10 rzeczy, których powinien wystrzegać się nabywca akcji GPW

Po raz kolejny w generalnie niedługim okresie (niedługim pod kątem inwestorskim) rynek akcji przyciąga do siebie uwagę tej części społeczeństwa, która na co dzień nie śledzi rynków finansowych. Perspektywa zysku jest kusząca, a ryzyko zdaje się minimalne. Jeśli kupujesz akcje GPW i zamierzasz potrzymać je dłuższą chwilę, to są pewne inwestorskie zasady, które warto znać. Dzięki temu oszczędzisz sobie nerwów i będziesz zachowywać się jak rasowy inwestor.

Zasada 1  –  Nie bądź niecierpliwy  –  radzą Warren Buffett i Charlie Munger


Niecierpliwość jest wrogiem inwestora – „Nie da się pozyskać dziecka w czasie jednego miesiąca, zapładniając jednocześnie dziewięć kobiet”. Cierpliwość potrzebna jest również po dokonaniu zakupu akcji. Ceny rynkowe mogą kształtować się poniżej wartości wewnętrznej firmy przez naprawdę długi czas, ulegając tylko nieznacznym wahaniom. Trzeba jednak pamiętać, że jeżeli w długiej perspektywie spółka dobrze sobie radzi, prędzej czy później znajdzie to przełożenie na ceny jej akcji. Wyboru konkretnej spółki dokonaliśmy na podstawie sensownych kryteriów ilościowych i jakościowych, nie powinno nam się zatem spieszyć do sprzedaży tych papierów. Przecież strategia zdroworozsądkowa zakłada, że kupuje się tylko firmy o świetnych perspektywach długookresowych. Buffett i Munger deklarują, że zakup uznają za satysfakcjonujący, jeżeli akcje kupione poniżej wartości wewnętrznej spółki osiągają poziom tę wartość w pełni odzwierciedlający w ciągu pięciu lat. Dostęp do dziennych wycen akcji i sama możliwość dokonania sprzedaży nie mają najmniejszego znaczenia dla inwestora zainteresowanego nabywaniem akcji potężnych spółek. Mówiąc o zamiarze inwestowania długoterminowego, Warren Buffett nie rzuca słów na wiatr – niektóre akcje znajdują się w jego portfelu już ponad czterdzieści lat. Twierdzi, że niektórych spośród nich nie sprzeda nigdy.

Zasada 2  –  Tłum nie jest twoim przyjacielem  –  radzą Warren Buffett i Charlie Munger

Inwestor musi myśleć samodzielnie. Musi gromadzić odpowiednie informacje i kierować się własnymi przemyśleniami. Jeżeli nie dysponuje wiedzą niezbędną do podejmowania rozsądnych decyzji inwestycyjnych, w ogóle nie powinien się podejmować się tego zadania. Tłum, rozumiany tutaj jako wspólna opinia Wall Street – którą współtworzą dziennikarze finansowi, profesjonalni inwestorzy, analitycy itp. – często potrafi racjonalnie uzasadnić swoje skrajnie optymistyczne lub skrajnie pesymistyczne nastroje. Chociaż ich argumenty mogą wydawać się przekonujące, inwestor powinien wytrwać przy swoich przekonaniach i powstrzymać się od słuchania śpiewu syren, który może sprowadzić go na skały. Wszystkie informacje należy racjonalnie analizować, stosując przy tym testy i mierniki, które od dziesięcioleci dowodzą swojej niezawodności. Nie wolno nagle przerzucać się na nowe mierniki wartości (na przykład spółki internetowe wyceniano na bazie uzyskiwanych przychodów, a nie na podstawie kryteriów ogólnych prowadzenia biznesu). Jednym z największych paradoksów dostrzeganych przez doświadczonych inwestorów jest to, że większość ludzi zaczyna interesować się giełdą, kiedy interesują się nią wszyscy inni, czyli wtedy, gdy ceny osiągnęły absurdalnie wysokie poziomy. Najlepszy moment na wejście na giełdę przypada na okres, w którym wszyscy wyzbywają się aktywów. Naprawdę trudno jest zarobić na akcjach, które cieszą się popularnością inwestorów. Buffett i Munger są do tego stopnia samodzielni, że nie zwracają najmniejszej uwagi na rekomendacje analityków ani nawet na oceny wiarygodności kredytowej publikowane przez Moody's czy Standard and Poor's. W nabywane akcje trzeba wierzyć, a taką wiarę czerpać można wyłącznie z wyników własnych, szczegółowych analiz.

