Kolejny bank podwyższył minimalny wkład własny

2020-05-26 12:48
publikacja
2020-05-26 12:48

Banki udzielające kredytów hipotecznych zaostrzają wymogi dotyczące wkładu własnego. W maju zasady zmienił Bank BPS, który teraz oczekuje, że klienci wyłożą co najmniej 30 proc. ceny nieruchomości finansowanej kredytem.

Od wybuchu pandemii banki aktywne na rynku kredytów hipotecznych zmieniają kurs – o finansowanie jest coraz trudniej. Ubywa instytucji, które gotowe są przyjąć wniosek klientów posiadających niewielkie oszczędności. W kilku bankach 20 proc. wkładu własnego to już za mało. Do tej grupy dołączył ostatnio Bank BPS.

/ fot. Shutterstock.com /

Instytucja udziela obecnie kredytów z relacją długu do wartości nieruchomości (LTV) na poziomie maksymalnie 70 proc. Podobne wymagania stawiają Bank Ochrony Środowiska (który przejściowo życzył sobie nawet 40-procentowej wpłaty) i ING Bank Śląski.

Przypomnijmy, że minimalny wymagany wkład własny zgodnie z rekomendacją Komisji Nadzoru Finansowego wynosi 20 proc. wartości nieruchomości. Nadzorca pozostawił jednak bankom furtkę – możliwe jest finansowanie z 10-procentową wpłatą klientów pod warunkiem dodatkowego zabezpieczenia. Do marcowego zamrożenia gospodarki spora grupa banków korzystała z tej opcji.

Kredytodawcy szybko zareagowali jednak na nowe warunki. W marcu i kwietniu kilka instytucji zmieniło wymagania, podnosząc granicę dopuszczalnego wkładu własnego. Na taki ruch zdecydowały się m.in. największe banki na polskim rynku – PKO BP i Bank Pekao. Ten ostatni oczekuje 30-procentowej wpłaty, jeśli klienci kupują lokal o większej powierzchni.

MK

Źródło:
Tematy

Firmy mogą zapłacić nawet 1 mln PLN kary

Komentarze (28)

dodaj komentarz
exio
Te banki to już nie nadążają z podnoszeniem wkładu własnego przy tych ciągłych obniżkach stóp procentowych. Bank centralny w jedną stronę a banki w drugą. To się wykolei pytanie kiedy.
denim292
Będzie jak po II wojnie. Góra długów, inflacja i reforma systemu


Podstawową zaletą inflacji jest to, że działa jak bomba atomowa: natychmiast i bardzo szeroko. Po wojnie Francja zlikwidowała cały swój wojenny dług publiczny w przeciągu czterech lat, wiązało się to z tym, że inflacja oscylowała wtedy wokół
Będzie jak po II wojnie. Góra długów, inflacja i reforma systemu


Podstawową zaletą inflacji jest to, że działa jak bomba atomowa: natychmiast i bardzo szeroko. Po wojnie Francja zlikwidowała cały swój wojenny dług publiczny w przeciągu czterech lat, wiązało się to z tym, że inflacja oscylowała wtedy wokół 50 procent - z dr. Pawłem Bukowskim z London School of Economics rozmawia Grzegorz Sroczyński.


Jesteśmy obecnie świadkami bezprecedensowej interwencji państw w gospodarkę nie widzianej od czasów II wojny światowej. Słusznej interwencji, nie mam wątpliwości. Ale zadłużenie budżetów po tym wszystkim może być wyższe niż w 1945 roku po wielkiej wojnie. I to właśnie ta góra długów wymusi zmiany...


I co się stanie z tą górą długów?
Są dwie drogi spłacania długów budżetowych: albo poprzez zwiększanie podatków, albo poprzez inflację.


Inflację?
Ona już się czai. To zjawisko ma podstawową zaletę, na przykład - jak mówiłem - pozwala spłacić państwom długi.


