Andrzej Kopeć z PBS w Ciechanowie: Ktoś obrzucił nas błotem

O tym, jak wygląda praca szefa banku, gdy spanikowani klienci ustawiają się w kolejkach, aby wypłacić pieniądze i o tym, gdzie można się nauczyć ratowania banku oraz o trudnym tygodniu PBS w Ciechanowie, rozmawiamy z Andrzejem Kopciem, pełniącym obowiązki prezesa Polskiego Banku Spółdzielczego w Ciechanowie. 

Bankier.pl: Jak opisałby pan ubiegły tydzień?

Andrzej Kopeć, p.o. prezesa Polskiego Banku Spółdzielczego w Ciechanowie: To był dla nas okres wytężonej pracy - po kilkanaście godzin dziennie. Powodem była wzmożona aktywność klientów. Nieoczekiwanie zaczęli oni wypłacać swoje oszczędności. W naszej ocenie powodem były niepotwierdzone informacje rozpowszechniane telefonicznie i za pośrednictwem SMS-ów, o tym, jakoby bank miał upaść.

Andrzej Kopeć, p.o. prezesa PBS w Ciechanowie, ma doświadczenie w sanacji banków.
Andrzej Kopeć, p.o. prezesa PBS w Ciechanowie, ma doświadczenie w sanacji banków. (fot. Roman Nadaj / Bankier.pl)

Nie da się ukryć, że niektórzy klienci spanikowali. Mieli powody?

Obiektywnie nie mieli. Zareagowali tak, bo ewidentnie wprowadzano ich w błąd. Do tego nieprawdziwe informacje na temat ciechanowskiego banku zbiegły się w czasie z upadłością Banku Spółdzielczego w Nadarzynie. Efektem było to, że niektóre samorządy wycofały swoje fundusze i odmówiły przekazywania pensji swoich pracowników na rachunek PBS w Ciechanowie. O tym, że były to informacje niesprawdzone, świadczy nasz wniosek.

Zarząd PBS złożył zawiadomienie do prokuratury. Ktoś źle życzył temu bankowi?

Biorąc pod uwagę treści SMS-ów o upadłości tego banku, to zdecydowanie tak. Nie chciałbym jednak wyjawiać szczegółów, bo sprawa jest wyjaśniana. Mamy nadzieję, że organom ścigania uda się ustalić, kto stoi za feralnymi SMS-ami, działającymi na niekorzyść banku.

Jak bank starał się uspokoić klientów?

Cała kadra kierownicza była z kontakcie z klientami. Kolejki pojawiły się jedynie w dwóch naszych oddziałach, w Ciechanowie i w Mławie, przy czym zdecydowanie największe były w tym pierwszym mieście. Osobiście też starałem się uspokajać sytuację, podobnie jak moi dwaj koledzy z zarządu. W innych oddziałach i filiach, których jest w sumie kilkanaście, klienci zachowywali się normalnie. Z powodu bardzo negatywnej akcji wymierzonej w bank, nasze działania okazały się niewystarczające. Na nic zdały się nawoływania, żeby klienci nie wpadali w panikę. Stopniowo zwiększaliśmy zakres naszej akcji informacyjnej. Nadal jednak nie było oczekiwanego efektu.

Sytuacja taka trwała trzy dni. Co wreszcie poskutkowało?

Bardzo mocnego wsparcia, 26 października, udzielili nam prezes Narodowego Banku Polskiego Adam Glapiński, szef Komisji Nadzoru Finansowego Marek Chrzanowski i prezes Bankowego Funduszu Gwarancyjnego Zdzisław Sokal, którzy zabrali głos w sprawie zamieszania wokół naszego banku. Ten pierwszy zapowiedział, że w razie potrzeby bank centralny jest w stanie pomóc finansowo. Efekt był natychmiastowy. Następnego dnia kolejki zniknęły i nie ma ich do dziś.

Oprócz części drobnych klientów z banku odeszły niektóre samorządy, które w zakresie gwarantowanych funduszy (do 100 tys. euro) są stawiane na równi z klientami będącymi osobami fizycznymi.

