REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Banki przewidują łagodzenie polityki kredytowej

2015-05-04 10:45
publikacja
2015-05-04 10:45
Banki przewidują łagodzenie polityki kredytowej
Banki przewidują łagodzenie polityki kredytowej
fot. Andrzej Bogacz / / FORUM

W drugim kwartale 2015 r. banki przewidują łagodzenie polityki kredytowej, w większym stopniu w odniesieniu do małych i średnich przedsiębiorstw oraz istotny wzrost popytu (z wyjątkiem kredytów krótkoterminowych dla dużych przedsiębiorstw) - podano w raporcie NBP.

Banki jeszcze złagodzą politykę udzielania kredytów
Banki jeszcze złagodzą politykę udzielania kredytów (fot. Andrzej Bogacz / FORUM)

Łagodzenie polityki kredytowej i istotny wzrost popytu zakładany jest zarówno jeśli chodzi o kredyty mieszkaniowe, jak i kredyty konsumpcyjne. Oczekiwania wzrostu popytu na kredyty konsumpcyjne na ten okres sformułowało około 60 proc. banków.

W I kwartale 2015 r. banki zaobserwowały istotny spadek popytu na kredyty mieszkaniowe, co jest efektem zaostrzenia kryteriów i niektórych warunków przyznawania kredytów mieszkaniowych. Chodzi o podwyższenie wymaganego przez banki wkładu własnego kredytobiorcy, spowodowane dostosowywaniem się banków do wymogów wynikających z Rekomendacji S.

W tym okresie pojedyncze banki złagodziły kryteria udzielania kredytów konsumpcyjnych, jednak na mniejszą skalę niż przewidywały w poprzedniej edycji ankiety.

Wakacje na giełdzie

"Złagodzenie warunków kredytowych dotyczyło głównie marż kredytowych oraz marż kredytowych dla kredytów obarczonych większym ryzykiem (procent netto odpowiednio 36 proc. i 14 proc.)" - napisano w raporcie.

Z drugiej strony banki istotnie zaostrzyły warunki kredytowe w zakresie pozaodsetkowych kosztów kredytu (procent netto około 73 proc.), w tym 15 proc. ogółu banków określiła skalę tego zjawiska jako "znaczną".

W opinii banków łagodzenie polityki kredytowej w II kwartale w większym stopniu będzie dotyczyć małych i średnich przedsiębiorstw (w przypadku kredytów krótkoterminowych procent netto wyniósł około 34 proc., a w przypadku kredytów długoterminowych 27 proc.).

W mniejszym stopniu banki deklarują łagodzenie w segmencie kredytów dla dużych firm (dla kredytów krótkoterminowych 14 proc., a długoterminowych 16 proc.).

Jednocześnie banki oczekują istotnego wzrostu popytu zgłaszanego ze strony przedsiębiorstw dla większości kategorii kredytów. W segmencie kredytów dla małych i średnich przedsiębiorstw odpowiedzi takiej udzieliło około 51 proc. banków dla kredytów krótkoterminowych oraz około 45 proc. dla kredytów długoterminowych.

W segmencie kredytów dla dużych przedsiębiorstw sytuacja jest zróżnicowana, wzrost popytu ma dotyczyć głównie kredytów długoterminowych (procent netto około 46 proc.).

W I kwartale 2015 r. banki nie zmieniły w istotny sposób kryteriów udzielania kredytów dla przedsiębiorstw, choć złagodziły kilka ważnych warunków polityki kredytowej.

Kontynuowały obniżanie marży kredytowej, obniżyły pozaodsetkowe koszty kredytu oraz zwiększyły maksymalną kwotę kredytu dostępną dla przedsiębiorstw.

"Ankietowane banki uzasadniały złagodzenie polityki kredytowej głównie wzrostem presji konkurencyjnej, przede wszystkim ze strony innych banków" - napisano w raporcie. (PAP)

morb/ asa/

Dodaj Bankier.pl w Google
Źródło:PAP Biznes
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Spór o przymusowe wykupy akcji. Jak Ministerstwo Finansów ugięło się przed korporacjami
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (20)