W jaki sposób?
Państwa sprzedają obligacje skarbowe, czyli pożyczają od kogoś określoną kwotę i zobowiązują się, że będą ją spłacać przez 10 czy 20 lat. Sęk w tym, że to zobowiązanie jest wyrażone w kwotach nominalnych: ktoś kupuje obligacje za 1000 zł, tyle pożycza państwu, więc będzie dostawał od państwa po sto złotych przez najbliższe 10 lat. I jednym ze sposobów, żeby zlikwidować to obciążenie, jest zwiększyć inflację. Co powoduje inflacja z punktu widzeniu budżetu państwa? Rosną ceny, za nimi rosną też płace, a więc rosną dochody rządu, bo podatki - np. VAT - są liczone od tych coraz wyższych cen. Tymczasem do zwrotu budżet ma nadal sto złotych co roku. To tak, jakbym pożyczył od pana tysiąc złotych, szybko coś za te pieniądze kupił, a potem mógł nacisnąć magiczny guzik do wywołania solidnej inflacji - na przykład 80-procentowej - przed zwrotem długu. Wtedy ja zyskam, a pan na tym straci.


Przecież obligacje państw są jakoś oprocentowane?
Tak. Ale to oprocentowanie jest z reguły niższe niż inflacja, obecnie to oprocentowanie jest bliskie zeru i o to właśnie chodzi.


https://next.gazeta.pl/next/7,151003,25916371,bukowski-bedzie-jak-po-ii-wojnie-gora-dlugow-inflacja-i-reforma.html
denim292
Nikt kto potrafi liczyć nie sprzeda teraz mieszkania a tym bardziej nie będzie obniżał ceny kiedy stopy procentowe są bardzo blisko 0% a oprocentowanie depozytów to co najwyżej okolice 1% brutto.
A wynajem mieszkań jest ok 8 razy bardziej dochodowy niż lokata bankowa
Średnio 8% proc. zysku z wynajmu mieszkania można
Nikt kto potrafi liczyć nie sprzeda teraz mieszkania a tym bardziej nie będzie obniżał ceny kiedy stopy procentowe są bardzo blisko 0% a oprocentowanie depozytów to co najwyżej okolice 1% brutto.
A wynajem mieszkań jest ok 8 razy bardziej dochodowy niż lokata bankowa
Średnio 8% proc. zysku z wynajmu mieszkania można było zarobić w 2019 roku , a to jest ok 8 razy więcej niż daje przeciętna roczna lokata bankowa.
Z szacunków opartych o dane NBP wynika, że w 2019 roku kupując w stolicy mieszkanie na wynajem, można było liczyć, że w formie czynszów trafił na konto właściciela około 8 proc. ceny zapłaconej za lokal i to już po uwzględnieniu wszystkich kosztów czy okresowego braku najemcy

kmierz
Każdy kto chce sprzedać mieszkanie, sprzeda teraz za tyle ile mu zaoferuje potencjalny kupujący,
drole odpowiada kmierz
Jeżeli ceny mieszkań miałyby spaść to rentowność najmu będzie jeszcze wyższa. Przy obencym oprocentowaniu lokat będzie z dziesięć razy wyższa niż lokaty. Jak lokaty czy obligacje na pewno nie uchronią przed rosnącą inflacją, tak wynajmowanie mieszkania na pewno uchroni. Skutkiem może być to że każde wolne środki Jeżeli ceny mieszkań miałyby spaść to rentowność najmu będzie jeszcze wyższa. Przy obencym oprocentowaniu lokat będzie z dziesięć razy wyższa niż lokaty. Jak lokaty czy obligacje na pewno nie uchronią przed rosnącą inflacją, tak wynajmowanie mieszkania na pewno uchroni. Skutkiem może być to że każde wolne środki możliwe do sfinansowania zakupu mieszkania właśnie na zakupy mieszkania pójdą i to jest normalne i racjonalne działanie każdego człowieka który dba o swoje pieniądze.
wancofoq
8%? Chyba najem krótkoterminowy, który teraz nie istnieje i przy cenach mieszkań sprzed 2017r.
Załóżmy, że dzisiaj ktoś chce kupić pod najem mieszkanie 2 pokojowe 45m. Koszt wykończenia niech będzie 1200/m. Odliczając podatek i 1 miesiąc przestoju to przy cenie 11tys/m samo odstępne musiałoby wynosić ok 4400zł,
8%? Chyba najem krótkoterminowy, który teraz nie istnieje i przy cenach mieszkań sprzed 2017r.
Załóżmy, że dzisiaj ktoś chce kupić pod najem mieszkanie 2 pokojowe 45m. Koszt wykończenia niech będzie 1200/m. Odliczając podatek i 1 miesiąc przestoju to przy cenie 11tys/m samo odstępne musiałoby wynosić ok 4400zł, a przy cenie 12tys/m 4750 żeby wyciągnąć 8%. Kosztów remontów nawet nie liczę.

exio
Skąd Ty masz taki zwrot wysoki? Opierasz się na danych sprzed kryzysu nie zwracając uwagi na fakt, że są obniżki czynszów. To tak jak naganiacze na wzrosty piszą no bo przecież pierwszy kwartał to był mega wzrost cen mieszkań tylko ten pierwszy kwartał nie objął kwarantanny jeszcze.