Zasada 3  –  Akcje nie są po to, by się nimi bawić  –  radzą Warren Buffett i Charlie Munger


Nie ma najmniejszego sensu bawić się składem portfela akcji. Nie po to kupuje się akcje wybranych, dobrze znanych spółek, które cieszą się silną pozycją na swoich rynkach, żeby pozbywać się ich tylko dlatego, że bank centralny obniżył stopę dyskontową o 25 punktów bazowych albo z powodu jakiejś ciekawej informacji zasłyszanej z rynku. Akcje naprawdę wspaniałych firm jest zbyt trudno zastąpić innymi. Mimo to wielu inwestorów bez wahania zastępuje jedne papiery innymi – wystarczy im pobieżna notka w gazecie lub banalna wskazówka od maklera. Częsty handel akcjami jest nielogiczny z punktu inwestora. Równie nielogiczna jest duma kadry menedżerskiej, która szczyci się wysokimi obrotami na akcjach ich spółki. Przecież w istocie oznacza to, że duża część ich bieżących klientów nieustannie ich opuszcza.
Czy liderzy dowolnej innej organizacji – szkoły, klubu, kościoła itp. – cieszą się, kiedy ich członkowie odchodzą? „W chrześcijaństwie ostatnio niewiele się dzieje. Może za tydzień przerzucimy się na buddyzm?”.

Zasada 4  –  Hamuj obawy, gdy spadają ceny  –  radzą Warren Buffett i Charlie Munger

Wielu inwestorów ogarnia euforia, gdy ceny akcji rosną. Gdy natomiast ceny akcji spadają, ci sami inwestorzy popadają w depresję. Takie podejście nie ma sensu: „Sprzedawanie solidnych spółek w obliczu „zatrważających” wieści to zazwyczaj zła decyzja”. Buffett sugeruje, żebyśmy zastanowili się, czy w najbliższych latach zamierzamy być w ogólnym rozrachunku inwestorami czy raczej dezinwestorami. Jeżeli chcemy być inwestorami, spadki cen akcji powinny nas cieszyć. Można to wyjaśnić na przykładzie żywności. Ludzie zakładają, że w przyszłości będą kupować produkty spożywcze. W związku z powyższym spadek cen ich cieszy, wzrost cen jest natomiast powodem do zmartwień. Inwestorzy pragnący uzupełnić swój portfel o kolejne akcje atrakcyjnych spółek powinni traktować spadki cen jako okazję do zakupu większej części firmy za te same pieniądze. „Spadające ceny akcji są dla nas korzystne, a rosnące ceny nam szkodzą”. Kluczowym czynnikiem staje się w tym momencie nabywana wartość wewnętrzna. Przy założeniu, że w okresie gwałtownego spadku cen akcji wartość wewnętrzna spółki pozostaje bez zmian, możliwe jest nabycie X wartości wewnętrznej za cenę połowy X. „Interesują nas wyniki spółki, a nie wyniki giełdy. Jeżeli nasze przewidywania względem danej spółki są słuszne, rynek w końcu zacznie zgodnie z nimi reagować”. Rynkowy pesymizm jest przyjacielem inwestora, powszechny optymizm jest natomiast jego wrogiem.

Zasada 5  –  Nie ulegaj chwilowym modom rynku byka (czyli rosnącego)  –  radzi John Neff


Cykle koniunkturalne są dla rynku zjawiskiem normalnym. Czasami inwestorzy za wszelką cenę wystrzegają się ryzyka. Przychodzi też czas, kiedy zwracają szczególną uwagę na jakość. Stopniowo zyskują coraz większą pewność siebie i zaczynają wyszukiwać kolejne możliwości spekulacji. Po okresie wzrostów spekulanci zaczynają prześcigać się w zakupach, a rynek wykracza daleko poza granice, jakie można by nakreślić na podstawie analizy fundamentalnej. „Są okresy, w których inwestorzy wykazują bezgraniczną wiarę w to, co jest zbyt piękne, żeby mogło być prawdziwe”. Szał nabiera mocy i ogarnia również ludzi, których wiedza na temat rynku akcji jest bardzo ograniczona. Ludzie czują potrzebę „ustawienia się w tej kolejce, która przesuwa się najszybciej”, starają się znaleźć skrótową drogę do bogactwa. Syreni śpiew optymistycznej wizji przyszłości całkowicie zagłusza racjonalne argumenty, przemawiające za realizacją rozsądnej strategii inwestycyjnej, opierającej się na analizie fundamentalnej. Uczestnicy rynku dokonują zakupów i sprzedaży na podstawie licznych zasłyszanych podpowiedzi i zupełnie powierzchownej wiedzy. Wizja zdobycia fortuny z dnia na dzień kompletnie ich zaślepia i skłania do podejmowania zupełnie nielogicznych działań inwestycyjnych, bez uprzedniego zapoznania się z dostępnymi informacjami i bez chwili zastanowienia.

