Porażka IPO Facebooka stała się faktem po trzydniowej przecenie akcji do 31 dolarów z 38. Mamy do czynienia z rzadko spotykaną sytuacją, kiedy to analitycy, którzy w ponad 70 procentach wieszczyli spadek kursu portalu społecznościowego, mieli racje.
Amerykańscy inwestorzy posiadający akcje Facebooka zostali zdruzgotani poniedziałkową przeceną akcji o prawie 12%. Dzień później walory portalu społecznościowego można było kupić jeszcze 8% taniej. Podczas pierwszej sesji właściciela zmieniło nawet 500 milionów akcji. Ponure nastroje wśród akcjonariatu są powszechne, a końca spadków póki co nie widać.
Kurs akcji Facebooka
Źródło: Bloomberg
Na rynku pojawiły się informacje, jakoby zarząd Facebooka przeszacował swoje przyszłe przychody i poinformował o tym bank Morgan Stanley, swoich gwarantów emisji. Problem polega na tym, że „zapomniał” przy okazji tę informację podać całemu rynkowi. Całej sytuacji przyglądają się już odpowiednie organy rządowe – jeżeli te doniesienia z nieujawnionych źródeł okażą się prawdziwe, będzie to kolejna duża afera uderzająca w wizerunek instytucji finansowych.
Do tego we wtorek poinformowano, że założyciel i prezes Facebooka, Mark Zuckerberg, sprzedał 30,2 miliona akcji po średniej cenie 37,58$. Kolejna ważna persona, dyrektor Peter Thiel, również nie wykazał się dużą wiarą w portal, sprzedając 16,8 milionów akcji.
Media donoszą także o rozgoryczonych inwestorach, którzy pozwali NASDAQ OMX Group za półgodzinne opóźnienie w rozpoczęciu notowań Facebooka, które - jak twierdzą przedstawiciele NASDAQ - wynikło z problemów technicznych. Skarżący inwestorzy mówią o zleceniach, które były akceptowane dopiero po paru godzinach, i o utrudnieniach informacyjnych - kupujący nie wiedzieli w ogóle, czy udało im się kupić akcję, czy jeszcze ich nie posiadają.
Historia stara jak świat
Największe technologiczne IPO pokazało, że pomimo mijającego czasu efekt owczego pędu nadal pozostaje aktualny i będzie istniał zapewne tak długo, jak będzie istniała giełda. Można założyć, że tymi, którzy tracili na akcjach społecznościowego giganta, byli prości ludzie, niemający nigdy wcześniej do czynienia z giełdą. Gdyby te kilka godzin, które codziennie spędzają na Facebooku, poświęcili na głębszą analizę spółki, debiut potoczyłby się inaczej.




























