dodaj komentarz
~RM
Pracownicy PKOBP, Deutsche Bank PBC, Bank Handlowy, oraz Bank Zachodni WBK wypracowali sposób "dojenia" polskich obywateli i wyniszczenia polskich przedsiębiorców wyceny nieruchomości (rzeczoznawców majątkowych). Wprowadzili do banków kilka firm, powiązanych z bankami rodzinnie lub koleżeńsko z członkami Związku Banków Pracownicy PKOBP, Deutsche Bank PBC, Bank Handlowy, oraz Bank Zachodni WBK wypracowali sposób "dojenia" polskich obywateli i wyniszczenia polskich przedsiębiorców wyceny nieruchomości (rzeczoznawców majątkowych). Wprowadzili do banków kilka firm, powiązanych z bankami rodzinnie lub koleżeńsko z członkami Związku Banków Polskich i przygotowali system, który zmusza kredytobiorcę by zakupił wycenę nieruchomości przez wskazaną przez Bank firmę, choć sądy zakazują takich praktyk:
" Sąd zważył przy tym, iż zapis ten należy uznać za sprzeczny z dobrymi obyczajami i rażąco naruszający interesy konsumentów również z tego względu, że w jego treści znalazło się zastrzeżenie, zgodnie z którym wyceny nieruchomości mogą dokonywać jedynie akceptowani przez bank rzeczoznawcy majątkowi. (Sygn. akt XVII AmC 143/10)". Banki odmawiają kredytobiorcom przyjęcia wycen nieruchomości od 4500 rzeczoznawców majątkowych, by mogły zarabiać 5 firm "pośredników" pomiędzy rzeczoznawcą a konsumentem. Sytuacja ta doprowadziła na skraj bankructwa kilka tysięcy przedsiębiorstw i niedostatek kolejnych 15.000 członków ich rodzin. W imię czego? Czyżby w imię pazerności pracowników banków i szefów 5 firm monopolistów.
Stworzyli system, który naraża na koszty kredytobiorcę, gdyż w każdym banku musi płacić za fikcyjny, nie dopuszczony polskim prawem dokument zwany "opinią o wartości" lub "opinią o cenie przeciętnej". Mimo, że monopolista opanował kilka banków, w każdym konsument musi zapłacić za ten dokument, choć jedynym dopuszczalnym przez polskie prawo dokumentem wyceny nieruchomości jest "operat szacunkowy". Przed zmową monopolową tych banków z kilkoma firmami, kredytobiorca kupował od rzeczoznawcy operat szacunkowy i składał w kilku bankach, by porównać ofertę, bo różnica w sumie rat kredytu trzydziestoletniego może wynieść nawet kilkadziesiąt tysięcy. Zmowa monopolowa uniemożliwiła to konsumentowi.
Kilka banków przymusza subtelnie konsumenta do zakupu wyceny nieruchomości na nielegalnym druku w firmie: Integro Group, Emmerson Evaluation, HFS, Partner CRLS, ESTIM Consulting Rudniccy. BGŻ wyjaśnia, że operat szacunkowy należy aktualizować co rok, jeśli konsument zleca sam, a co 2 lata, gdy bank wskaże którąś z w/w firm. W PKO S.A. klient nie wie nic o wycenie, za którą płaci po przyznania kredytu. Cieszy się, że dostał kredyt, to nie protestuje. Bank Pocztowy i BOŚ także wskazuje firmy powiązane towarzysko lub rodzinnie, ale jeśli ktoś dostarczy własną wycenę, nie kwestionują jej. Jakoś przełykają, że nie dali "kolesiom" zarobić, choć większość klientów kierują do tych firm.
Takie banki jak Millennium, BPH, Getin Bank mają nielegalne listy, rzeczoznawców majątkowych, którzy pewnie chętnie zaniżą wycenę, by się przypodobać bankowi, ale kredytobiorca może nie otrzymać kredytu w wymaganej kwocie.
Kredytobiorco, nie pozwól się oszukiwać bankom, gdyż wskazywanie firmy wyceny nieruchomości jest czynem zabronionym prawem.
Banki wykupione przez obcy kapitał kpią sobie z Państwa Polskiego, gdyż nie honorują państwowych uprawnień rzeczoznawców majątkowych, nadawanych przez Ministra Infrastruktury i Rozwoju. Może czas wspierać polską bankowość spółdzielczą, gdzie prawo polskie jest przestrzegane ( z pojedynczymi wyjątkami). Być może poszukiwanie afery SKOK jest tylko zasłoną dymną by odwrócić uwagę od szwindli (nie) polskich banków szkodzących obywatelom?
~Bart
Kto pisał ten artykuł? Poziom dziennikarstwa jak na Onecie. Wyrywkowe zdania, bez składu i pozbawione jakiegokolwiek sensu - Autor w idealny sposób prezentuje pisanie artykułu "bo coś trzeba napisać" i oparcie go na praktycznie dwóch danych bazowych, bez jakiejkolwiek puenty.
~Mandos_the_Ainur
"Złoto jest pieniądzem królów, srebro jest pieniądzem szlachty, barter jest pieniądzem chłopów, a dług jest pieniądzem niewolników." (w oryginale: ”Gold is the money of kings; silver is the money of gentlemen; barter is the money of peasants; but debt is the money of slaves" - autor: Norm Franz w książce: "Money "Złoto jest pieniądzem królów, srebro jest pieniądzem szlachty, barter jest pieniądzem chłopów, a dług jest pieniądzem niewolników." (w oryginale: ”Gold is the money of kings; silver is the money of gentlemen; barter is the money of peasants; but debt is the money of slaves" - autor: Norm Franz w książce: "Money and Wealth in the New Millennium", 2001).
