Statystyki z amerykańskiego rynku pracy za lipiec pokazały minimalny spadek bezrobocia, wzrost płac, ale minęły się z opublikowanym wcześniej raportem ADP oraz konsensusem co do liczby nowych miejsc pracy. Dane pokazują jednak, że rynek pracy w USA ciągle ma się dobrze, co według analityków daje silną kartę dla Fedu w prowadzonej obecnie polityce monetarnej.


Liczba etatów w sektorach pozarolniczych (ang. non-farm payrolls) w lipcu była o 187 tys. wyższa niż miesiąc wcześniej – poinformowało rządowe Biuro Statystyki Pracy (BLS). To rezultat niższy od „oficjalnego” rynkowego konsensusu (200 tys.), i kolejny mocno różniący się od raportu ADP (+324 tys. etatów w sektorze prywatnym).
Za czerwiec odczyt pokazał przyrost o 185 tys. etatów, i tutaj BLS zrewidował wcześniejszy wynik, bowiem początkowo raport pokazał wzrost o 209 tys. etatów. Natomiast w maju wynik wyniósł według najnowszych danych jednak 281 tys., a niej jak wcześniej pokazywano 306 tys. (też po rewizji z 339 tys.). Miesięczne korekty wynikają z dodatkowych raportów otrzymanych od firm i agencji rządowych.
Wcześniej dane za kwiecień ujawniły wzrost zatrudnienia o 294 tys. etatów (po rewizji z 253 tys.) po wzroście (po rewizji) o 217 tys. odnotowanym w marcu. Dane za luty pozytywnie zaskoczyły ekonomistów, wskazując na powstanie 311 tys. (326 tys. po rewizji, następnie skorygowane na 248 tys.) nowych etatów. Wielką niespodzianką były wyniki za styczeń, które pokazały aż 517 tys. (472 tys. po rewizji) nowych miejsc pracy w sektorach pozarolniczych.
Od maja 2020 roku w gospodarce USA przybyło ponad 25,72 mln etatów w sektorach pozarolniczych. Stało się to po tym, jak w marcu i kwietniu 2020 roku na skutek ogólnokrajowego lockdownu pracę straciło 22,16 mln Amerykanów. Przez poprzednie 12 miesięcy średni miesięczny wzrost zatrudnienia w sektorach pozarolniczych wyniósł 312 tys.
Stopa bezrobocia obniżyła się z 3,6% do 3,5% i oznacza ok. 5,8 mln bezrobotnych Amerykanów. Oczekiwano, że stopa bezrobocia wyniesie 3,6%. Przeciętna stawka godzinowa w czerwcu wyniosła 33,74 USD i była o 0,4 proc. wyższa niż w czerwcu. Średnia płaca godzinowa w Ameryce była też o 4,4 proc. wyższa niż przed rokiem. Średni czas pracy skrócił się do 34,3 godzin tygodniowo wobec 34,4 godzin w czerwcu.
„To daje silną kartę w ręce Fed, który może nadal w miarę bezpiecznie trzymać stopy na tym poziomie lub wyżej. Ewentualna recesja statystycznie rodzi się dopiero gdy bezrobocie rośnie” napisali ekonomiści z BOŚ w komentarzu na X (Twitterze).
„Dane pozytywne z punktu widzenia gospodarki, ale widać dalsze powolne schładzanie rynku pracy. Dla Fed raczej dane pod kolejną podwyżkę” – to z kolei zdanie analityków z DM XTB.
"Amerykański rynek systematycznie wytraca impet: przyrost zatrudnienia w lipcu mniejszy od prognoz, poprzedni miesiąc zrewidowano w dół" - zauważyli z kolei ekonomiści z Pekao.
Raport NFP to najważniejszy z publikowanego w tym tygodniu zestawu danych z amerykańskiego rynku pracy. Wcześniej ukazały się odczyty o liczbie wakatów według JOLTS (spadek do 9,58 mln z 9,62 mln). Pokazał się też raport ADP, według którego wzrost zatrudnienia w sektorze prywatnym wyniósł w lipcu 324 tys. (oczekiwano 190 tys.). Natomiast czwartkowy raport o liczbie wniosków o zasiłek dla bezrobotnych w lipcu pokazał 227 tys. wobec prognozy na poziomie 225 tys. i poprzednim odczycie z 221 tys.




























































