Wtorkowy poranek przyniósł lekkie osłabienie złotego w relacji do euro. Polskiej walucie nie pomogły dane o inflacji, które otwierają drogę do kolejnych obniżek stóp procentowych w NBP.


O 10:25 kurs euro wynosił 4,2703 zł i był nieznacznie wyższy niż na zakończeniu poniedziałkowych kwotowań. W ten sposób para euro-złoty znalazła się bliżej górnego ograniczenia tegorocznej konsolidacji.
Od kwietnia kurs euro porusza się w przedziale 4,23-4,31 zł, przy czym przez większość tego okresie nie przekraczał linii 4,28 zł. Ale od kilku dni rynek przymierza się do testowania poziomu 4,28 zł. Nadal jednak zmienność na rynku złotego pozostaje niewielka.
Paradoksalnie złotemu może zaszkodzić niższa od oczekiwań większości ekonomistów inflacja CPI za wrzesień. Co prawda różnica na dynamice rocznej (2,9% zamiast spodziewanych 3,0%) była minimalna, ale już drugi z rzędu miesiąc zerowego przyrostu miesięcznego CPI może skłonić niektórych członków Rady Poilityki Pieniężnej do obrania bardziej stromej ścieżki obniżek stóp procentowych. A to już byłby negatywny czynnik dla notowań złotego.
- Jeśli natomiast dostaniemy niespodziankę z dwójką z przodu, to inwestorzy mogą zacząć mocniej spekulować o cięciu stóp przez RPP już na najbliższym – październikowym – posiedzeniu (czyli rentowności POLGBs w dół) - napisali w porannym raporcie analitycy Banku Pekao.

Większych ruchów nie zaobserwowaliśmy na parze euro-dolar. Kurs EUR/USD ostrożnie odrabiał niedawne straty, które z kolei były korektą po ustanowieniu nowego tegorocznego maksimum. W takim układzie za dolara na polskim rynku płacono 3,6338 zł, a więc o prawie pół grosa mniej niż w poniedziałek.
Frank szwajcarski notowany był po 4,5640 zł, czyli o 0,6 grosza wyżej niż dzień wcześniej. Na parze frank-złoty od niemal pół roku obowiązuje trend boczny, o zakresie 4,50-4,60 zł. Funt brytyjski wyceniany był na 4,8847 zł.
KK































