Ten cytat (skądinąd nie po raz pierwszy) dedykuję ku rozwadze wszystkim, którzy mają pokusę ,aby skorzystać "z okresu niskich stóp procentowych" i "zaszaleć" pieniędzmi z pozornie "taniego" kredytu. Jak słusznie niektórzy tu napisali, kredyt - zwłaszcza w dużej kwocie i na kilka lub więcej lat - ma sens głównie jako kredyt inwestycyjny (przy założeniu, że prognozowana stopa zwrotu z inwestycji przeważy nad całkowitym kosztem zaciągniętego kredytu). Natomiast "konsumentom", którzy już spłacają kredyty konsumpcyjne lub kredyty hipoteczne o zmiennej stopie procentowej (zwłaszcza regularnie aktualizowanej względem wskaźnika WIBOR 3M/6M) sugeruję ten okres niskich stóp wykorzystać do przyspieszenia spłaty kredytu (tzn. opcja: dokonywanie nadpłaty kredytu, czyli jednorazowej spłaty części kapitału kredytu, z jednoczesnym skracaniem okresu spłaty pozostałej części kapitału kredytu). Dzięki takim operacjom można znacząco zredukować łączny koszt kredytu (bo po każdej nadpłacie i przy jednoczesnym skracaniu okresu spłaty, rośnie w comiesięcznej racie udział kapitału- tzw raty kapitałowej, a maleje udział tzw. raty odsetkowej, względem np. pierwotnego harmonogramu spłat).
Generalnie, okres względnego spokoju na rynkach i w gospodarce najlepiej służy "uwolnieniu" czy "zmniejszeniu" obciążeń finansowych (tu: szybszej spłacie długu). Ponieważ obecnie już mamy 2 megabańki w skali międzynarodowej, tj. bańkę na rynkach akcji i bańkę na rynku długu państw, to ryzyko korekty na rynkach akcji oraz ryzyko tąpnięcia na rynku długu jest wysokie, a tym samym perspektywa okresu nawet kilkuletniej recesji w gospodarkach jest całkiem realna. Wówczas ciężko może być spłacić dług przy niepewnej i niestabilnej perspektywie zarobkowania (zwłaszcza, jeśli zacznie na nowo rosnąć oprocentowanie pieniądza dłużnego). Pozdrawiam.
~Respondent
Hahaha Panie goldsmith co z tym złotem (ekonomią polityczną) ?
Prawie niezauważany dla zwykłego chlebo-jada, przewrót zachodniego kapitalizmu w dwa obozy socjalistyczne (USA – Europa), pod inspiracjami Waszyngtonu i Brukseli, a zarządzane przez „elity of click money” - ofiarą pośrednią (Japonią). Czyli kiedyś sponsorowany
Hahaha Panie goldsmith co z tym złotem (ekonomią polityczną) ?
Prawie niezauważany dla zwykłego chlebo-jada, przewrót zachodniego kapitalizmu w dwa obozy socjalistyczne (USA – Europa), pod inspiracjami Waszyngtonu i Brukseli, a zarządzane przez „elity of click money” - ofiarą pośrednią (Japonią). Czyli kiedyś sponsorowany Lenin przez Londyn i Nowojorską elitę wiecznie żywy, oraz komunistyczne Chiny sterowane kapitalistycznymi zasadami. Nie będę uzasadniał tego wstępu bo średnio bystry wie jak wygląda „koń” Oraz bijące serce systemu sterowane z Brukseli (gaz i pałeczki). Dlaczego to robią: Aby przymusem pozbawić i totalnie przejąć kontrole nad zachodnimi obywatelami i ich środkami finansowymi, które potrzebne im są na zapchanie czarnej dziury finansowej.
Obecnie znajdujemy się także w decydującej fazie wojny walutowej, znaczy utrzymaniem siły rozcieńczonego dolara. A zagrożeniem jest: Powstanie Asia Infrastructure Investment Bank (AIIB) Którym jednym z elementów jest kontrolowany przepływ złota z zachodnich skarbców do Azji tak tak i tej bankrutującej Rosji? Wszyscy wiemy że hurtowe ilości jakie zachód może dostarczyć na bieżąco jadą na wschód. Więcej się nie da. I to w obecnej chwili odpowiada obydwu stroną. Elity sobie to odbiją skokiem na naszą kasę. To że np. Na zachodzie możesz kupić w detalu złoto świadczy o całkowitej kontroli nad złotem i nie dopuszczeniu do paniki która by odkryła kompletną słabość walut papierowych.
Spróbujcie kupić tonę, albo więcej to się przekonacie. Akcja elit na zbijaniu cen i propaganda że złoto to relikt przeszłości, działa. Masę środków ludność ulokowała w złoto jak szło ono na górkę, a obecnie siedzą z zagryzionymi zębami i czekają odbicia. Reszta potencjalnych nabywców jest zdezorientowana i czeka co dalej. Pomijam całkowicie złoto papierowe bo ono nie będzie brało udziału w grze „Monopol” Tak złoto w najbliższym czasie dramatycznie zyska na wartości a to dzięki Bankowi (AIIB) ja oceniam że około 500 do 1000%. Tak naprawdę nikt nie wie bo świat jeszcze czegoś takiego nie przerabiał. Niestety mam wiadomość dość niemiłą dla złoto lubnych i nie tylko. Elity nowo powstałych obozów socjalistycznych (USA – Europa) zadbały i zadbają aby wszystkie nasze ekstra środki finansowe przejąć zgodnie z „prawem” Co do giełd sprawa jest prosta krach giełdowy i kasy nie mamy. Rynek złota to marginalna sprawa, ale i o tym nie zapomną.

