańców innych krajów europejskich.
Szef NBP wskazał, że niższe stopy procentowe oznaczają niższy koszt kredytu. Jak mówił, jest to czynnik sprzyjający poprawie koniunktury gospodarczej, ale oddziałuje z pewnym opóźnieniem, nawet kilku kwartałów. Ekonomiści twierdzą, że czynnik ten zaczyna być widoczny po ok. półtora roku.
| » Rostowski: jest przestrzeń dla znacznie większych obniżek stóp |
Jego zdaniem, obecne niskie stopy procentowe powinny wpływać na ożywienie koniunktury kredytowej wcześniej, niż za półtora roku - jak wskazuje literatura ekonomiczna.
Kredyt dla biednych ludzi
"W Polsce ten wpływ na koniunkturę gospodarczą jest nieco słabszy niż w krajach Europy Zachodniej. Polacy są stosunkowo mało zadłużeni i stosunkowo oszczędnie korzystają z kredytu w porównaniu z większością krajów europejskich" - podkreślił. Dodał, że jedyną kategorią kredytów, która w Polsce jest popularna i w relacji do PKB jest na tym samym poziomie, co w krajach Unii Europejskiej, to kredyt konsumpcyjny. "Tzw. kredyt dla biednych ludzi" - powiedział.
Belka zwrócił uwagę, że kredyt hipoteczny oraz kredyty dla przedsiębiorstw są w Polsce na bardzo niskim poziomie. Jak mówił, firmy korzystają z tego, że w Polsce marże zysku są wyjątkowe wysokie na tle europejskim. "W związku z tym, mogą swoje potrzeby rozwojowe i bieżące finansować z własnych środków, nie uciekając się do kredytu bankowego" - powiedział. (PAP)
Inne kraje nam zazdroszczą systemu bankowego
Polski system bankowy jest przedmiotem zazdrości innych krajów - powiedział Marek Belka. Dodał, że nasz system jest bezpieczny i bardzo dobrze nadzorowany przez Urząd Komisji Nadzoru Finansowego.
"Polski system bankowy jest przykładem systemu bankowego, który z pewnych punktów widzenia, jest dzisiaj przedmiotem zazdrości innych krajów. Bo jest to system bankowy dobrze skapitalizowany, pewny, nieduży, a więc taki, którego problemy nie destabilizują całego kraju" - ocenił prezes NBP.
Jak mówił Belka, polski system bankowy jest bezpieczny i bardzo dobrze nadzorowany przez Urząd Komisji Nadzoru Finansowego oraz KNF, która jest ciałem decyzyjnym, władczym wobec Urzędu.
"Jest to system bankowy (...) zróżnicowany, mniej scentralizowany, niż w większości krajów europejskich. W tym systemie jest miejsce zarówno na duże banki, jak i banki średnie i małe" - podkreślił.
| » Belka: bankom w Polsce żyje się zbyt łatwo |
"Jeżeli dzisiaj, w sposób gorączkowy, świat próbuje przywrócić właściwe proporcje w systemie finansowym, to tak naprawdę im chodzi o to - to jest nie do osiągnięcia przynajmniej na krótką metę - by ten system bankowy w świecie był podobny do naszego" - powiedział.
Szef NBP ocenił, że nawet najlepsze nadzorowanie poszczególnych instytucji finansowych i banków nie jest wystarczające. "Zwykle się tak zdarza, że w określonych warunkach gospodarczych - w okresie prosperity - każdy bank z osobna wygląda wspaniale. Wszystkie współczynniki bezpieczeństwa wyglądają znakomicie. Tylko, że wszystkie banki wtedy poruszają się w jednym kierunku" - powiedział.
Nie jesteśmy ofiarami, dlatego zarabiamy na rezerwach
Gdybyśmy nic nie robili z rezerwami walutowymi, to ponosilibyśmy straty, ale my nie jesteśmy takie ofermy, dlatego na koniec roku osiągnęliśmy 5,5 mld zł zysku NBP - mówił Marek Belka.
Szef NBP stwierdził - przedstawiając sprawozdanie z działalności banku w 2012 r. - że od dwóch miesięcy Polska ma nadwyżkę na rachunku bieżącym. "Wydaje się, że ta zmiana nie jest wyłącznie spowodowana osłabieniem koniunktury w Polsce, ale mamy do czynienia także z pewnymi zmianami strukturalnymi" - podkreślił.
