Zdaniem analityków niepewność związana ze zmianą władzy w Stanach Zjednoczonych może zaszkodzić złotemu i ponieść notowania euro w okolice 4,30 zł. Jednak na razie nie widać większej nerwowości na rynku walutowym.


W poniedziałek przed południem kurs euro wynosił 4,2788 zł i był o niespełna grosz wyższy niż przed weekendem. Ubiegły tydzień nie był zbyt udany dla polskiej waluty. Pogorszenie sentymentu do polskich aktywów sprawiło, że kurs EUR/PLN zaatakował poziom 4,30 zł. Jak na razie bez powodzenia.
Jednakże zdaniem części analityków ryzyko osłabienia złotego pozostaje aktualne. - W naszej opinii rezygnacja Joe Bidena z ubiegania się o reelekcję zwiększy niepewność na rynkach, a tym samym co najmniej utrzyma ich podwyższoną zmienność - wskazują ekonomiści PKO BP.
- Nie jest to sprzyjające środowisko dla walut EM. Z tego względu uważamy, iż w perspektywie kilku sesji kursy EUR/PLN i USD/PLN mogą kierować się odpowiednio w okolice 4,30 i 3,96, gdzie znajdują się istotne, krótkoterminowe, techniczne opory – dodają analitycy największego banku w Polsce.
- Widzimy przestrzeń do dalszej przeceny złotego w najbliższym tygodniu, ale ewentualne osłabienie nie powinno być znaczne. Od kwietnia EUR/PLN oscyluje w szerokim przedziale 4,25-4,38 i obecnie nic nie wskazuje, żeby złoty miał się z niego wybić – napisali ekonomiści Santander BP.

Rezygnacja Joe Bidena z prezydenckiego wyścigu jak dotąd nie wywołała większych ruchów na rynku walutowym. Kurs dolara w stosunku do euro w poniedziałek rano pozostawał bez większych zmian. Na krajowym podwórku przekładało się to na dolara po 3,9321 zł. Od początku 2024 roku kurs USD/PLN waha się w przedziale 3,90-4,10 zł i na razie nic nie wskazuje na opuszczenie tego trendu bocznego.
Po lipcowym odbiciu ustabilizowały się także notowania franka szwajcarskiego. Helwecka waluta byłą dziś wyceniana na 4,250 zł. Funt brytyjski kosztował 5,0791 zł i był o blisko dwa grosze tańszy niż przed weekendem.
KK




























