Nie powtórzą błędu USA sprzed pierwszej wojny światowej z przymusowym odkupem złota od obywateli, bo to pomimo kar to nie zadziałało tak jak chciał grabieżca, przepraszam (reżim) W angielskim znaczy rząd co za zbieżność. Obecnie w dobie elektroniki dane wszystkich zachodnich spryciuli którzy zainwestowali legalnie w metale elity mają jak na dłoni (ekranie komputera). I tutaj puszczam bombę: „elity of click money” Wejdą w buty pana Stalina i ogłoszą że za cały krach odpowiedzialni są spekulanci złotem, którzy wykupili całe zapasy po cenach więcej jak promocyjnych, co doprowadziło do załamania się walut papierowych. Ale aby pokazać nam jak władza jest dobra i miłosierna, zamiast konfiskować spekulantom zapasy. Wprowadzą podatek na sprzedaż (handel) złota od podmiotów prywatnych w wysokości, strzelam 85% i co znowu złoto-luby zachodnie mają w plecy. Dość duże grono inwestorów wyczuwa czaczę i to jest powód dla którego wybierają zakup bondów rządowych nawet z oczywistą stratą.
Tak nastąpi przemyt złota na wschód, ale w razie wpadki konfiskata i kary. I nic w tym specjalnego. Po prostu wiek dziewiętnasty należał do Europy dwudziesty do Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej a wiek dwudziesty pierwszy do Azji która jak wiemy z historii już kiedyś brylowała. Tylko że zamiast jedwabnego szlaku mamy złoty. Jedynie nasze lemingi nie nadążają za tymi oczywistymi przemianami i się dziwią. Pamiętajmy: Pieniądze nie mają ojczyzny. Finansiści nie posiadają przyzwoitości i patriotyzmu, a ich jedynym celem jest zysk. Pozdrawiam. Kopernik ekonomii politycznej
~Cash
Piękny cytat. Problem w tym, że góra 5% ludzi rozumie czym jest procent składany, nie wspominając o matematyce finansowej, która powinna być przedmiotem obowiązkowym począwszy od gimnazjum. Można się tylko domyślać, dlaczego nie jest.

