

Silniejsza od oczekiwań dynamika płac ogółem w lipcu była pod wpływem kilku branż z wyjątkowo wysokimi wzrostami, co nie sygnalizuje trwałego przyspieszenia płac dla całego sektora przedsiębiorstw, a popyt na pracę też może zacząć wychodzić z dołka. W związku z tym rynek pracy w Polsce nie wymaga wsparcia ze strony niższych stóp procentowych - oceniają ekonomiści.
Przeciętne wynagrodzenie brutto w sektorze przedsiębiorstw w lipcu 2026 r. wzrosło o 6,8 proc. rdr i 1,1 proc. mdm. Konsensus PAP zakładał wzrost o 6,2 proc. rdr i 0,7 proc. mdm.
Zatrudnienie w sektorze rdr spadło o 0,8 proc., a mdm wzrosło o 0,1 proc. wobec konsensusu -0,9 proc. i -0,1 proc.
Tempo wzrostu płac powinno pozostać realnie dodatnie i wspierając konsumpcję w nadchodzących kwartałach - uważają analitycy Erste Bank Polska. Prognozują oni, że tempo wzrostu płac spadnie w kierunku 6 proc., a inflacja przyspieszy do 4 proc.

Główny Urząd Statystyczny poinformował w czwartek, że przeciętne wynagrodzenie brutto w sektorze przedsiębiorstw w lipcu 2026 r. wzrosło o 6,8 proc. rdr i wyniosło 9 tys. 509,02 zł. Zatrudnienie w tym sektorze rdr spadło o 0,8 proc.
Erste:
Analitycy Erste Bank Polska zwrócili uwagę, że to wynik wyższy od ich prognozy (6,2 proc.) oraz konsensusu (6,1 proc.). Ich zdaniem dynamika wynagrodzeń wynikała przede wszystkim z wzrostu wynagrodzeń w górnictwie, które wzrosły o 21,9 proc. wobec 2,4 proc. miesiąc wcześniej. Spowodowane to było - jak zauważyli eksperci - wcześniejszą wypłatą rocznej premii w KGHM.
„Wzrost wynagrodzeń przyspieszył jednak również w innych sektorach, w tym w energetyce i gospodarce komunalnej (14,5 proc. rdr wobec 3,2 proc. rdr w czerwcu), handlu (do 2,4 proc. rdr z 0,6 proc. rdr) oraz rolnictwie (do 26,2 proc. rdr z 1,9 proc. rdr)” - zauważyli.
W ocenie analityków Erste BP znaczną część lipcowego przyspieszenia wzrostu płac można wyjaśnić przesunięciami terminów wypłat premii oraz efektami bazy. „W rezultacie w kolejnych miesiącach dynamika wynagrodzeń prawdopodobnie ponownie obniży się w kierunku 6,0 proc. rdr. Jednocześnie inflacja najpewniej będzie rosła i zbliży się do 4,0 rdr” - prognozują. Mimo tego - jak dodali - tempo wzrostu płac powinno pozostać realnie dodatnie, wspierając konsumpcję w nadchodzących kwartałach.
Eksperci banku zwrócili też uwagę, że w ujęciu miesięcznym zatrudnienie wzrosło o 0,1 proc., czyli o 3,6 tys. miejsc pracy. „Co ciekawe, wzrost zatrudnienia miał miejsce poza przemysłem. W samym przemyśle liczba miejsc pracy zmniejszyła się o 3,4 tys., przy czym przetwórstwo zredukowało liczbę etatów o 1,3 tys. Spadki odnotowano również w transporcie (1,5 tys). Nowe miejsca pracy powstawały natomiast w budownictwie, handlu oraz pozostałych usługach” - wskazali.
Analitycy banku oczekują, że w nadchodzących kwartałach dynamika zatrudnienia będzie stopniowo zbliżać się do 0 proc. rdr.
Bank Pocztowy:
"Lipcowe dane z rynku pracy wskazują na jego korzystniejszy obraz w porównaniu z miesiącem poprzednim. Przyspieszyła zarówno dynamika nominalna wynagrodzeń, która zresztą osiągnęła poziom najwyższy od początku br., jak i dynamika realna (do 3,7 proc. rdr z 3,3 proc. w czerwcu), i to pomimo wzrostu wskaźnika CPI w lipcu do 3,0 proc.
Również jeśli chodzi o zatrudnienie, dane okazały się lepsze od przewidywań. W lipcu przybyło – po raz pierwszy w tym roku – 3,9 tys. etatów, dzięki czemu roczny spadek zatrudnienia w sektorze przedsiębiorstw zmniejszył się do 0,8 proc. rdr.
Na lipcowe dane z rynku pracy miała niewątpliwie wpływ liczba dni roboczych, większa o 2 w stosunku do czerwca. Miały też wpływ wypłaty premii w sektorze wydobywczym i nie tylko (jak wskazuje GUS wypłacono m.in. nagrody z okazji Dnia Leśnika). Wpływ miała wreszcie także sezonowość prac w okresie letnio-wakacyjnym.