Mimo wszystko, wydaje mi się, że reakcja samorządów była przedwczesna. A do tego zdecydowanie na wyrost. Tym bardziej, że zapowiedź KNF o tym, że bank może być objęty zarządem komisarycznym, jeszcze o niczym nie przesądza.

Jaka była skala wycofywanych środków związana z falą niepokojów wśród klientów?

Jako osoba reprezentująca bank z obligacjami notowanymi na rynku Catalyst, prowadzony na platformach transakcyjnych Giełdy Papierów Wartościowych, nie mogę posługiwać się kwotami. Wyniki podajemy jedynie w okresach sprawozdawczości. Jedyne, co mogę powiedzieć, sądząc po kolejkach, że skala ta jest znacząca.

Czy to dla banku duży problem?

Przede wszystkim to problem dla reputacji. Ktoś nas obrzucił błotem, bez ponoszenia odpowiedzialności za niesprawdzone słowa. Konsekwencją było określone zachowanie części klientów. Mimo ostatniego zamieszania wokół banku, na bieżąco realizuje on swoje zobowiązania: zarówno z tytułu wypłaty depozytów, jak i realizacji wcześniej zawartych umów kredytowych.

Skąd wiadomo, co robić, aby wyciągnąć bank z problemów? Gdzie można się tego nauczyć?

W moim przypadku zamierzam skorzystać z własnego doświadczenia. Brałem udział w sanacji Banku Gospodarki Żywnościowej w latach 2003-06 i w programie naprawczym DZ Bank Polska w latach 2006-09. Miałem również swój udział w udanej restrukturyzacji grupy chemicznej Ciech. Spore doświadczenie zawodowe mają także dwaj pozostali członkowie obecnego zarządu - Jakub Bilnik i  Bohdan Tillack.

Jestem przekonany, że uda nam się wyprowadzić ciechanowski bank na prostą. Obyśmy tylko mieli na to dostateczną ilość czasu.

Program naprawczy zaczął realizować już poprzedni zarząd, ale okazało się to trudne. Zamiast spodziewanego zysku, w pierwszym półroczu br. PBS odnotował stratę w wysokości 4 mln zł netto.

Moim zdaniem, poprzednikom chyba zabrakło konsekwencji i determinacji we wdrażaniu zmian.

Co obecny zarząd zamierza zrobić?

Na ten moment najważniejszym dla nas zadaniem jest utrzymanie banku w stabilnej kondycji. Istotna będzie także poprawa jakości zarządzania ryzykiem kredytowym, zarówno w odniesieniu do już posiadanych ekspozycji, jak i nowych umów. Zagrożone transakcje wymagają konstruktywnej restrukturyzacji, a transakcje stracone – aktywnej windykacji.

Czy bank uczestniczy w systemie IPS-SGB, który mógłby być pomocny?

Nie jesteśmy jeszcze członkiem systemu IPS-SGB. Pracujemy nad tym, żeby poprawić finanse banku i przystąpić do tego systemu. Natomiast w ostatnich dniach otrzymaliśmy różnorodne wsparcie od SGB-Banku. Na jego rzecz dokonaliśmy częściowej sprzedaży naszego portfela kredytowego. Choć sytuacja była dla nas trudna, dobrze sobie z nią poradziliśmy. Przechodzimy teraz do kolejnej fazy: stabilizowania sytuacji PBS i pracy nad odzyskaniem utraconych klientów. Zachęcamy ich do powrotu, deklarując, że nie stracą utraconych odsetek, gdy powrócą do 4 listopada.

Czy bank był zmuszony w tych dniach skorzystać z pomocy płynnościowej NBP, o której wspominał jego prezes Adam Glapiński?

Na razie wystarczyło samo słowne zapewnienie szefa banku centralnego o możliwości udzielenia pomocy. Choć chwilowo mieliśmy trudności z dostępem do gotówki, nie było takiej potrzeby, żeby NBP wsparł nas finansowo. Korzystaliśmy z buforów płynności, które posiada bank.

