Niemal 2800 dolarów za uncję - to rekord wszech czasów ustanowiony przez złoto z końcem października 2024 roku. Wybór Donalda Trumpa ograniczył ryzyko na światowych rynkach, umocnił dolara i przyniósł chwilę osłabienie notowań królewskiego kruszcu, ale do gry szybko wróciła geopolityka.


Ceny złota odbijają po solidnej korekcie, próbując wznowić trend wzrostowy. Z jednej strony potencjał wzrostu złota może być ograniczony przez zmniejszone oczekiwania na agresywne obniżki stóp procentowych przez Rezerwę Federalną, na które wpływ mają silne dane ekonomiczne i przewidywana polityka nowej administracji Trumpa.
Z drugiej zaś, oczekiwane skupienie się administracji na obniżkach podatków i podwyżkach taryf może potencjalnie przyczynić się do inflacji, ograniczając tym samym zdolność Rezerwy Federalnej do łagodzenia polityki pieniężnej. Obecnie jednak prym będzie wiodła geopolityka i eskalacja konfliktu w Ukrainie.
Wybór Trumpa pretekstem do przeceny
"Pretekstem do przeceny okazał się wynik amerykańskich wyborów prezydenckich, na który rynki zareagowały rewizją w górę oczekiwań odnośnie poziomu stóp procentowych i rentowności obligacji (w górę poszły też jednak oczekiwania odnośnie inflacji, a to już akurat czynnik pozytywny dla szlachetnego metalu)" - pisze Tomasz Hońdo, CFA, Quercus TFI S.A.
"Dobra wiadomość jest taka, że o ile przed listopadową korektą złoto było silnie technicznie wykupione, to dzięki korekcie uległo przynajmniej częściowemu "zdrowemu" schłodzeniu. Przykładowo, dzienny wskaźnik RSI liczony dla złota denominowanego w PLN, przekroczył w październiku 80 pkt, zaś w trakcie listopada obniżył się do ok. 40 pkt - w okolicy tego pułapu zatrzymywały się wszystkie dotychczasowe korekty w trakcie tegorocznej hossy" - dodaje Hońdo.

Do tak wyraźnego schłodzenia nie doszło natomiast jeszcze, jeśli spojrzymy na wykres oparty na danych miesięcznych, czyli skupiony na bardziej długoterminowych tendencjach. Również tutaj złoto było w październiku bardzo silnie wykupione, ale z tą różnicą, że tak wysoko miesięczny RSI był wcześniej nie wiosną tego roku (jak na wykresie dziennym), lecz w pandemicznym 2020 roku. Gdyby listopad zakończył się na obecnym poziomie, miesięczny RSI spadłby z ponad 80 pkt w październiku do lekko poniżej 70 pkt, czyli dopiero nieco poniżej tzw. strefy wykupienia - zaznacza Hońdo.
USA, Ukraina i Rosja dają preteksty do wzrostów
W niedzielę świat zaskoczyła informacja z USA - Joe Biden dał zielone światło Ukrainie na uderzenia w głąb Rosji. We wtorek miało miejsce pierwsze uderzenie ATACMS wysłanych przez ukraińskie wojsko na terytorium Rosji.
Na świecie szeroko komentowana była także decyzja Władimira Putina. Jak podała agencja AP, nowelizacja rosyjskiej doktryny nuklearnej, przewidująca, że każdy konwencjonalny atak na Rosję wspomagany przez mocarstwo jądrowe może być uznany za uderzenie dokonane wspólnie, co obniża próg zastosowania broni atomowej. Aktywa bezpieczne, takie jak obligacje rządowe, jen japoński i złoto, gwałtownie wzrosły po opublikowaniu zaktualizowanej doktryny nuklearnej Rosji.
Przeczytaj także
Niespokojna sytuacja geopolityczna wspiera notowania złota. "Atrakcyjność tego kruszcu jako bezpiecznego aktywa została w ostatnich dniach poparta eskalacją napięć geopolitycznych, w szczególności trwającym konfliktem między Rosją a Ukrainą. Ponadto obawy dotyczące niepewności handlowej i stabilności fiskalnej USA mogą stanowić wsparcie dla wyższych cen złota" - uważa Tito Iakopa, Commercial Director at FlowCommunity.
Ceny złota i srebra nadal rosną, a wzrosty w obu przypadkach były wspierane przez słabnący rajd dolara, a teraz przez pogarszające się stosunki między USA a Rosją po tym, jak prezydent Biden zatwierdził użycie przez Ukrainę rakiet dalekiego zasięgu przeciwko Rosji - odnotowuje Ole Hansen, Head of Commodity Strategy z Saxo Banku.
"Ogólnie rzecz biorąc, nie widzimy powodu, aby zmieniać nasze bycze stanowisko w sprawie metali inwestycyjnych. Chociaż niedawna korekta złota o 253 USD była najgorszą od ponad roku, należy ją postrzegać w kontekście silnego rajdu poprzedzającego ją. Mając to na uwadze, postrzegamy korektę jako zdrową odpowiedź na tygodnie zakupów skoncentrowanych na wyborach, które w niektórych przypadkach doprowadziły do osłabienia popytu ze strony nabywców fizycznych, którzy wzbraniali się przed perspektywą dodania paliwa do rajdu" - pisze z kolei Hansen.
Padnie 3000 dolarów za uncję?
Analitycy Goldman Sachs szacują, że do końca 2025 r. cena "barbarzyńskiego reliktu" wzrośnie do 3000 USD za uncję. Podkreślają też, że dobre perspektywy notowań złota powodują, iż ostatni spadek jego ceny stanowi "atrakcyjny punkt wejścia" dla inwestorów.
Wzrost cen mają wspomagać przyszłe zakupy złota przez fundusze ETF i banki centralne. Goldman Sachs spodziewa się, że zasoby złota w zachodnich funduszach ETF będą stopniowo rosły wraz ze spadkiem stóp procentowych, co byłoby zgodne z ich historycznymi relacjami. Nawet jeśli zakupy złota przez banki centralne mogą być umiarkowane, może istnieć pewna konkurencja o sztabki złota między bankami centralnymi a zachodnimi inwestorami, ponieważ zasoby ETF złota zaczynają rosnąć.
"Długoterminowi inwestorzy są teraz zainteresowani posiadaniem złota, ponieważ stopy procentowe są niższe" - mówi Lina Thomas, analityk Goldman Sachs Research. "Jednocześnie zasoby banków centralnych prawdopodobnie nadal będą się kumulować" - dodaje Thomas.


























































