W sobotę wybuch w składzie paliwa w Sewastopolu na okupowanym przez Rosjan Krymie, co wywołało panikę. Zgodnie z ukraińskimi doniesieniami kierownictwo rosyjskich spółek państwowych polecono przygotowanie do ewakuacji.


Władze w Kijowie nie odniosły się oficjalnie do informacji mediów odnośnie do pożaru składu paliwa, ale wicepremier Ukrainy Mychajło Fedorow zamieścił na Telegramie zdjęcia płonącego składu z dopiskiem: "Sewastopol. Przygotowanie do sezonu wakacyjnego. Dzień dobry."
Według portalu "Ukraińska Prawda" pożar został spowodowany przez bezzałogowy statek powietrzny, najpewniej ukraińskiego drona. Nikt nie został ranny. Pożar objął powierzchnię około 1000 metrów kw. Na miejscu pracuje 18 zastępów straży pożarnej.
Wskutek wybuchu w Sewastopolu zniszczonych zostało ok. 10 zbiorników z produktami naftowymi o łącznej pojemności ok. 40 tys. ton - powiedział w sobotę Andrij Jusow, przedstawiciel ukraińskiego wywiadu wojskowego (HUR)., cytowany przez portal RBK-Ukraina.
Te produkty naftowe miały być wykorzystane na potrzeby rosyjskiej Floty Czarnomorskiej - przekazał.

Jusow ocenił, że sobotni wybuch to "boska kara, między innymi za zabitych cywilów w Humaniu, wśród których jest pięcioro dzieci". Jak dodał, "ta kara będzie długotrwała". W ostrzale Humania zginęły 23 osoby.
Polecił wszystkim mieszkańcom Krymu, by w najbliższym czasie nie przebywali w okolicy obiektów wojskowych i innych obiektów wykorzystywanych przez armię rosyjską.
Panika na Krymie?
"W tymczasowo okupowanym Sewastopolu jest niespokojnie" - podkreśla w porannym komunikacie ukraiński sztab.
"W związku z tym w mieście zaczęły krążyć paniczne pogłoski o tym, że rosyjska obrona przeciwlotnicza nie jest w stanie zagwarantować bezpieczeństwa własnym obiektom strategicznym" - czytamy.
"Czując początek tak zwanego gorącego sezonu kurortowego na tymczasowo okupowanym Krymie, rosyjscy wojskowi zaczęli pisać wnioski o urlop, w których wskazują jako miejsce wyjazdu kontynentalną Rosję" - podaje sztab.
Ewakuacja albo schrony
Atak pojawia się w momencie, w którym podobno Kreml wydał zalecenia dla państwowych banków, jak i dyrekcji koli krymskich, by przygotowali się do ewakuacji. Dotyczą one także rodzin, a nie tylko samych menedżerów.
Ukraińska Prawda przypomina, że wcześniej władze okupacyjne półwyspu zaapelowały do władz powiatowych o przygotowanie schronów na wypadek „zagrożeń”.
Przed dwoma dniami amerykański think tank American Enterprise Institute (AEI) powiadomił, że rosyjskie wojska wywiozły uzbrojenie - czołgi, pojazdy opancerzone i działa - z jednej z baz w północnej części okupowanego Krymu. AEI potwierdził to na podstawie zdjęć satelitarnych.
Półwysep Krymski został zaanektowany przez Rosję w marcu 2014 roku w wyniku interwencji zbrojnej i nielegalnego referendum. Władze w Kijowie i Zachód uznały te działania Kremla za pogwałcenie prawa międzynarodowego.
Ukraiński ekspert: Ofensywy to najtrudniejsze operacje wojskowe
Ukraiński ekspert wojskowy Mykoła Beleskow, zapytany w rozmowie z telewizją ARD o spodziewaną ukraińską ofensywę w wojnie obronnej z Rosją podkreślił, że ofensywy "to najtrudniejsze operacje wojskowe". Zwrócił uwagę, że rosyjska ofensywa się nie powiodła.
"Rosjanie walczyli ofensywnie, bo mieli określony cel polityczny. Ale kierownictwo Kremla wciąż nie jest w stanie pogodzić własnych celów z rzeczywistymi możliwościami militarnymi Rosji. Walczą bardzo, bardzo źle, ale ich zadaniem jest ciągła ofensywa, czyli cele maksymalistyczne. Ofensywa się nie powiodła. Ponieważ linia frontu praktycznie się nie przesunęła" - powiedział Beleskow, który jest pracownikiem naukowym ukraińskiego "Narodowego Instytutu Studiów Strategicznych" w Kijowie.
Zapytany o spodziewaną ukraińską ofensywę i czynniki konieczne do skutecznego kontrataku ukraiński ekspert stwierdził, że "operacje ofensywne to najtrudniejsze operacje wojskowe".
Podkreślił, że "potrzebujemy technologii. I ta technologia dociera do nas od stosunkowo niedawna, od mniej więcej marca. Ale nadal nie otrzymaliśmy wszystkiego, co nam obiecano. Ani w czołgach, ani w opancerzonych wozach bojowych, ani w artylerii i amunicji". Druga kwestia to "nauczenie żołnierzy, jak z tego wszystkiego korzystać. Musi być koordynacja pomiędzy poszczególnymi zespołami. Trzeba skoordynować ludzi aż do poziomu kompanii, batalionu i brygady".
Z Berlina Berenika Lemańczyk
os/ mms/
sp/





























































