Do afery Amber Gold nie powinno było nigdy dojść. Chociaż sprawa jest dopiero wyjaśniana i wcale nie jest pewne, że główny podejrzany nie był marionetką w rękach jakiegoś demiurga, to mimo wszystko nigdy nią nie zostałby, gdyby prawo w Polsce działało skutecznie.

Źródło: Bankier.pl
Marcin P. po prostu nie miał prawa zostać prezesem tej firmy i zasiadać w jej radzie nadzorczej, tyle że prawo jest dziurawe jak rzeszoto. Rządzący wzięli to do siebie i postanowili zmienić przepisy tak, aby podobna sytuacja już się nie powtórzyła. Czy dzięki temu uda nam się uniknąć powtórki z Amber Gold?
Zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem członkiem zarządu, rady nadzorczej lub komisji rewizyjnej ani likwidatorem nie może być osoba skazana prawomocnym wyrokiem za przestępstwa przeciwko mieniu, czyli kradzież, oszustwa, przywłaszczenia lub wyłudzenia. Zakaz taki obowiązuje pięć lat od dnia uprawomocnienia wyroku. Marcin P. był wcześniej skazany za tego typu przestępstwo, zatem teoretycznie nie miał prawa rozpocząć nowego przedsięwzięcia pod dumną nazwą Amber Gold. Jednak nikt tego nie sprawdził, nikt też nie zwrócił na to uwagi i najprawdopodobniej nikt nie zostanie z tego powodu pociągnięty do odpowiedzialności. Bo w rzeczywistości obowiązek sprawdzenia po prostu nie istniał. Premier w swoim listopadowym expose zapowiedział, że to się zmieni.
![]() | »Banki chcą naszych pieniędzy. Kolejnych |
Na zmiany nie musieliśmy długo czekać.Rada Ministrów przyjęła projekt ustawy o zmianie ustawy o Krajowym Rejestrze Karnym oraz ustawy o Krajowym Rejestrze Sądowym. Projekt zakłada, że sąd rejestrowy, wpisując do KRS-u nową spółkę i członków jej organów, czyli zarządu i rady nadzorczej, będzie mógł otrzymać drogą elektroniczną informacje z KRK o skazaniach osób kandydujących do władz spółek. Projekt ma na celu ułatwienie obiegu dokumentów. Niestety, wszystko wskazuje na to, że sprawdzenie rejestrów na razie nie będzie miało charakteru obligatoryjnego. Systemy nie są bowiem kompatybilne, dlatego na efekty przyjdzie poczekać.
Dla ofiar bursztynowego złota nie jest to pociechą, ale następuje krok w stronę normalności. Błędem byłoby bowiem twierdzenie, że Amber Gold to był jednostkowy przypadek, a Marcin P. jest jedynym przedsiębiorcą w Polsce, który zasiadał w zarządzie spółki, chociaż nie miał do tego prawa.
Niestety, projekt nie uchroni nas przed kolejnymi piramidami finansowymi. Zawsze znajdą się chętni na duży zarobek, a ostatnie 20 lat historii Polski pokazuje, że każda kolejna "piramida" z chirurgiczną precyzją obnaża nieskuteczność wymiaru sprawiedliwości.
Łukasz Piechowiak
Bankier.pl





























































