Ministerstwo Klimatu i Środowiska oraz Wody Polskie deklarują, że działania renaturyzacyjne są dla nich priorytetowe, ale organizacji pozarządowych to nie przekonuje - pisze „Dziennik Gazeta Prawna”.


„DGP” przypomniał, że do 1 września Polska musi przekazać Komisji Europejskiej projekt Krajowego Planu Odbudowy Zasobów Przyrodniczych (KPOZP), kluczowy dokument dotyczący działań związanych z rozporządzeniem o odbudowie zasobów przyrodniczych (NRL, Nature Restoration Law). Ma on zawierać harmonogram działań, a także instrumenty organizacyjne i finansowe.
Do 2030 r. 20 proc. obszarów lądowych i morskich ma zostać objętych środkami odbudowy, a do 2050 r. – wszystkie, które tego wymagają. Do końca dekady na co najmniej 25 tys. km w UE ma zostać przywrócony swobodny przepływ rzek. Chodzi o usunięcie sztucznych barier (np. progów, jazów, urządzeń hydrotechnicznych), które zaburzają nurt rzeki i procesy hydrologiczne czy ograniczają migrację ryb.
Wody Polskie przygotowały analizę, która pokazuje, jakie piętrzenia można zlikwidować. „DGP” wskazał, że równolegle Wody Polskie realizowały inny projekt – udostępniły inwestorom ponad 4 tys. możliwych lokalizacji pod rozwój energetyki wodnej z wykorzystaniem istniejącej infrastruktury, o łącznej mocy 655 MW.
„To zupełnie sprzeczne z duchem NRL, które kładzie nacisk na likwidację barier migracyjnych na rzekach jako cel główny, a nie poboczny, przy okazji załatwiania jakichś innych interesów” – podkreślił cytowany przez dziennik Rafał Rykowski z Polskiej Zielonej Sieci i Koalicji Ratujmy Rzeki. (PAP)
gkc/ sp/





























































