Średnia cena oleju napędowego w Wielkiej Brytanii osiągnęła rekordowy poziom, przekraczając 2 funty za litr – ogłosił w piątek RAC, związek brytyjskich kierowców, ostrzegając, że nie ma sygnałów, by wzrost miał zahamować.


„To próg, którego nikt nie chciał przekroczyć” - oświadczył cytowany w komunikacie RAC Simon Williams, dyrektor ds. strategii. Dodał, że „nic nie wskazuje na to, by ceny miały zwolnić”.
RAC wylicza, że napełnienie baku przeciętnego brytyjskiego samochodu rodzinnego kosztuje teraz 110 funtów, czyli o niemal 32 funty więcej niż na początku amerykańskiego uderzenia na Iran.
Wszystko to ma miejsce w kontekście nacisków Waszyngtonu, który chce, aby państwa europejskie uwolniły rezerwy paliwa, co ma obniżyć ceny na światowych rynkach.
Źródło rządowe przekazało dziennikowi „Times”, że administracja prezydenta Donalda Trumpa stosuje „bezceremonialne taktyki negocjacyjne”.

Te rezerwy mają służyć jako bufor na wypadek niedoborów dostaw. Nie są po to, by obniżać ceny paliw - podkreślił rozmówca gazety.
Przedstawiciele brytyjskiego rządu przekazali BBC, że są w kontakcie zarówno z przedstawicielami władz USA, jak i UE.
Deputowany Keir Mather zapewnił w telewizji Sky News, że konsumenci nie powinni się obawiać, bo zapasy paliwa w kraju są wystarczające i napływa ono z kilku źródeł na całym świecie. Z USA pochodzi około jednej trzeciej brytyjskiego importu oleju napędowego.
Poprzedni rekord ceny diesla, wynoszący 1,99 funta za litr, padł w czerwcu 2022 roku tuż po rozpoczęciu przez Rosję pełnoskalowej inwazji na Ukrainę.
Z Londynu Adam Dąbrowski (PAP)
ada/ ap/































































