Grupa AmRest monitoruje sytuację w Rosji, po tym jak wprowadzone zostały tam sankcje po inwazji na Ukrainę. Restauracje na rynku rosyjskim są otwarte i nie widać żadnej zmiany trendów w sprzedaży - poinformowali przedstawiciele grupy.


"Zarząd AmRestu monitoruje dokładnie sytuację. Nasze restauracje w regionie są otwarte, prowadzą sprzedaż. (...) Liczymy, że konflikt zakończy się jak najszybciej" - powiedział członek zarządu Eduardo Zamarripa podczas telekonferencji dla inwestorów.
Jak wskazał, biznes spółki w Rosji się sam finansuje, polega głównie na lokalnych dostawach. 62 proc. restauracji jest zlokalizowanych pomiędzy Sankt Petersburgiem i Moskwą.
W 2021 roku sprzedaż w Rosji (oraz w Armenii i Azerbejdżanie) wyniosła 185,2 mln euro i odpowiadała za ok. 10 proc. sprzedaży grupy. EBITDA na tym rynku wyniosła 41,3 mln euro.
Sieć grupy w Rosji liczyła na koniec roku 278 lokali (w tym 6 Armenii i 5 Azerbejdżanie).

Prezes Luis Comas, pytany, czy spółka widzi jakieś zmiany w zachowaniu klientów w Rosji w ostatnich dniach, odpowiedział: "Nie zauważyliśmy żadnego wpływu na sprzedaż, żadnej zmiany trendów".
Przedstawiciele spółki nie chcieli spekulować, jaki będzie wpływ wykluczenia banków rosyjskich z systemu SWIFT w ramach sankcji po rosyjskiej agresji na Ukrainę.
"Zobaczymy, jak się rozwinie sytuacja" - powiedział Zamarripa.
Pytany, czy spółka rozważałaby wyjście z Rosji, odpowiedział: "Obecnie koncentrujemy się na prowadzeniu naszego biznesu, obsługiwaniu klientów KFC w Rosji".
Spółka poinformowała, że wychodzi w tym roku z Pizza Hut w Niemczech (83 lokale) i Rosji (60 lokali) w związku z kończącą się umową franczyzową.
AmRest nie jest obecny na Ukrainie. (PAP Biznes)
pel/ ana/





