Wyjaśniał, że oznacza to, iż Polska jest w dalszym ciągu atrakcyjna i kapitał do nas napływa. "Nie my finansujemy świat, tylko świat nas" - mówił. Belka przypomniał, że część pieniędzy, które "wypływają" z Polski jako dochody inwestorów zagranicznych automatycznie jest inwestowane w naszym kraju.
Jak zaznaczył, poziom aktywów rezerwowych Polski, czyli 83 mld dol., oceniany jest jako wysoki przez instytucje międzynarodowe. "Gdybyśmy nic nie robili w zarządzaniu rezerwami walutowymi, to ponosilibyśmy straty, zamiast przynosić do budżetu państwa wpłaty. Dlaczego? Dlatego, że stopy procentowe na świecie są tak niskie, że przychodowość naszych rezerw jest też odpowiednio niska" - mówił. Dodał, że rezerwy trzyma się nie dla zysku, ale dla bezpieczeństwa. W związku z tym, że rezerwy muszą być płynne, muszą być lokowane w papiery krótkoterminowe, które są bardzo nisko oprocentowane - tłumaczył szef NBP.
Jak podkreślił, bank centralny musi też absorbować nadpłynność banków za pomocą emisji tygodniowych papierów wartościowych, zwanych bonami pieniężnymi. Zaznaczył, że rentowność tych bonów wynosi teraz 2,5 proc., ale jeszcze w zeszłym roku wynosiła 4,75 proc.
"Nasze wydatki związane z tzw. sterylizacją rynku pieniężnego byłyby wyższe, niż przychody z biernego inwestowania naszych rezerw. Ale my nie jesteśmy takie ofermy (...) Zarządzamy tymi rezerwami aktywnie - sprzedając drogo, kupując tanio. W efekcie na koniec zeszłego roku osiągnęliśmy (NBP - PAP) zysk 5,5 mld złotych" - wyjaśniał posłom.
Zastrzegł, że nie jest w stanie powiedzieć, jaki będzie zysk NBP w 2013 r., bo to zależy m.in. od kursu złotego na ostatni dzień grudnia.
Stabilny poziom stóp procentowych powinien odstraszyć spekulantów
Zapowiedź utrzymania obecnego poziomu stóp procentowych na poziomie 2,5 proc. powinna odstraszyć spekulantów, którzy chcieliby inwestować w polskie skarbowe papiery wartościowe - ocenił Marek Belka.
Prezes NBP zwrócił uwagę, że dysparytet stóp procentowych między światem a Polską był bardzo wysoki. "Mniej więcej o połowę się obniżył, ale był motorem napływu kapitału portfelowego do Polski i entuzjastycznego popytu światowego na polskie skarbowe papiery wartościowe" - dodał.
Ocenił, że wśród tych inwestorów byli tacy, którzy chcieli inwestować w dłuższym terminie jak i spekulanci. "Chcielibyśmy uniknąć nadmiernego uzależnienia naszego rynku skarbowych papierów wartościowe od inwestorów zagranicznych. Nadmiernego, to nie oznacza, że chcielibyśmy ich wypłoszyć. W związku z tym powinniśmy tym inwestorom przekazać jasny komunikat. Tym komunikatem była zapowiedź utrzymywania obecnego poziomu stóp procentowych na pewnym poziomie przez dłuższy czas, co najmniej do końca roku" - dodał.
Belka zaznaczył, że utrzymywanie stóp procentowych na stabilnym poziomie powinno także odstraszyć spekulantów, którzy chcieliby grać na skarbowych papierach wartościowych.
"Utrzymując niskie, ale na pewnym poziomie stabilne stopy (procentowe - PAP) pozwalamy rynkowi się ustabilizować, pozwalamy ustabilizować oczekiwania dotyczące tego, co na polskim rynku papierów wartościowych będzie się działo i to jest wielka wartość" - zauważył szef NBP.
Dodał, że dalsze obniżanie stóp procentowych miałoby sens "gdyby wpływało na rentowność skarbowych panierów wartościowych, ale tak przesłało być". "Rentowność się ustabilizowała na poziomie znacząco wyższym od stóp referencyjnych NBP i właściwie pozostaje już niezależna od tego, co się dzieje w NBP. Banki funkcjonujące w Polsce znów mają powód żeby ewentualnie zwiększać swoje zaangażowanie w skarbowe papiery wartościowe, bo ich rentowność jest wyższa (...)" - ocenił Belka. (PAP)
dol/ stk/ drag/ mick/ mki/



























