Audytor, w raporcie za I półrocze, zwrócił uwagę na „przekroczenie limitu koncentracji kredytów dla przynajmniej jednej grupy powiązanej”. Pojawiają się komentarze, że przypomina to nieco sytuację SK Banku w Wołominie, gdzie do grupy nieformalnie powiązanych spółek trafiła blisko połowa udzielonych przez bank kredytów. Jak wygląda skala tego zjawiska w PBS w Ciechanowie?

Zapewniam, że skala powiązań w ciechanowskim banku jest nieporównywalnie mniejsza. Do tego stopnia, że nie da się jej porównywać z tym, co działo się w banku wołomińskim.

Pracował pan kiedyś w banku komercyjnym. Co pan sądzi o takiej sytuacji, że z założenia mający prowadzić raczej działalność lokalną, bank spółdzielczy dysponuje kwotą ponad 1 mld zł aktywów? Czy to właściwa sytuacja? Czy taka powinna być droga rozwoju banków spółdzielczych?

Rozmiar lokalnego banku jest uzależniony od aktywności obszaru na którym on działa. Ponieważ w  ciechanowskim regionie ta aktywność jest wysoka, stąd trudno się dziwić, że suma aktywów PBS była znacząca, według danych za pierwsze półrocze br. Warto też przypomnieć, że to jeden z pięciu największych banków spółdzielczych w Polsce. Rozmiar tego banku, jego wyniki, to efekt jego działalności w dłuższym okresie.

Czy realizowany program naprawczy może oznaczać groźbę zamykania części placówek? Nie pytam o oddział w Warszawie, który zamknięto już wcześniej.

O zamknięciu oddziału w stolicy zdecydował poprzedni zarząd. Obecny nie ma planów związanych z zamykaniem swoich placówek. Dokonaliśmy już wstępnie ich przeglądu. Pierwsze wrażenie jest pozytywne. Istnieje uzasadnienie biznesowe dla funkcjonowania wszystkich oddziałów i filii. Zastanawiamy się jedynie, czy w dobie bankowości elektronicznej mają rację bytu punkty kasowe i czy nie przesunąć ich pracowników do oddziałów, w celu jeszcze lepszego ich funkcjonowania.

Nie ma zagrożenia dla zwolnień wśród załogi?

PBS zatrudnia obecnie 204 osoby, ale pracuje w nim 160. Pozostali są na urlopach lub zwolnieniach. Na pewno obecne faktyczne zatrudnienie jest optymalne.

Na pieniądze czeka część udziałowców banku. Niektórzy z nich się niecierpliwią, ale KNF sprzeciwia się tym wypłatom, bo moment ku temu jest dla banku fatalny. Długo taka sytuacja może potrwać?

Wyzwaniem jest dla mnie przekonanie udziałowców, że warto trzymać fundusze w naszym banku, mimo przejściowych problemów. W obecnej sytuacji jest zrozumiałe stanowisko KNF o wstrzymaniu wypłat udziałów. Pracujemy nad tym, żeby bank powrócił na ścieżkę stabilnego wzrostu i generowania zysku. Gdy to się stanie, na pewno dojdzie do wznowienia wypłaty udziałów nadobowiązkowych.

Kiedy ciechanowski bank może wyjść na prostą?

To kwestia skutecznej realizacji planu naprawczego. Jest on przewidziany na kilka lat.

Rozmawiał Roman Nadaj

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 0 ~Gość

Bank zwalnia już od lutego pracowników. Sprzedał najlepsze kredyty bo musiał uzupełnić kasę po wyplatach klientów jakie miały miejsce pod koniec 2016.Wstrzymał kredyty obrotowe. NIESTETY TO JUŻ JEGO KONIEC. Może miesiąc dwa jeszcze podziała i...... A tak swoją drogą to zwalniają starych pracowników, a swoich czyli nowych pracowników zostawiają. To jest dopiero głupota

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 1 ~kolo

Ten menedżer po szkołach w Moskwie z całą pewnością wyprowadzi bank . Chłopina była bezrobotna jak i jego zastępcy więc przytulił dupę w Ciechanowie. Za bardzo wysokie pieniążki i życie na koszt właścicieli może poudawać że naprawia trudną sytuację banku. Jestem ciekawy jaką wygeneruje stratę ale musi być duża, ponieważ na zpc milczał. Biedny bank i jego właściciele.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 1 ~aaa

wywalili go z Ciechu za głupotę to wylądował w banku ....