Otworzyli restauracje i obłożenie
Skąd Ty masz taki zwrot wysoki? Opierasz się na danych sprzed kryzysu nie zwracając uwagi na fakt, że są obniżki czynszów. To tak jak naganiacze na wzrosty piszą no bo przecież pierwszy kwartał to był mega wzrost cen mieszkań tylko ten pierwszy kwartał nie objął kwarantanny jeszcze.

Otworzyli restauracje i obłożenie 30% tego co było. W hotelach będzie nie inaczej mimo wakacji. Na prawdę nie wiem skąd ten optymizm na te ciągłe wzrosty do nieba. Stopy procentowe nie mogą być długo na tak niskim poziomie. NBP pod przykrywką nocy z reszta jak zwykle je podniesie no i co? No i płacz dla tych co uciekają w mieszkania teraz na górce przy jednoczesnym spadku czynszów.

Ludzie myślcie co robicie z pieniądzem. Dolar był po 4,30 i dużo osób panikowało i zamieniało złotówki na dolara bo niby złotówka upadnie. Dzisiaj dolar 4,03zł. Super strata przy kilkuset tysiacach nie? Złoto też już spadać zaczęło. Każdy niech sobie zobaczy na wykresy jak złoto zyskiwało w 2008 roku przy poprzednim kryzysie. Na jakich szczytach było a później zjazd do 2015 roku i ten kto poszedł w złoto wtedy dalej jest stratny mimo dzisiejszych "szczytów" jak wtedy kupił na górce. Z mieszkaniami będzie podobnie tylko one reagują o wiele dłużej niż reszta.

zachmen odpowiada exio
Stopy procentowe nie mogą być długo na tak nizskim poziomie? Oj chyba nie wiesz co mówisz, albo nie rozumiesz że współczesna finansjera i bankstery zrobią wszystko by utrzymać obecny zeroprocentowy poziom stóp tylko w obawia aby nic się nie zawaliło podczas ich kadencji. Tak samo zresztą jak politycy będą robić wszystko Stopy procentowe nie mogą być długo na tak nizskim poziomie? Oj chyba nie wiesz co mówisz, albo nie rozumiesz że współczesna finansjera i bankstery zrobią wszystko by utrzymać obecny zeroprocentowy poziom stóp tylko w obawia aby nic się nie zawaliło podczas ich kadencji. Tak samo zresztą jak politycy będą robić wszystko - czyli wpływac na banksterów i im w tym pomagać by uchronić świat i swoje kraje przed większym kryzysem, jakimś krachem czy wynikającym z tego kataklizmem ekonomicznym dla ludności. Bo coś takiego zmiecie z powierzchni i tych banksterów i tych polityków a chaos jest niezbezpieczny, pokazała już to rewolucja francuska, pierwsza czy druga wojna światowa czy upadek innych systemów. Wtedy motłoch który jest głodny i nie ma przyszłości zrobi wszystko, włącznie z mordowaniem obszarników i kapitalistów, nie ważne ile ma pieniędzy.
Zobacz ile już lat banki centralne ameryki czy europy utrzymują albo ujemne albo zerowe stopy procentowe? I jeszcze do tego drukują hipertony kasy co spowoduje w końcu hiperinflację, nawet się nie obejrzysz a będziesz z ręką w nocniku.
exio odpowiada zachmen
To już teorie spiskowe. Jak będzie hiperinflacja to tym bardziej nikt nie kupi nieruchomości bo za co? Wtedy cały rynek zamiera.
zachmen odpowiada exio
Jak to za co? Za wydrukowane hipertony kasy wpuszczone w rynek. Tak właśnie tworzy się hiperinflację. Przecież wtedy na rynku będzie tyle gotówki że trzeba ją bedzie w teczka i w taczkach wozić, tylko że nic nie będzie można za nią kupić.

Powiązane: Mieszkanie na kredyt

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki