Bitcoin wybudził się z rynkowej flauty, w ciągu kilkunastu godzin zwiększając rynkową wycenę o blisko 11% i po raz pierwszy od początku czerwca przebił poziom 70 000 USD. Prawdziwy rajd zaliczyło Ethereum, które zyskało prawie 18%. Nagły wystrzał notowań kryptowalut wywołał największą w historii tego rynku falę wymuszonych zamknięć krótkich pozycji o wartości 2,74 mld USD.


Dynamiczny ruch w górę na wykresie bitcoina pojawił się w środę po południu i był kontynuowany do czwartkowego poranka. O godz. 9:00 czasu polskiego kurs pierwszej kryptowaluty wynosił 69 805 USD, co oznaczało skok o 8,6% w ciągu doby. O 10:20 zwyżka sięgała blisko 11%, a notowania bitcoina przekraczały 71 000 USD.
Jeszcze bardziej efektowny rajd zanotowało ethereum - cena drugiej co do wielkości kryptowaluty wzrosła o 18% w 24 godziny, osiągając poziom 2 260 USD. Pod koniec środy ETH było wyceniane na krótko powyżej 2300 USD, czyli najwyżej od 4 miesięcy.
Zwyżki objęły większość kluczowych aktywów cyfrowych. Największy wzrost w czołowej 10. zanotował token zdecentralizowanej giełdy Hyperliquid, który podrożał o 21,3%. Dwucyfrowe skoki zaliczyły również solana oraz XRP, zyskując po 10,4%. chainlink umocnił się o 8,9%, dogecoin podrożał o 6,7%, a BNB zyskał 3,9%.
Masowa likwidacja kryptowalutowych niedźwiedzi
Gwałtowny skok notowań kryptowalut doprowadził do najsilniejszej w historii tego rynku fali wymuszonych zamknięć pozycji krótkich. Według danych platformy CoinGlass, w ciągu 24 godzin z rynku wyparowały pozycje niedźwiedzi o łącznej wartości 2,74 mld USD. Całkowite likwidacje sięgnęły blisko 3 mld USD, zatem "wyciskanie shortów" odpowiadało za 92% tej kwoty.

Według szacunku platformy z rynku zmiecione zostało 172 tys. inwestorów. Kaskadowe zamykanie pozycji miało błyskawiczny przebieg - w ciągu zaledwie jednej godziny zlikwidowano pozycje krótkie na bitcoinie o wartości ponad 1 mld USD. Jak podawał portal CoinDesk, rekordzista stracił 24 mln USD w 12 sekund.
- Przymusowe zamykanie dużej liczby pozycji krótkich może dodatkowo przyspieszać wzrost ceny, ponieważ uczestnicy rynku muszą kupować aktywo w celu zamknięcia swoich pozycji. Jest to jednak mechanizm z natury krótkotrwały i sam w sobie nie przesądza o trwałym wzroście popytu - komentuje Lech Wilczyński przewodniczący RN BTCS.
Waszyngton wsparł bitcoina
Impulsem dla rajdu kryptowalut (obok masowych likwidacji krótkich pozycji, które wzmocniły skalę wzrostów) była najprawdopodobniej kombinacja czynników makroekonomicznych oraz politycznych. Sekretarz Skarbu USA Scott Bessent ogłosił w środę, że we wrześniu dojdzie (co najmniej) do podwojenia skali operacji skupu długoterminowych obligacji rządowych w segmentach zapadalności 10-20 lat oraz 20-30 lat (do 4 mld USD).
- Zwiększony program odkupu jeszcze się nie rozpoczął, jednak sama zapowiedź została odebrana przez rynek jako sygnał wsparcia płynności w długoterminowym segmencie rynku amerykańskiego długu. Nie jest to przy tym odpowiednik klasycznego zwiększania podaży pieniądza przez bank centralny. Po komunikacie rentowności długoterminowych obligacji spadły, czemu towarzyszyła poprawa nastrojów na rynku aktywów obarczonych większym ryzykiem, w tym btcoina - wskazuje Lech Wilczyński.
Dodatkowego wsparcia pogrążonemu w bocznym trendzie rynkowi udzielił prezydent Donald Trump, który podczas spotkania w Białym Domu z szefami czołowych firm branżowych - w tym Coinbase, Gemini, Ripple i Chainlink Labs - zaapelował do Kongresu o sprawne przyjęcie ustawy Digital Asset Market Clarity Act, mającej uregulować rynek cyfrowych aktywów w Stanach Zjednoczonych.
Przewodniczący RN BTCS dodaje, że czynnikiem wspierającym popyt na rynku kryptowalut był powrót napływów kapitału do amerykańskich funduszy ETF inwestujących w bitcoina. - Po wcześniejszych odpływach 17 sierpnia napływy netto wyniosły 297,5 mln USD, 18 sierpnia 189,3 mln USD, a 19 sierpnia 517,2 mln USD. Łącznie oznacza to około 1 mld USD napływów netto w ciągu trzech sesji - mówi Lech Wilczyński.
Michał Misiura
































































