Polskie władze monetarne znów postanowiły zaskoczyć uczestników rynku i tym razem nie zdecydowały się na dość powszechnie oczekiwaną obniżkę stóp procentowych. To pomogło złotemu, ale nie na tyle, aby „odkleić” kurs euro od linii 4,45 zł.


Wbrew oczekiwaniom większości ekonomistów i uczestników rynku Rada Polityki Pieniężnej nie zdecydowała się na trzecią z rzędu obniżkę stóp procentowych. Pojawiły się także wyniki listopadowej projekcji inflacyjnej, która raczej wyklucza sprowadzenie inflacji CPI do 2,5-procentowego celu w dwóch następnych latach. Istnieje więc coraz większa szansa, że przez najbliższe miesiące Rada stóp już obniżać nie będzie, zwłaszcza gdyby inflacja CPI w przyszłym roku znów zaczęła przyspieszać.
Bezpośrednio po decyzji RPP kurs euro spadł nawet poniżej 4,43 zł, osiągając najniższe wartości od trzech tygodni. Później jednak złoty zaczął oddawać zyski. W czwartek o 9:55 za euro płacono niespełna 4,44 zł. Oznacza to, że kurs EUR/PLN w dalszym ciągu pozostaje „przyklejony” do poziomu 4,45 zł, odchylając się od niego o nie więcej niż 2-3 grosze.
Teraz kurs euro i losy złotego są w rękach prezesa NBP Adama Glapińskiego, który ma wyjść na mównicę o 15:00. Nie wiadomo jednak na ile szef RPP rozjaśni dość mętny komunikat Rady i czy nie skupi się na kwestiach personalnych związanych z ujawnionym wczoraj konfliktem w zarządzie Narodowego Banku Polskiego. Istnieje więc ryzyko, że kwestie polityki monetarnej zejdą na dalszy plan i że przyszłe decyzje RPP będą dla nas takim samym zaskoczeniem jak trzy poprzednie.
- Decyzja Rady Polityki Pieniężnej, by pozostawić stopy na niezmienionym poziomie (5,75% dla stopy referencyjnej) wydaje się być nacechowana politycznie i stanowi kolejny zwrot w niewiarygodnie chaotycznej polityce obecnej Rady, ale oceniamy ją pozytywnie. Wstrzymanie cyklu lub jego znaczne ograniczenie względem przedwyborczych oczekiwań jest naszym zdaniem niezbędne, bo sprowadzić inflację do celu NBP w 2025 r. – napisał w porannym komentarzu Kamil Cisowski, analityk Domu Inwestycyjnego Xelion.

Póki co, złotemu sprzyja ostra korekta na rynku amerykańskiego długu. Rentowność 10-letnich obligacji rządu USA spadła w pobliże 4,5%, po tym jak jeszcze w połowie października przekraczały 5%. Niższe rynkowe stopy procentowe za Atlantykiem zmniejszają presję na umocnienie dolara, które zwykle szkodziło walutom z rynków wschodzących (czyli takim jak polski złoty).
Dzięki temu kurs USD/PLN w dalszym ciągu utrzymuje się w lokalnym trendzie spadkowym. W czwartek rano za dolara płacono niespełna 4,15 zł. Dla porównania przeszło miesiąc temu „zielony” kosztował ponad 4,44 zł.
Z kolei linia 4,60 zł zatrzymała przecenę franka szwajcarskiego. Kurs CHF/PLN zniżkował od połowy września do początku listopada, obniżając się z przeszło 4,90 zł do 4,60 zł. W ostatnich dniach rynek kilkukrotnie testował to wsparcie, ale jak na razie bez większego powodzenia.































