Ludzie zdają się wierzyć, że złota w strumieniu wystarczy dla każdego, mimo że wcześniej był on już przedmiotem intensywnej eksploatacji. Większość członków tłumu ogarniętego szałem oczekiwań ostatecznie zostaje z niczym, ponieważ rzeczywistość każdemu z nich po kolei daje surową lekcję. W końcu masy zaczynają rozumieć, że nieliczne grono graczy już zgarnęło pulę, uświadomiwszy sobie, iż sprawy poszły za daleko. Na rynku wybucha zbiorowa panika, wszyscy naraz pchają się do wyjścia. Nie sposób przewidzieć, kiedy dokładnie dojdzie do załamania, i dlatego najlepiej jest po prostu trzymać się z dala od akcji i rynków, które za nic sobie mają analizę fundamentalną.

Zasada 6  –  Wystrzegaj się czystej przekory  –  radzi John Neff


John Neff to osoba, która zawsze samodzielnie ocenia sytuację przedsiębiorstwa oraz jego akcje. Jego gotowość do prowadzenia sporów ze znakiem drogowym z całą pewnością przyniosła mu wiele korzyści, wielokrotnie bowiem skłaniała go do postępowania wbrew zachciankom i modom panującym na rynku. Neff nigdy nie był jednak po prostu uparty, nie unosił się honorem i nie sprzeciwiał się z zasady. Nie przyjmował założenia, że rynek zawsze się myli. Był zawsze gotowy wysłuchać racji innych. Przede wszystkim jednak nigdy nie sprzeciwiał się ogólnym trendom bezkrytycznie czy automatycznie.

„Nie zależy mi na chwale człowieka, który zawsze idzie pod prąd. Granica między sprzeciwem a zwykłym uporem jest naprawdę cienka. Z radością wykorzystuję różne okazje do zakupu akcji, czasami skłonny jednak jestem przyznać rację tłumowi. W ostatecznym rozrachunku, żeby zasłużyć na nagrodę, trzeba poprawnie ocenić kwestie zasadnicze. [...] Upór i czysta przekora to prosta recepta na katastrofę. Mądry sprzeciw wobec powszechnych tendencji rynkowych wymaga otwartości umysłu, doprawionej znajomością historii i poczuciem humoru. W inwestowaniu zawsze można przedobrzyć, dotyczy to również sprzeciwu wobec powszechnych trendów”.

Zasada 7  –  Unikaj krótkowzroczności  –  radzi Benjamin Graham


Aktywność finansistów jest w dużej mierze skoncentrowana na analizowaniu krótkookresowego potencjału poszczególnych firm i branż. Uzasadnienie takiego działania jest następujące. Jeżeli na najbliższe dwanaście miesięcy przewiduje się dobrą sytuację, akcje należy kupić, ponieważ po przedstawieniu informacji o wyższych zyskach prawdopodobnie będzie je można sprzedać po wyższej cenie. Wyjaśnia to, dlaczego tak duży nacisk kładzie się na kwartalne możliwości w zakresie generowania zysku, szanse na wzrost dywidendy oraz różne inne krótkoterminowe korzyści.

Graham przedstawiał trzy argumenty przemawiające przeciwko tej metodzie:

  • Analitycy są omylni. Prognozy przyszłorocznych wyników mogą okazać się błędne, a przewidywana poprawa sytuacji może nie nastąpić.
  • Nawet jeżeli prognoza okaże się słuszna, może przecież dojść do sytuacji, w której ze względu na bieżące działania rynkowe cena akcji odzwierciedla już w pełni przyszłe postępy (czasami rozwój ujmowany jest w cenie na wyrost).
  • Z jakiegoś powodu lub pozornie zupełnie bez powodu cena akcji może nie zmieniać się zgodnie z przewidywaniami.


Wartość akcji zależy od ich zdolności do generowania zysku w długim okresie. Do krótkiego okresu nie należy przywiązywać nadmiernej wagi.