! Odpowiedz
0 0 ~TI

Dzień dobry,
jestem jednym z udziałowców PBS w Ciechanowie, który usiłuje odzyskać chociaż część pieniędzy. Uważam, że celem tego artykułu jest zniechęcenie nas do działań w obronie naszej własności.
Proszę innych udziałowców o kontakt ze mną gdyż tylko wspólnie mamy jakiekolwiek szanse.
Bardzo proszę o kontakt ze mną pod adresem e-mail: tikrayanka@gazeta.pl (przepraszam za dziwny emaile ale na razie chcę zachować anonimowość).
Pozdrawiam
S.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
7 3 ~PiotekD

Pan prezio z banku spółdzielczego w wołominie też był zaskoczony i oczywiście niewinny....a 3 miliardy PLN wyparowały, winnych nie ma kasy nie ma, nic nie ma, w ciechanowie też sa tylko niewinne owieczki z panem prezio na czele. a tzw. KNF sra w stołki i patrzy na przelewiki na koniec m-ca... brawo....

! Odpowiedz
0 1 (usunięty)

(wiadomość usunięta przez moderatora)

! Odpowiedz
2 5 ~Sarzyniak

Pan prezes napewno zaopiekuje się kasą... A czy księciuniu ma już osobistego szofera jak w Sarzynie? Obiadek i gazetki też podnoszą do biura

! Odpowiedz
8 8 ~sqsyny

"To był dla nas okres wytężonej pracy - po kilkanaście godzin dziennie" to ile ten nierób normalnie pracuje ? Po godzine dzienie ? Po dwie? Trzy to juz nadgodziny? Pewnie sie tak opier.... jak kazdy polski prokvrator, jego pelny etat to 4 godziny a i tak nikt go nie rozlicza, jedzie na 9:00 a o 11:00 już żre w galerii handlowej. Oto polska patologia. I to z naszych podatków po 8-30 tys na miesiac biorą !!! Panie Ziobro zrobisz z tym porządek wreszcie ?

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
6 8 ~BigHoss

Z jakich Twoich podatków chłopie? Weź się w główkę walnij. To jest Bank Spółdzielczy zrzeszony w ramach grupy SGB, a więc podmiot PRYWATNY należący do ludzi takich jak Ty tylko trochę mądrzejszych i bogatszych. Pan prezes nie za Twoje, a za ich pieniądze jest utrzymywany to po 1, a po 2 nikt na siłę nikogo tam nie wciskał żeby był klientem. To jak z każdym innym podmiotem: jak Cię gryzie, że właściciel hipermarketu jeździ Bentleyem i nie siedzi w firmie 8h dziennie, to sobie możesz kupować gdzie indziej. Nie pozdrawiam, ćwierćinteligencie.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
9 9 ~Dobroczyńca odpowiada ~BigHoss

Dlatego właśnie nie warto trzymać pieniędzy w takim Banku. Jak widać, jest to podmiot słaby i wątły. Żaden szanujący się człowiek, nie trzyma kapitału, ani nie inwestuje poprzez Bank Spółdzielczy w Ciechanowie. Trzeba byłoby być kompletnym idiotą. I zdziwię się, jeśli ta placówka przetrwa.

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne

Wskaźniki makroekonomiczne

Inflacja rdr 2,6% XI 2019
PKB rdr 3,9% III kw. 2019
Stopa bezrobocia 5,0% X 2019
Przeciętne wynagrodzenie 5 213,27 zł X 2019
Produkcja przemysłowa rdr 3,5% X 2019

Znajdź profil