Części tych impulsów zabraknie w kolejnych miesiącach, z drugiej jednak strony polska gospodarka wchodzi na coraz szybsze obroty, ze względu na rozkręcający się cykl inwestycyjny, w związku z czym wcale nie jest powiedziane, że dane dotyczące płac, czy zatrudnienia, będą się pogarszać. Może się wręcz okazać, że będą one coraz lepsze. Z punktu widzenia decyzji RPP dane przemawiają za brakiem obniżki stóp procentowych na najbliższym (wrześniowym) posiedzeniu".
Millennium:
"Według naszych obliczeń zatrudnienie po odsezonowaniu nie uległo zmianie względem czerwca (0,0 proc. mdm), niemniej sytuacja jest zróżnicowana pomiędzy sektorami. Nadal mdm obniża się zatrudnienie w górnictwie i przemyśle przetwórczym, natomiast wzrosło ono w niektórych podsektorach usługowych. W szczególności warto odnotować utrzymujący się słabszy popyt na pracę w wybranych branżach przemysłu przetwórczego, takich jak produkcja mebli, wyrobów z drewna, wyrobów z gumy i tworzyw sztucznych oraz farmaceutyków. Wiążemy to ze słabszym popytem krajowym i zagranicznym, większą niepewnością po wybuchu konfliktu na Bliskim Wschodzie, ale także z nasilającą się ekspansją producentów chińskich na rynki europejskie.
Dane o zatrudnieniu mają, naszym zdaniem, nieco lepszą wymowę niż w ostatnich miesiącach, gdy zatrudnienie mdm się obniżało. Niemniej nadal nie da się jednoznacznie stwierdzić, że popyt na pracę zaczyna wychodzić z dołka, choć relatywnie płytkiego, gdyż napływające dane nie dają wyraźnych sygnałów w tym kierunku. Z jednej strony wskaźniki przewidywanego zatrudnienia w budownictwie, zakwaterowaniu i gastronomii oraz obsłudze rynku nieruchomości są wyższe od średniej wieloletniej. Z drugiej strony przewidywania dotyczące zatrudnienia w przemyśle i handlu hurtowym pozostają słabsze.
Jednocześnie stopa bezrobocia rejestrowanego (po odsezonowaniu) utrzymuje się w ostatnich miesiącach stabilnie na relatywnie niskim poziomie 6,0 proc., a liczba zgłoszonych zwolnień grupowych w I połowie roku była niemal czterokrotnie niższa niż przed rokiem. Jesteśmy jednak przekonani, że nawet jeśli zatrudnienie pogłębi spadek w nadchodzących miesiącach, zmiany te nie będą znaczące, a rynek pracy pozostanie filarem polskiej gospodarki.
Wzrost wynagrodzeń w lipcu był skoncentrowany w niewielu branżach, dlatego naszym zdaniem pozytywna niespodzianka w danych dla całego sektora przedsiębiorstw nie sygnalizuje trwałego przyspieszenia dynamiki płac. Z jednej strony wspiera to oczekiwania umiarkowanego wzrostu konsumpcji gospodarstw domowych, z drugiej zaś tworzy mniej sprzyjające warunki do przenikania wyższych cen paliw do cen usług i pozostałych towarów konsumpcyjnych.
Naszym zdaniem dane z rynku pracy w sektorze przedsiębiorstw, nieco lepsze od oczekiwań, wskazują, że rynek pracy w Polsce nie wymaga wsparcia ze strony niższych stóp procentowych. Dane te, wraz ze wzrostem oczekiwań inflacyjnych konsumentów w sierpniu oraz sygnałami poprawy popytu zagranicznego płynącymi z przemysłu, dają Radzie Polityki Pieniężnej komfort utrzymywania stóp procentowych na niezmienionym poziomie. Nasz bazowy scenariusz zakłada brak zmian stóp procentowych NBP do końca roku i dwie obniżki o 25 pb. w 2027 r.".
PIE:
Zmiany na rynku pracy wskazują na wyhamowanie presji płacowej - oceniają ekonomiści Polskiego Instytutu Ekonomicznego.
"Obserwowane zmiany na rynku pracy wskazują na stopniowe wyhamowanie presji płacowej. Firmy są mniej skłonne zarówno do podwyżek, jak i do zwiększania zatrudnienia, a pracownicy rzadziej zmieniają pracę i potrzebują więcej czasu na znalezienie nowego miejsca" - podaje PIE w raporcie.
Według nich nie oznacza to jednak, że problem kosztów pracy znika.
"Z punktu widzenia przedsiębiorstw spada przede wszystkim tempo ich wzrostu, a nie sam ciężar kosztów, który pozostaje wysoki. Jeśli popyt na pracę będzie nadal słabł, presja płacowa może się stopniowo zmniejszać. Nie będzie to jednak proces jednakowy w całej gospodarce, ponieważ w branżach z utrzymującymi się niedoborami pracowników presja na podwyżki może pozostać wyraźnie silniejsza" - podaje PIE. (PAP Biznes)
map/ ana/






























