Zasada 8  –  Uciekaj od baniek spekulacyjnych na rynku akcji  –  radzi Benjamin Graham

Graham doświadczył na własnej skórze frustracji i zakłopotania, z którymi musi zmierzyć się każdy inwestor inwestujący w wartość w okresie wybuchu rynkowego optymizmu, kiedy ceny akcji dalece przewyższają ich wartość. W takich chwilach, kiedy inni bez wysiłku wypracowują zyski, potrzeba wielkiej siły charakteru, aby nie ulec podszeptom podważającym słuszność koncepcji inwestowania w wartość. „Spekulanci często prosperują dzięki niewiedzy. Wszyscy w kółko powtarzają, że w szczytowym okresie rynku byka wiedza jest zbędna, a doświadczenie tylko przeszkadza. Typowy scenariusz spekulacji obejmuje jednak tymczasowe zyski i ostateczną stratę. [...] Dzisiaj [w 1959 roku] wszyscy, szerokiej rzeszy spekulantów nie wyłączając, nazywają się inwestorami”.

W dziesiątym z wykładów wygłoszonych w Nowojorskim Instytucie Finansów w latach 1946-1947 Graham w urokliwy sposób scharakteryzował mentalność spekulacyjną oraz trudności z zachowaniem niezależności poglądów:
„Przychodzi mi na myśl powszechnie znana historia, o nafciarzu, który poszedł do nieba i prosił świętego Piotra, by ten go wpuścił. Święty Piotr powiedział jednak: „Przykro mi, nafciarzu, ale wszystkie miejsca mamy już zajęte. Możesz zajrzeć przez bramę i sam się przekonać”. Mężczyzna powiedział: „Szkoda, ale czy nie miałbyś nic przeciwko temu, żebym powiedział do nich cztery słowa”. Święty Piotr odrzekł: „Ależ nie”. Wtedy mężczyzna krzyknął na cały głos: „Odkryto ropę w piekle”. Na ten okrzyk wszyscy narciarze hurmem wybiegli z nieba i podążyli najkrótszą drogą do piekła. Święty Piotr stwierdził: „To niesamowicie dobry numer. Teraz jest mnóstwo miejsca, zapraszam”. Nafciarz podrapał się jednak po głowie i powiedział: „Chyba jednak pójdę tam, gdzie wszyscy. Może jednak jest w tej plotce ziarnko prawdy”. Mam wrażenie, że właśnie w ten sposób często zachowujemy się w obliczu zmian kursów akcji. Z doświadczenia wiemy, że to się wszystko źle skończy, ale przecież „w tej plotce może być ziarnko prawdy, więc podążamy za tłumem””.

Zasada 9  –  Nie czytaj prognoz makroekonomicznych  –  radzi Philip Fisher


Fisher krytycznie wypowiadał się o inwestorach, którzy podejmowali decyzje na podstawie prognoz ekonomicznych – określał ich mianem „niemądrych”. Porównywał poziom naszej bieżącej wiedzy na temat ekonomii (zwłaszcza zdolność do prognozowania przyszłych trendów w gospodarce) do znajomości chemii w czasach wielkich średniowiecznych alchemików.

W rzadkich przypadkach, kiedy działania spekulacyjne popychają rynek do granic skrajności (jak to miało miejsce na przykład w roku 1929), zdarza się, że analitycy są w stanie przewidzieć prawdopodobny rozwój wydarzeń, ale taka analiza okazuje się przydatna raz na dziesięć lat.

„Ogrom wysiłku umysłowego, jaki społeczność finansowa wkłada w nieustanne próby odgadywania gospodarczej przyszłości na podstawie losowych i najprawdopodobniej niekompletnych informacji, skłania mnie do zastanowienia, co by było, gdyby choćby ułamek tego wysiłku przeznaczyć na coś znacznie bardziej pożytecznego (...) inwestor powinien porzucić próby odgadywania przyszłych trendów w gospodarce i na rynkach akcji. Powinien inwestować odpowiednie środki natychmiast, kiedy pojawi się stosowna okazja do zakupu”.

Zasada 10  –  Nie oceniaj akcji na podstawie dotychczasowych poziomów ich cen  –  radzi Philip Fisher


Formułowanie oceny akcji na podstawie cen, jakie osiągały one w ubiegłych latach, powoduje, że skupiamy się na tym, „co się w zasadzie nie liczy i co odwraca naszą uwagę od kwestii istotnych”. W swojej ocenie inwestor powinien brać pod uwagę przede wszystkim te czynniki, które mają wpływ na bieżące i przyszłe funkcjonowanie interesującej go firmy. Co się działo z ceną akcji kilka miesięcy czy kilka lat wcześniej, nie ma najmniejszego znaczenia.