System jest tak skonstruowany, żeby "dymać leszcza", bo to jest karma szeroko
Piękny cytat. Problem w tym, że góra 5% ludzi rozumie czym jest procent składany, nie wspominając o matematyce finansowej, która powinna być przedmiotem obowiązkowym począwszy od gimnazjum. Można się tylko domyślać, dlaczego nie jest.

System jest tak skonstruowany, żeby "dymać leszcza", bo to jest karma szeroko rozumianego sektora finansowego. Nie trzeba być geniuszem matematyki, aby samemu dojść do pewnych przemyśleń, ale różni są ludzie i w większości ulegają emocjom, a nie chłodnej kalkulacji, a na to plutokracja ma kasę kreowaną z niczego, aby płacić sprzedawcom, marketingowcom i innym specom od robienia ludziom wody z mózgu. To co się teraz dzieje, nie różni się niczym od prawa dżungli, ma tylko fajne i lśniące opakowanie, aby żyło się lepiej................ wybranym.

Swoją drogą to ciekaw jestem, czy obrzydliwie bogaci tak naprawdę myślą, że druga strona nie wie co jest grane? Patrząc na niektóre gęby tych bogatych i ich czoła, w większości nie pokryte zmarszczkami, odnoszę wrażenie, że tak może być :-)

Pozdrawiam
~Amschel_Rotschild
Dajcie mi władzę nad pieniądzem w państwie, a nie będzie mnie obchodzić, kto ustanawia jego prawa.
~Respondent
Sam proces, w którym bank tworzy pieniądze, jest tak prosty i jednocześnie przebiegły, że umysł go po prostu odrzuca jako nie realny. Liczby obrazujące zadłużenie światowe przerastają ludzką wyobraźnie. To taki Frankenstein finansowy, i to nie jest fikcja. Najgorsze jednak jest to że ludzkość tego typu uwagi traktuje jako czarnowidztwo.Sam proces, w którym bank tworzy pieniądze, jest tak prosty i jednocześnie przebiegły, że umysł go po prostu odrzuca jako nie realny. Liczby obrazujące zadłużenie światowe przerastają ludzką wyobraźnie. To taki Frankenstein finansowy, i to nie jest fikcja. Najgorsze jednak jest to że ludzkość tego typu uwagi traktuje jako czarnowidztwo. „elity of click money” są obecnie w bardzo desperackiej sytuacji, bo wiedzą że zbliża się chwila w której ludzie odkryją prawdę i zażądają ich głów, dosłownie.
~Respondent
Ich nadrzędnym jednocześnie genialnym zadaniem (elit) jest obecnie wprowadzić jak najszybciej zachodni system bezgotówkowy, aby widmo paniki bankowej oddalić raz na zawsze. Przed umocnieniem się azjatyckiego planu bankowego (AIIB) W którym to między innymi Chiny zażądają wymiany w twardym środku płatniczym.
~rsso30procent
Kredyt ma sens jedynie jako kredyt inwestycyjny. Zysk z inwestycji musi być większy niż opłaty bankowe.
Kredyt konsumpcyjny ma sens jako krótkoterminowy na drobne kwoty.
Niewolnik, który bierze wysokooprocentowany kredyt na bieżące wydatki jest idiotą.
~tom
inwestycją może być też zakup mieszkania, w ramach zysku możemy uwzględnić różnicę pomiędzy kosztem wynajmu, a kosztem raty, ale UWAGA:

MUSIMY LICZYĆ KOSZTY W CAŁYM OKRESIE SPŁATY KREDYTU, a nie jak to robią niektórzy - w krótkim okresie... nieruchomość może również stracić na wartości, ale także może być warta równe zero
inwestycją może być też zakup mieszkania, w ramach zysku możemy uwzględnić różnicę pomiędzy kosztem wynajmu, a kosztem raty, ale UWAGA:

MUSIMY LICZYĆ KOSZTY W CAŁYM OKRESIE SPŁATY KREDYTU, a nie jak to robią niektórzy - w krótkim okresie... nieruchomość może również stracić na wartości, ale także może być warta równe zero (stan techniczny wielu budynków woła o pilny remont, a styropian i regipsy zasłaniają popękane i zagrzybione ściany), wynajmując mieszkanie dużo łatwiej zmienić miasto na takie, w którym będzie lepsza praca itp itd.

Powiązane: Sektor bankowy

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki