Minister obrony Niemiec Boris Pistorius powiedział w poniedziałek w Wolgaście na północnym wschodzie kraju, że rosyjski atak na zachodzie Ukrainy, tuż przy granicy z Polską, jest wykalkulowaną eskalacją ze strony Władimira Putina. Minister zaapelował o nieuleganie prowokacjom.


Pistorius ocenił, że zdarzenie obliczone jest na wzbudzenie strachu w Europie.
- Tym ważniejsze jest, abyśmy zachowali zimną krew, nie dali się sprowokować, ale jednocześnie nie pozostawiali wątpliwości, że jesteśmy zdolni do obrony i nie ustąpimy, jeśli sytuacja się zaostrzy - powiedział dziennikarzom Pistorius, cytowany przez agencję Reutera.
Według niemieckiego ministra obrony „to, co robi Władimir Putin, jest niebezpieczne”. „On o tym wie i właśnie dlatego to robi” - dodał Pistorius.
W niedzielę w bezpośredniej bliskości granicy z Polską odnotowano dwa uderzenia dronów. W wyniku jednego z nich uszkodzona została lokomotywa pociągu, który znajdował się 2 km od granicy z Polską na stacji Jagodzin. Ukraiński portal Suspilne podał, powołując się na zastępcę dyrektora ukraińskich kolei Ukrzaliznycia, że pociąg jechał z Kijowa do Warszawy. Drugi dron uderzył w stację benzynową w pobliżu polsko-ukraińskiego przejścia granicznego Dorohusk-Jagodzin.

Jak poinformowały ukraińskie koleje Ukrzaliznycia na Facebooku, krótko przed uderzeniem dronów na stacji granicznej Jagodzin znajdował się pociąg dyplomatyczny, którym podróżowali m.in. doradcy ds. bezpieczeństwa kilku państw UE oraz byli europejscy przywódcy, w tym były premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson. W innym pociągu, który w chwili ataku znajdował się na stacji, był David Petraeus, dyrektor CIA w latach 2011-2012.
Na specjalnej odprawie w niedzielę wieczorem premier Donald Tusk podkreślił, że eskalacja działań Rosji staje się faktem, a jej przykłady są coraz bliżej naszej granicy. (PAP)
ipa/ ap/




























