Spekulanci często podnoszą argument, że ich strategia opiera się na racjonalnym myśleniu. Skłonni są zatem twierdzić: „Tak więc, ponieważ cena akcji od lat waha się w określonych granicach, teraz ma potencjał wzrostowy”. Za tym rozumowaniem kryje się założenie, że ceny akcji rosną mniej więcej w tym samym tempie i trzeba po prostu umieć ocenić, kiedy na które akcje nadchodzi właściwy czas. Równie nonsensowne jest przekonanie, że ponieważ akcje już „znacznie wzrosły”, ich cena nie będzie już rosła. Historyczne wahania cen nie mają większego znaczenia dla przyszłości. Z punktu widzenia przyszłości liczy się przede wszystkim to, czy firma ma odpowiednie warunki, aby przez kilka kolejnych lat odnotowywać wzrosty oraz czy znalazło to już swoje odzwierciedlenie w cenie akcji. Aby można było tę kwestię rozstrzygnąć, trzeba zrozumieć istotę działalności firmy, a nie pochylać się nad wykresami.

Jeśli po lekturze powyższych 10 wskazówek masz ochotę na więcej wiedzy związanej z inwestowaniem, analizami branż lub zasadami inwestycyjnymi Warrena Buffetta, Charliego Mungera, Benjamina Grahama, Johna Neffa, Philipa Fishera, Petera Lyncha, przyda ci się książka „Inwestowanie w wartość” Glena Arnolda (Wydawnictwa Profesjonalne PWN, 2010). Znajdziesz ją w księgarni www.ksiegarnia.pwn.pl. Wykorzystanie za zgodą Wydawcy.

Źródło: Mariusz Ludwiński dla Wydawnictwa Naukowego PWN

 


Zobacz też:
» Wszystko o prywatyzacji GPW
Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 1 ~przykra prawda

To są rady na rynkach akcji europejskich i amerykańskich! Na Polskiej śmieciowej GPW takie rady prowadza do bankructwa!!

! Odpowiedz
0 1 ~akcjonariusz

W pełni popieram Twoją wypowiedz.w Polsce rządzą giełda okreslone grupy i bardzo czesto ceny akcji nie mają nic wspólnego z kondycją okreslonej spółki(przynajmniej w wielu przypadkach).Zdarzają sie ewidentne okradania drobnych akcjonariuszy poprzez wypuszczanie dużych ilośći nowych akcji bez uwzgledniania akcjonariuszy juz posiadających akcje np.Bioton-miliardy nowych akcji i tak rozwodnienie ceny akcji,że w praktyce odebranie prawie wszystkiego akcjonariuszom.Kupione akcje za 90zł a kosztują obecnie grosze lub kilka złotych.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 ~lolo

z tego nic nie wynika, mój brat kupuje na czuja i mało racjonalnie i ciągle jest do przodu, dlatego nie słucham mądrych rad tylko mojego brata, hahahah

! Odpowiedz
0 0 ~ziutek

z tego wynika ze lepiej kupic na wtornym

!
GPW 2,87% 47,95
2017-10-20 17:00:00
WIG -0,04% 63 719,57
2017-10-20 17:15:00
WIG20 -0,08% 2 465,51
2017-10-20 17:15:00
WIG30 -0,04% 2 836,79
2017-10-20 17:15:00
MWIG40 0,24% 4 831,82
2017-10-20 17:15:00
DAX 0,01% 12 991,28
2017-10-20 17:36:00
NASDAQ 0,36% 6 629,05
2017-10-20 22:02:00
SP500 0,51% 2 575,21
2017-10-20 22:07:00

Znajdź profil

Zapisz się na bezpłatny newsletter Bankier.pl
Przejdź do strony za 5 Przejdź do strony »

Czy wiesz, że korzystasz z adblocka?
Reklamy nie są takie złe

To dzięki nim możemy udostępniać
Ci nasze treści.

Przemek Barankiewicz - Redaktor naczelny portalu Bankier.pl

Jesteśmy najważniejszym źródłem informacji dla inwestorów, a nie musisz płacić za nasze treści. To możliwe tylko dzięki wyświetlanym przez nas reklamom. Pozwól nam się dalej rozwijać i wyłącz adblocka na stronach Bankier.pl

Przemek Barankiewicz
Redaktor naczelny portalu Bankier.pl